Powinniśmy wspólnie zawalczyć o poprawę stanu zdrowia psychicznego Polaków

opublikowano: 03-01-2022, 16:00

Dostęp do nowoczesnych terapii lekowych i specjalistycznej opieki w psychiatrii to najpilniejsze potrzeby, wymieniane przez ekspertów podczas debaty: „Depresja, schizofrenia i choroba afektywna dwubiegunowa — jakie możliwości terapii stwarza nowoczesna psychiatria?”, zorganizowanej przez „Puls Medycyny”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O najpilniejszych potrzebach polskiej psychiatrii dyskutowali eksperci podczas 12. edycji konferencji “Polityka lekowa”.
Fot. Archiwum

W kolejnej debacie realizowanej w ramach 12. edycji konferencji „Polityka Lekowa” eksperci z dziedziny psychiatrii poruszyli ważne kwestie związane z rozpoznawaniem i leczeniem chorób psychicznych, głównie schizofrenii, depresji i choroby afektywnej dwubiegunowej. Swoją uwagę skupili zwłaszcza na pacjentach z przewlekłą i lekooporną postacią wymienionych schorzeń.W dyskusji uczestniczyli:

  • prof. dr hab. n. med. Joanna Rymaszewska, specjalista psychiatra, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu;
  • Joanna Parkitna, dyrektor Wydziału Oceny Technologii Medycznych w Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji;
  • prof. dr hab. n. med. Piotr Gałecki, specjalista psychiatra, seksuolog, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii;
  • prof. dr hab. n. med. Dominika Dudek, specjalista psychiatra, kierownik Katedry Psychiatrii i Kliniki Psychiatrii Dorosłych UJ CM, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Badania epidemiologiczne wskazują, że nawet 20-25 proc. Polaków ma problemy ze zdrowiem psychicznym. Trwająca od niemal dwóch lat pandemia COVID-19, pogorszyła stan zdrowia psychicznego społeczeństwa.

ZOBACZ TAKŻE: Depresja, schizofrenia i choroba afektywna dwubiegunowa - jakie możliwości terapii stwarza nowoczesna psychiatria? [WIDEORELACJA Z DEBATY]

Bardziej otwarcie mówimy o problemach psychicznych

Prof. Joanna Rymaszewska zauważa, że choć pandemia w oczywisty sposób negatywnie wpłynęła na zdrowie psychiczne nas wszystkich, to w czasie jej trwania zdarzyło się też coś pozytywnego w tym zakresie.

– Z moich obserwacji wynika, że jesteśmy bardziej otwarci, chętniej rozmawiamy o swoich problemach psychicznych, prosimy o pomoc i niesiemy pomoc innym. Paradoksalnie, wydaje się, że ta ciężka sytuacja społeczna i epidemiologiczna otworzyła drogę do szukania pomocy zarówno u psychologów, psychoterapeutów, jak i psychiatrów. Badania ogólnopolskie oraz ogólnoświatowe wskazują, że zdrowie psychiczne ma ogromne znaczenie nie tylko jednostkowo, ale globalnie dla społeczeństwa — wskazała psychiatra.

Jak podkreśla, dziś zaburzenia psychiczne coraz częściej pojawiają się u młodych osób, które w związku z tym, wypadają z pewnych grup społecznych i zawodowych, co ma przełożenie również na funkcjonowanie w społeczeństwie.

– Jest to aspekt, na który coraz częściej my, specjaliści, powinniśmy zwracać uwagę. W badaniach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dowiedziono, że zaburzenia zdrowia psychicznego i uzależnienia są u mężczyzn drugą co do częstości przyczyną inwalidztwa i wypadania z ról zawodowych. W populacji kobiet ta sama przyczyna plasowana jest na miejscu czwartym — poinformowała ekspertka.

W jej ocenie, dramatycznym wskaźnikiem jest także obecna skala samobójstw w Polsce.

Codziennie aż 15 osób w naszym kraju podejmuje skuteczną próbę samobójczą. Wymienione przeze mnie dane liczbowe, to czynniki wpływające na zły stan polskiej psychiatrii. W obliczu tej trudnej sytuacji, wraz z lekarzami, ekspertami z zakresu ochrony zdrowia oraz decydentami powinniśmy skupić wszystkie wysiłki i wspólnie zawalczyć o poprawę stanu zdrowia psychicznego Polaków — apelowała prof. Rymaszewska.

Kryzys pandemiczny

Przeciągająca się sytuacja epidemiologiczna nie tylko pogorszyła stan pacjentów, którzy dotychczas zmagali się z zaburzeniami psychicznym, ale także przyczyniła się do powstania nowej grupy chorych, którzy dotychczas nie korzystali z pomocy psychologów czy psychiatrów.

– Samo zjawisko pandemii wywołało wśród społeczeństwa bardzo duże nasilenie lęku, stresu i obaw. Bardzo wiele osób, do tej pory dobrze radzących sobie i funkcjonujących bez zaburzeń psychicznych, niewymagających opieki psychiatrycznej, zaczęło zgłaszać się do gabinetów psychiatrów czy psychoterapeutów z objawami lękowymi, depresyjnymi czy zespołu stresu pourazowego — wymieniła prof. Dominika Dudek.

Z drugiej strony mamy dziś ogromną rzeszę pacjentów ozdrowieńców, którzy przeszli zakażenie wirusem SARS-CoV-2 i zachorowali na COVID-19. U wielu ta infekcja bezpośrednio wpłynęła na stan psychiczny.

– W opisywanym „długim ogonie” COVID-19, pośród wszystkich schorzeń i problemów, bardzo ważne miejsce zajmują zaburzenia psychiczne. Okazuje się, że około 30 proc. ozdrowieńców COVID-19 cierpi na problemy natury psychiatrycznej, ponownie są to zaburzenia lękowe, depresyjne. Dużym problemem są też przewlekające się zaburzenia funkcji poznawczych, wywołane zakażeniem wirusem SARS-CoV-2, które także mają wpływ na kondycję psychiczną i mogą być powodem depresji — wyjaśniła psychiatra.

Ponadto pandemia przyczyniła się do wielu niekorzystnych zjawisk społecznych.

– Jednym z nich jest zwiększenie ilości spożywanego alkoholu i co za tym idzie problemy związane z uzależnieniami w społeczeństwie. Następstwem tych uzależnień są klasycznie problemy związane z przemocą domową — dodała.

Poważnym problemem w dobie pandemii jest także zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży.

– Trwający wiele miesięcy lockdown zamknął dzieci w domach przed ekranami komputerów, bez możliwości kontaktu z rówieśnikami, co przełożyło się na poczucie smutku, depresję, zaburzenia lękowe. Ponadto grupa dzieci doświadczających przemocy domowej, która w „normalnych czasach” korzystała z pomocy psychologów szkolnych czy pedagogów, w czasie pandemii miała utrudniony dostęp do tych specjalistów i często pozostawała ze swoimi problemami sama — tłumaczy prof. Dudek.

Prof. Dominika Dudek:

“Depresja to nie chwilowy smutek, a ciężka choroba całego organizmu, która niesie za sobą bardzo poważne zmiany patofizjologiczne, hormonalne, generuje przewlekły stan zapalny organizmu, prowadzi do zmian strukturalnych w ośrodkowym układzie nerwowym”.

Mamy czym leczyć pacjentów, żeby tylko chcieli

Możliwości terapeutyczne, jakimi dysponują dziś specjaliści zajmujący się chorobami psychicznymi, a szczególnie schizofrenią i grupą zaburzeń związaną z psychozami, są oceniane przez ekspertów jako dobre.

– 1 listopada na listy refundacyjne weszła ostatnia cząsteczka, kariprazyna, z grupy nowoczesnych leków przeciwpsychotycznych. Dołączyła do tych, które są dostępne już od kilku lat — lurazydonu, arypiprazonu. To najnowsze atypowe leki, które nie niosą ze sobą wysokiego ryzyka metabolicznego, jakie dotąd wiązało się z nowoczesną terapią przeciwpsychotyczną — powiedział prof. Piotr Gałecki.

Zaznaczył, że w Polsce są dostępne wszystkie zarejestrowane w Unii Europejskiej długo działające leki przeciwpsychotyczne.

– Możemy je podawać w formie iniekcji raz na 2 tygodnie, raz na miesiąc czy raz na 3 miesiące — uzupełnił psychiatra.

Jednym z największych wyzwań w leczeniu schizofrenii jest brak współpracy ze strony pacjenta, co prowadzi do przerwania terapii i zwiększonego ryzyka nawrotu psychozy. Leki długo działające w iniekcjach zapewniają dłuższą ochronę pacjenta przed nawrotem choroby czy ponowną hospitalizacją. Do refundowanych dotąd leków (podawanych co 2 tygodnie, co miesiąc i co 3 miesiące) doszedł niedawno lek, który może być podawany raz na pół roku. Pomimo dobrej dostępności do terapii, odsetek pacjentów stosujących leki długo działające jest stosunkowo niewielki.

– To poważny problem i chcielibyśmy zmienić tę sytuację. Leki długo działające dają szansę pacjentom, których współpraca z lekarzem jest utrudniona. Pozwalają zmienić sytuację tych chorych, dają nadzieję na lepsze funkcjonowanie i na wejście w życie zawodowe w przyszłości — zwróciła uwagę prof. Rymaszewska.

Barierą w stosowaniu tych leków najczęściej nie jest sam pacjent.

– Z badań wynika, że pacjenci akceptują tę formę terapii po odpowiednim przygotowaniu ich do niej i właściwym uargumentowaniu jej zalet. Wygląda na to, że to wciąż środowisko lekarskie nie do końca jest przekonane do tych form leków i zbyt rzadko proponuje je swoim pacjentom. Myślę, że dobra argumentacja merytoryczna mogłaby poprawić sytuację. Pamiętajmy też, że w stosowaniu tych form leków ograniczają nas bardzo wyśrubowane kryteria refundacyjne. Pozwalają nam one zapisywać leki tylko w ściśle określonych sytuacjach klinicznych. To duże ograniczenie, również z uwagi na fakt, że leki te z założenia nie mają być „na ratunek” dla najtrudniejszych pacjentów, a raczej standardem postępowania w określonej grupie chorych — uzasadnia ekspertka.

Jak wyjaśnia, leki długo działające to jedna z najnowocześniejszych form terapii.

– Pozwala nie tylko dostarczyć organizmowi pacjenta odpowiednią dawkę leku w sposób systematyczny, ale również uwolnić chorego od codziennego rytuału przyjmowania leków, których nie każdy akceptuje. Jednocześnie lekarze, decydując się na preparat długo działający, unikają ryzyka, że leki przyjmowane są przez pacjenta okazjonalnie — tłumaczyła prof. Rymaszewska.

Prof. Joanna Rymaszewska:

“Leki długo działające dają szansę pacjentom, których współpraca z lekarzem jest utrudniona. Pozwalają zmienić sytuację tych chorych, dają nadzieję na lepsze funkcjonowanie i na wejście w życie zawodowe w przyszłości”.

Na depresję lekooporną są już skuteczne preparaty

Szacuje się, że w Polsce nawet 1,5 mln osób cierpi z powodu depresji. U ponad 30 proc. z tych pacjentów występuje lekooporność, co oznacza, że chorzy nie zareagowali na przynajmniej dwie dotychczas stosowane terapie. Objawy choroby pozostają dla tych pacjentów istotnym obciążeniem, ograniczając ich funkcjonowanie, także społeczne. Dostępne dziś w Polsce możliwości terapeutyczne sprowadzają się do zastosowania elektrowstrząsów u tych chorych.

– Lekooporność wiąże się z gorszym rokowaniem co do możliwości powrotu do remisji funkcjonalnej pacjenta. Pamiętajmy, że depresja to nie chwilowy smutek, ale ciężka choroba całego organizmu, która niesie za sobą bardzo poważne zmiany patofizjologiczne, hormonalne, generuje przewlekły stan zapalny, prowadzi do zmian strukturalnych w ośrodkowym układzie nerwowym. Okazuje się, że u pacjentów z depresją występuje mniejsza objętość hipokampa, która koreluje z czasem pozostawania w depresji. Stąd tak niezwykle istotne jest, abyśmy jak najszybciej potencjalizowali leczenie epizodu depresyjnego, a tym samym umożliwili pacjentowi powrót do normalnego funkcjonowania — wskazuje prof. Dudek.

Zdaniem prof. Gałeckiego, dostęp do terapii farmakologicznych dla chorych na depresję także nie jest zły. W dodatku cały czas pojawiają się nowe opcje terapeutyczne, których stosowanie powinno być możliwe także w naszym kraju.

– W Polsce obserwujemy pewną stagnację, jeśli chodzi o dostępność opcji terapeutycznych, które możemy wykorzystywać w depresji. Nie wynika ona jednak z tego, że nie ma nowoczesnych leków, tylko z faktu, iż 30 proc. pacjentów leczących się z powodu depresji przewlekłej czy lekoopornej nie odpowiada na inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny czy inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny i noradrenaliny. Od roku jest w Polsce dostępna także esketamina, lek dedykowany pacjentom z depresją lekooporną. Podawany jest on zupełnie inaczej niż dotychczasowe leki, bo w formie inhalacji donosowych. Badania kliniczne potwierdziły bardzo dużą skuteczność esketaminy w grupie pacjentów z depresją lekooporną. Niestety, jest to substancja dość droga, zatem dla większości naszych chorych zupełnie niedostępna — zaznaczył konsultant krajowy w zakresie psychiatrii.

Prof. Piotr Gałecki:

“W Polsce obserwujemy pewną stagnację, jeśli chodzi o dostępność opcji terapeutycznych, które możemy wykorzystywać w depresji”.

Rozwiązaniem mogłoby być stworzenie odpowiedniego programu lekowego.

– Wiemy, że w Ministerstwie Zdrowia toczą się prace, zmierzające do opracowania programu lekowego, który będzie pozwalał na terapię pacjentów z depresją lekooporną właśnie esketaminą, czemu bardzo kibicujemy jako eksperci leczący tę jednostkę chorobową. U pacjentów z depresją, jak wspomniałem, może być także stosowany lurazydon. A zgodnie z charakterystyką produktu leczniczego, można go również stosować u chorych, którzy ukończyli 13. r.ż. Myślę, że dla tej populacji pacjentów w Polsce, szczególnie w obliczu konsekwencji pandemii, ta cząsteczka również powinna otrzymać refundację — wskazuje prof. Gałecki.

Jakie są szanse na nowy program lekowy dla pacjentów z depresją lekooporną

Depresja lekooporna oznacza nie tylko osobiste problemy pacjentów, ale też wielkie obciążenie systemowe. Zgodnie z danymi ZUS, w 2020 r. o 21,3 proc. wzrosła liczba zwolnień z pracy wystawianych z powodu depresji. Wydaje się zatem, że potrzeba utworzenia programu lekowego, umożliwiającego leczenie depresji lekoopornej, jest wyzwaniem na najbliższe miesiące. Czy Ministerstwo Zdrowia i Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) biorą pod uwagę niebezpośrednie koszty związane z chorobą, podejmując decyzję o refundacji leku?

– W tej chwili to podmiot odpowiedzialny za produkcję leku decyduje o tym, w jakiej formie chce, aby lek został refundowany, a także wskazuję grupę pacjentów, która wymaga dostępu do terapii. Jedynie na etapie prac ministra zdrowia związanych z uzgodnieniem programu lekowego jest szansa na to, aby przekonać obie strony (ministra oraz podmiot odpowiedzialny) o konieczności rozszerzenia wskazań do stosowania leku. Najczęściej bardzo ważne w uzyskaniu przychylności ministra są opinie klinicystów, do których zwraca się on z prośbą o ewentualne sugestie i uwagi do tworzonego programu lekowego. Gdy program trafia do AOTMiT, poprawki nadal mogą być zgłaszane, natomiast jest już to etap, w którym decyzja ministra zdrowia i podmiotu odpowiedzialnego co do kształtu programu, jest już podjęta — wyjaśniła Joanna Parkitna.

Obecnie ustawa wymaga, aby podmiot odpowiedzialny w ramach wniosku refundacyjnego złożył trzy analizy: kliniczną, ekonomiczną i analizę wpływu na budżet.

– Nie ma takiego wymogu, aby podmiot odpowiedzialny przedłożył w tym procesie także ocenę kosztów społecznych, wobec tego te koszty nie są brane pod uwagę podczas oceny AOTMiT. Niemniej jednak, gdy Agencja podejmuje się oceny leku dopuszczonego do stosowania w schorzeniu, które jest jednocześnie tak ważnym problemem społecznym, taka analiza byłaby pożądana, bardzo ciekawa i potrzebna — zarówno dla Rady Przejrzystości oceniającej wniosek, jak i dla Komisji Ekonomicznej, która zawarte tam informacje mogłaby wziąć pod uwagę, negocjując już bezpośrednio cenę leku — uważa Joanna Parkitna.

Joanna Parkitna:

“W tej chwili to podmiot odpowiedzialny za produkcję leku decyduje o tym, w jakiej formie chce, aby lek został refundowany, a także wskazuję grupę pacjentów, która wymaga dostępu do terapii”.

Reforma polskiej psychiatrii: trzy pilne działania

Potrzeba zreformowania polskiej psychiatrii jest zgłaszana przez pacjentów i lekarzy od lat. Dodatkowo uzasadniają ją problemy wywołane pandemią COVID-19 i lawinowo przybywające nowe zachorowania na schorzenia psychiczne.

– Od lat pracujemy nad wprowadzeniem reformy w polskiej psychiatrii. Wydaje się, że obecnie mamy szansę wiele zmienić, bo realizowana jest kolejna edycja Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Ale każde udoskonalenie tego systemu wiąże się z koniecznością zwiększenia nakładów finansowych. W gronie Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, we współpracy z krajowym konsultantem w dziedzinie psychiatrii oraz środowiskiem ekspertów, staramy się jak najczęściej spotykać i rozmawiać na temat pożądanych zmian — zaznacza prof. Dominika Dudek.

Obecnie specjaliści wskazują trzy podstawowe zadania, które wymagają pilnej realizacji.

– Pierwszy z nich to wdrożenie założeń Narodowego Programu Zdrowia Psychicznego, który również obejmuje psychiatrię środowiskową i zakłada lepszy dostęp do psychoterapeutów, psychologów klinicznych oraz możliwości terapii zaburzeń psychicznych. Drugi punkt to nowelizacja ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, a trzeci to oczywiście zwiększenie finansowania w psychiatrii — informuje prezes elekt Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

CAŁA DEBATA “Depresja, schizofrenia i choroba afektywna dwubiegunowa - jakie możliwości terapii stwarza nowoczesna psychiatria?” dostępna jest TUTAJ >>

PRZECZYTAJ TAKŻE: Depresja i lęk u pacjenta kardiologicznego

Prof. Samochowiec: wśród pacjentów opieki psychiatrycznej dominują osoby uzależnione

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.