Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Profilaktyka

Psychiatra: zmiana czasu zawsze przynosi zdrowotne straty

Opublikowano:

iStock

Na zmianie czasu cierpią szczególnie osoby chore, z zaburzeniami snu oraz dzieci - mówi dr n. med. Michał Skalski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Czytaj więcej o:

BezsennośćWskazania i standardyProfilaktyka

EG/PAP


Parlament Europejski opowiedział się za zniesieniem obowiązku zmiany czasu na terenie Unii Europejskiej. Projekt nowelizacji dyrektywy przewiduje, iż ostatnia zmiana czasu w UE miałaby mieć miejsce w 2021r.

Dla zdrowych osób zmiana czasu wiąże się co najwyżej z gorszą formą w weekend, po 2-3 dniach ich mózgi uczą się godzinnego przesunięcia. W gorszej sytuacji są ci, którzy cierpią na zaburzenia snu lyb żyją niezgodnie z naturalnym rytmem dobowym. Pacjenci z bezsennością lub z nadmierną sennością muszą uczyć swój mózg regularnego zasypiania lub rozsądnego korzystania z drzemek. W ich przypadku zmiana czasu nawet o godzinę to konieczność całkiem nowego treningu behawioralnego, dodatkowy stres i utrudnienie terapii.

Zdrowotne konsekwencje zaburzeń snu

Dr n. med. Michał Skalski wskazuje, że zaburzenia snu nawet u dzieci wiążą się z otyłością, pogorszeniem funkcji poznawczych i nadmiernym wzrostem ciśnienia. Lekarze obserwują zwiększoną liczbę zawałów serca w sytuacji, gdy ludzie są zmuszani do rozpoczynania i kończenia aktywności w innych godzinach, niż te zgodne z ich własnym rytmem. W opinii specjalisty naturalnym czasem dla terenów Polski jest ten zimowy. Dodaje również, że najistotniejsze jest przestrzeganie dobowej rutyny zgodnej z własnym zegarem biologicznym.

"Aż 30 proc. ludzi na świecie żyje niezgodnie z własnym rytmem" – stwierdza dr Michał Skalski.

Problem dotyczy również pracowników zmianowych i ludzi, którzy prowadzą nieregularny tryb życia.

"Zegar biologiczny rozregulowuje się, kiedy co dnia ludzie chodzą spać i wstają o innej porze. Rytm dobowy jest odpowiedzialny za wszystko, w tym za wydzielane hormonów, odporność. Wystarczy pół roku pracy zmianowej i człowiek już łapie infekcje. To może nawet grozić sepsą. (…) Nasz organizm ma różne synchronizatory: rytm dobowy, światło i sen. Jeśli śpimy ‘po bożemu’ - zasypiamy wieczorem, a budzimy się rano - to nie jest ważne, czy melatonina faktycznie jest wydzielana w ciemności, wydzielanie kortyzolu zależy od zegara, a hormon wzrostu regulowany jest snem. Grunt, że wszystko dzieje się równomiernie. Jeśli jednak będziemy zasypiać o różnych porach i wstawać o różnych porach, to rytmy się rozsynchronizowują" - ostrzega ekspert.

Sen wyrównuje się dzięki jakości, a nie ilości: sen wyrównawczy jest bowiem głębszy, a nie dłuższy. Jeśli ktoś, np. lekarze, policjanci czy ochroniarze, ma pracę zmianową, to powinien zadbać o dobre warunki snu wyrównawczego. Organizm poradzi sobie z brakami, o ile dostanie 7-8 godzin na spokojny wypoczynek.

"Wydaje się, że do dwóch razy w tygodniu da się tak funkcjonować. Istotna jest jednak kwestia wieku. Na studiach mogłem zarywać kilka nocy w tygodniu. Po czterdziestym roku życia nawet jedna noc znacznie obniża moją formę" - przyznaje dr Michał Skalski.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Odsypianie w weekend jednak pomaga?

6-7 godzin snu to dla dziecka za mało

Długotrwała deprywacja snu jest szkodliwa zwłaszcza dla dzieci. Zapracowany dorosły może nie przespać jednej - dwóch nocy i potem odespać, ale młodzi ludzie są szczególnie wrażliwi na zaburzenia rytmu dobowego, a współcześnie szkoła skazuje uczniów na warunki nauki zbliżone do pracy zmianowej.

"Jest ciekawe badanie dowodzące, w ile gorszej formie fizycznej i psychicznej są dzieci chodzące na pierwszą zmianę - od tych, które chodzą na drugą zmianę. Te chodzące na pierwszą zmianę sypiają przeciętnie o 2 godziny krócej w dni robocze. W weekendy to nadrabiają, ale: są bardziej otyłe, mają wyższe ciśnienie, gorsze oceny" – zwraca uwagę psychiatra.

Dr Michał Skalski wraz z innymi członkami Polskiego Towarzystwa Badań nad Snem (PTBS) działa na rzecz wprowadzenia w polskich szkołach zmiany - opóźnienia godziny rozpoczynania nauki. Jak tłumaczy, jeszcze kilkadziesiąt lat temu wszyscy chodzili wcześniej spać, wtedy dzwonek na lekcję o 8.00 był uzasadniony.

"Dobranocka kończyła się o 19:20 i dziecko prędzej czy później szło spać, ponieważ nic ciekawego się nie działo: nie było internetu, smartfonów... jedynie można było poczytać przed snem. Obecnie wszystko przesunęło się na 24:00. Dorośli często chodzą później do pracy, a dzieci chodzą do szkoły na 8:00, jak dawniej” - podsumowuje specjalista.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Piramida zdrowego żywienia i stylu życia dzieci i młodzieży: sen i aktywność fizyczna równie ważne jak dieta

Nocny marek częściej choruje i ma większe ryzyko śmiertelności

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Szczepienia w trakcie leczenia onkologicznego. Których preparatów lepiej unikać?

Onkologia

Pacjenci onkologiczni są szczególnie narażeni na ciężkie zakażenia, które mogą przerwać terapię. Dlatego nie powinni rezygnować ze szczepień ochronnych, choć nie wszystkie preparaty są dla...