Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Psychologia i psychiatria

Depresja wysokofunkcjonująca. "Sprawność maskuje chorobę i opóźnia rozpoznanie"

Opublikowano:

Fot. Archiwum

Pacjent pracuje, realizuje obowiązki zawodowe i rodzinne, z pozoru dobrze radzi sobie w codziennym funkcjonowaniu. Nie zgłasza wprost objawów depresyjnych, chociaż częściej mówi o przewlekłym zmęczeniu, osłabieniu i dolegliwościach somatycznych. Taki obraz może opóźniać rozpoznanie depresji o maskowanej, nietypowej prezentacji. O pułapkach diagnostycznych i potrzebie indywidualizacji terapii mówi specjalistka psychiatrii dr hab. Małgorzata Urban-Kowalczyk.

Czytaj więcej o:

DepresjaWideoWideopodcasty "Pacjent to nie tylko diagnoza"

Katarzyna Matusewicz


Pojęcie „depresji wysokofunkcjonującej” nie występuje w klasyfikacjach zaburzeń psychicznych, ale zdaniem dr hab. n. med. Małgorzaty Urban-Kowalczyk ma ono duże znaczenie praktyczne: pomaga wychwycić tych chorych, którzy nie wpisują się w klasyczny obraz depresji i dlatego przez długi czas pozostają niezdiagnozowani.

Psychiatra jako lekarz ostatniego kontaktu

– Taki pacjent zwykle nie zgłasza się z komunikatem, że ma depresję. Najczęściej mówi o osłabieniu, przewlekłym zmęczeniu, różnych dolegliwościach somatycznych, czasem bólowych. Psychiatra bywa dla niego lekarzem ostatniego kontaktu – podkreśla ekspertka.


Zapraszamy do obejrzenia całego podcastu!


To właśnie dlatego rozpoznanie bywa opóźnione. Na pierwszy plan wysuwają się dolegliwości nieswoiste, a zachowana aktywność zawodowa i społeczna może fałszywie sugerować brak istotnego zaburzenia. W rzeczywistości pacjent nierzadko funkcjonuje za cenę znacznego, długotrwale ponoszonego kosztu psychicznego.

Za fasadą sprawczości narasta kryzys

W tle często obecne są cechy sprzyjające długotrwałemu maskowaniu objawów: perfekcjonizm, nasilona potrzeba kontroli oraz racjonalizowanie pogarszającego się samopoczucia. Pacjent tłumaczy objawy stresem, przemęczeniem albo wypaleniem zawodowym. Szuka pomocy w zmianie stylu życia, suplementacji czy kolejnych konsultacjach u lekarzy innych specjalności, podczas gdy proces depresyjny postępuje.

– To są często osoby postrzegane przez otoczenie jako wyjątkowo mocne psychicznie. Radzą sobie bardzo długo, ale kiedy przestają, pogorszenie bywa gwałtowne. Wtedy może rozwinąć się pełnoobjawowy, ciężki epizod depresyjny, nawet z myślami samobójczymi – ostrzega specjalistka.

Celem leczenia nie jest pozór normalności

Jednym z najważniejszych, a zarazem łatwych do przeoczenia objawów jest anhedonia. Nie zawsze oznacza ona wyłącznie utratę odczuwania przyjemności. Może przyjmować postać zobojętnienia emocjonalnego, spadku zaangażowania i utraty satysfakcji. Z tego powodu celem terapii nie powinno być jedynie utrzymanie zewnętrznej sprawności, lecz uzyskanie pełnej remisji – rozumianej jako powrót do funkcjonowania niewymagającego stałej kompensacji, nieobciążonego przewlekłym kosztem psychicznym.

– Najważniejsze są właściwa diagnoza i psychoedukacja. Pacjent musi zrozumieć, dlaczego tak się czuje. Trzeba też ustalić, jaka jest jego prawdziwa norma funkcjonowania, a nie tylko to, co pokazuje światu – mówi dr hab. Urban-Kowalczyk.

W depresji liczy się nie tylko skuteczność, ale i tolerancja terapii

Ekspertka zwraca uwagę, że u pacjentów z dominującą anhedonią, obniżonym napędem i wyraźnym spadkiem aktywności szczególnego znaczenia nabiera odpowiednie dopasowanie farmakoterapii. Jedną z opcji terapeutycznych jest bupropion – lek o odmiennym od wielu innych antydepresantów mechanizmie działania, który może być korzystny zwłaszcza wtedy, gdy dominują utrata satysfakcji, osłabienie motywacji i deficyt inicjatywy.

Jego znaczenie wynika nie tylko z działania przeciwdepresyjnego, ale również z profilu tolerancji. W leczeniu długoterminowym istotne znaczenie ma bowiem brak działań niepożądanych, obniżających adherencję, takich jak przyrost masy ciała, sedacja, spowolnienie psychomotoryczne, pogorszenie funkcji poznawczych czy dysfunkcje seksualne.

– Pacjent ma nie tylko przestać cierpieć. On ma wrócić do dobrego funkcjonowania i być w stanie kontynuować terapię. Dlatego leczenie depresji trzeba dobierać indywidualnie – podkreśla ekspertka.

Depresja wysokofunkcjonująca nie jest łagodniejszą postacią choroby. Przeciwnie – może być szczególnie trudna diagnostycznie właśnie dlatego, że przez długi czas nie powoduje wyraźnej dekompensacji społecznej lub zawodowej. Ukrywa się za skutecznością, obowiązkowością i pozornie zachowaną sprawnością. Gdy jednak mechanizmy kompensacyjne przestają być wydolne, obraz kliniczny może szybko odpowiadać ciężkiemu epizodowi depresyjnemu.

Polecamy także: Priorytety refundacyjne w hematoonkologii. MZ: pierwsze decyzje możliwe jeszcze w tym roku

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Leczenie otyłości. Prof. Piotr Major: mamy dobrze zbadane i skuteczne narzędzia

Chirurgia

Otyłość wciąż jest zbyt rzadko rozpoznawana jako choroba, choć lekarze mają dziś do dyspozycji dobrze zbadane i skuteczne metody jej leczenia. Jak powinna wyglądać ścieżka...