Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Kardiologia

Prof. Bielecka-Dąbrowa: pacjenci z otyłością najczęściej umierają z przyczyn sercowo-naczyniowych

Opublikowano:

Fot. Archiwum

Choroba otyłościowa nie jest wyłącznie problemem metabolicznym. Zwiększa ryzyko nadciśnienia tętniczego, zaburzeń lipidowych, przewlekłego stanu zapalnego i niewydolności serca, a jej konsekwencje w największym stopniu uderzają w układ sercowo-naczyniowy – podkreśla prof. Agata Bielecka-Dąbrowa.

Czytaj więcej o:

OtyłośćNadciśnienie tętniczeNiewydolność sercaWideoKongres PTL 2025

Katarzyna Matusewicz


Skala otyłości w Polsce i na świecie stale rośnie. Jak podkreśla prof. dr hab. n. med. Agata Bielecka-Dąbrowa, kierownik Kliniki Kardiologii i Wad Wrodzonych Dorosłych Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, problem obejmuje już nie tylko dorosłych, ale coraz częściej także dzieci. Do jego narastania przyczyniają się przede wszystkim utrwalone złe nawyki żywieniowe i brak ruchu.

– Otyłość narasta z roku na rok i jest konsekwencją zmian stylu życia, które obserwujemy od lat. Coraz częściej sięgamy po żywność wysoko przetworzoną, a jednocześnie ruszamy się za mało, by skutecznie chronić się przed przyrostem masy ciała – mówi ekspertka.

Otyłość to choroba, a nie tylko czynnik ryzyka

Prof. Agata Bielecka-Dąbrowa podkreśla, że otyłość należy traktować jako pełnoprawną jednostkę chorobową, a nie jedynie tło dla innych schorzeń. W kardiologii ma ona szczególne znaczenie, ponieważ oddziałuje na układ sercowo-naczyniowy zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio — nasilając klasyczne czynniki ryzyka.

U pacjentów z chorobą otyłościową częściej obserwuje się podwyższone ciśnienie tętnicze, zaburzenia gospodarki lipidowej z aterogennym profilem i wysokim stężeniem triglicerydów, a także niekorzystne zmiany w układzie krzepnięcia. Szczególnie niebezpieczna jest tkanka tłuszczowa trzewna, odkładająca się wokół narządów wewnętrznych oraz w mięśniach.

– Tkanka tłuszczowa nie jest biernym magazynem energii. To aktywny organ endokrynny, który produkuje cytokiny i mediatory zapalne, wywołując przewlekły stan zapalny w organizmie – zaznacza prof. Bielecka-Dąbrowa.

Jak wyjaśnia ekspertka, to właśnie przewlekły stan zapalny wiąże się z rozwojem i nasileniem chorób sercowo-naczyniowych. Nadmierna, patologiczna i dysfunkcyjna tkanka tłuszczowa działa niekorzystnie nie tylko na serce, ale także na wątrobę, nerki i mięśnie. W efekcie powstaje błędne koło zaburzeń metabolicznych i narządowych, określane dziś mianem zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego.

– Otyłość jest pierwszym stopniem zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego. To pokazuje, że nie mówimy o pojedynczym, izolowanym problemie, lecz o chorobie, która uruchamia cały łańcuch niekorzystnych zmian w organizmie – podkreśla ekspertka.

W praktyce wciąż często leczy się powikłania, a nie samą chorobę

Choć świadomość społeczna rośnie i pacjenci coraz częściej sami zwracają lekarzom uwagę, że obok nadciśnienia tętniczego czy niewydolności serca zmagają się także z chorobą otyłościową, w praktyce klinicznej problem ten nadal bywa niedostrzegany. Jak podkreśla prof. Bielecka-Dąbrowa, wielu chorych przez lata jest leczonych z powodu powikłań, podczas gdy sama otyłość wciąż pozostaje poza aktywną terapią.

Ma to szczególne znaczenie w kontekście niewydolności serca z zachowaną frakcją wyrzutową, której częstość gwałtownie się zwiększa w społeczeństwach zachodnich. W przeciwieństwie do niewydolności serca ze zredukowaną frakcją wyrzutową, zwykle związanej m.in. z przebytym zawałem lub kardiomiopatią, postać z zachowaną frakcją wyrzutową jest silnie powiązana z chorobami metabolicznymi, takimi jak otyłość, nadciśnienie tętnicze i cukrzyca.

– Jeżeli pacjent z otyłością, nadciśnieniem tętniczym czy cukrzycą zaczyna zgłaszać duszność i szybsze męczenie się, trzeba zadać sobie pytanie, czy za tymi objawami nie kryje się już niewydolność serca z zachowaną frakcją wyrzutową – mówi prof. Bielecka-Dąbrowa.

Jak dodaje ekspertka, właśnie takie objawy powinny wzbudzać czujność i skłaniać do pogłębionej diagnostyki, zamiast tłumaczenia ich wyłącznie nadmiarem masy ciała czy gorszą kondycją.

Terapię trzeba zacząć od zmiany stylu życia

Ekspertka podkreśla, że modyfikacja stylu życia nie jest zaleceniem wyłącznie dla osób z otyłością. To podstawowy element profilaktyki zdrowotnej u każdego, zwłaszcza że wraz z wiekiem tempo przemian metabolicznych spada, pojawiają się zmiany hormonalne i zwiększa się ryzyko nadmiernej masy ciała.

Najkorzystniejszym dla serca modelem żywienia pozostaje dieta śródziemnomorska. Równie istotna jest aktywność fizyczna. Minimum wskazywane w wytycznych to 150 minut tygodniowo, ale – jak zaznacza prof. Agata Bielecka-Dąbrowa – im więcej ruchu, tym lepiej.

Sama aktywność aerobowa nie wystarczy. Obok spacerów, pływania czy jazdy na rowerze potrzebne są również ćwiczenia oporowe, które pomagają chronić tkankę mięśniową. Ma to szczególne znaczenie u osób redukujących masę ciała, ponieważ spadek wagi obejmuje nie tylko tkankę tłuszczową, ale także mięśnie.

– Musimy zadbać o to, by podczas redukcji masy ciała nie dochodziło do nadmiernej utraty tkanki mięśniowej, ponieważ może to prowadzić do sarkopenii, która również istotnie pogarsza stan zdrowia – zaznacza ekspertka.

Kiedy farmakoterapia, a kiedy leczenie bariatryczne?

Prof. Bielecka-Dąbrowa przypomina, że w ostatnich latach wyraźnie poszerzyły się możliwości farmakoterapii choroby otyłościowej. Wśród stosowanych leków znajdują się m.in. liraglutyd, semaglutyd i tirzepatyd. Część z nich ma także udowodnione korzystne działanie u pacjentów z cukrzycą oraz chorobami sercowo-naczyniowymi. Liraglutyd wymaga codziennych iniekcji, natomiast nowsze preparaty podaje się raz w tygodniu. Semaglutyd jest dostępny również w postaci doustnej, jednak tabletki stosuje się głównie w terapii cukrzycy, podczas gdy postać iniekcyjna została zarejestrowana w leczeniu choroby otyłościowej.

Wskazaniem do włączenia farmakoterapii jest BMI przekraczające 30. Leczenie można rozważyć także wcześniej – przy BMI powyżej 27 – jeśli współistnieją powikłania, takie jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, obturacyjny bezdech senny czy choroba sercowo-naczyniowa o podłożu miażdżycowym.

Jeżeli inne metody nie mogą być zastosowane, są przeciwwskazane lub nie przynoszą oczekiwanych efektów, do rozważenia pozostaje leczenie bariatryczne. Jak zaznacza ekspertka, zwykle bierze się je pod uwagę przy BMI powyżej 35. Trzeba jednak pamiętać, że jest to postępowanie operacyjne obarczone ryzykiem powikłań.

Leki na otyłość mają poprawiać zdrowie, nie wygląd

Pytana o obawy pacjentów związane z długotrwałym stosowaniem leków, prof. Agata Bielecka-Dąbrowa podkreśla, że terapia choroby otyłościowej nie służy poprawie wyglądu, lecz zmniejszeniu ryzyka powikłań i polepszeniu rokowania. Ciężka otyłość wiąże się z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi, a jej związek z chorobami sercowo-naczyniowymi jest bardzo silny.

– My nie walczymy o efekt estetyczny. Walczymy o długie życie i jego dobrą jakość – podkreśla ekspertka.

Jak dodaje, badania dotyczące leków wspomagających redukcję masy ciała pokazują także wyraźne korzyści w codziennym funkcjonowaniu pacjentów. To aspekt, który ma dziś coraz większe znaczenie kliniczne.

Jednocześnie farmakoterapia wymaga starannego monitorowania. Jednym z najważniejszych zagrożeń pozostaje utrata tkanki mięśniowej, mogąca prowadzić do spadku wydolności, nasilenia duszności, trudności w pokonywaniu schodów i pogorszenia rokowania sercowo-naczyniowego.

– Pacjent może cieszyć się, że schudł, ale jeśli jednocześnie traci siłę i sprawność, trudno mówić o sukcesie terapeutycznym. Dlatego konieczne są ćwiczenia oporowe i dieta bogata w białko – zaznacza prof. Bielecka-Dąbrowa.

Leczenie powinno przebiegać pod kontrolą lekarza

Ekspertka zwraca uwagę, że bezpieczeństwo farmakoterapii zwiększa przede wszystkim leczenie prowadzone pod nadzorem lekarza. Dzięki temu można uwzględnić przeciwwskazania, dokładnie zebrać wywiad, zaplanować badania kontrolne i wychwycić ewentualne niedobory wynikające z mniejszej podaży pokarmu.

Pomocna jest również analiza składu ciała, która pozwala ocenić, czy redukcji ulega przede wszystkim tkanka tłuszczowa, czy także mięśniowa, a także sprawdzić poziom nawodnienia organizmu.

– Najważniejsze jest, by terapia była prowadzona świadomie i pod kontrolą. Trzeba oceniać nie tylko spadek masy ciała, ale także jej skład, ryzyko niedoborów i ogólny stan pacjenta – podsumowuje prof. Agata Bielecka-Dąbrowa.

Zapraszamy do obejrzenia całej rozmowy!

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Mikrokrążenie pod lupą kardiologa. Prof. Agnieszka Olszanecka: za mało myślimy o jego ocenie i leczeniu

Kardiologia

Mikrokrążenie odpowiada za dostarczanie tlenu i składników odżywczych do tkanek, a jego dysfunkcja może mieć znaczenie m.in. dla regulacji ciśnienia tętniczego. Dlaczego małe naczynia powinny...