Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Ginekologia i położnictwo

Zdrowie buduje się codziennie: schody zamiast windy, wiedza zamiast strachu

Opublikowano:

Prof. dr hab. n. med. Marzena Dębska. Fot. Emilia Zielińska

Czy post w mediach społecznościowych może uratować życie? Prof. Marzena Dębska udowadnia, że tak. Łącząc misję medyczną z pasją do słowa, od lat uczy Polki, jak dbać o siebie mądrze, świadomie i bez wstydu. W świecie medycznych mitów stawia na fakty, przywracając rangę profilaktyce HPV i merytorycznej dyskusji o menopauzie.

Czytaj więcej o:

ProfilaktykaMenopauzaHPV

Anna Rogala


W świecie informacyjnego szumu to rzetelny głos lekarza staje się punktem odniesienia, a umiejętność przełożenia nauki na codzienne wybory pacjentów – kluczową kompetencją. O tym, dlaczego media społecznościowe stały się kluczowym narzędziem nowoczesnej epidemiologii, jak realna dostępność edukacji o HPV i menopauzie zmienia oblicze polskiego zdrowia publicznego oraz dlaczego partnerstwo z pacjentem jest jedyną drogą do budowy nowoczesnej profilaktyki, rozmawiamy z prof. Marzeną Dębską, która swoją działalnością udowadnia, że medycyna to dziś misja bez granic – od gabinetu po ekrany smartfonów w całym kraju. Prof. Dębska została uhonorowana tytułem Promotor Wiedzy w rankingu Lista Stu 2025 - osób mających największy wpływ na rozwój polskiej medycyny i ochrony zdrowia.

O KIM MOWA

Prof. dr hab. n. med. Marzena Dębska jest specjalistką w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz perinatologii, kieruje zespołem terapii wad serca płodu w Klinice Położnictwa i Perinatologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie, jest właścicielką przychodni Dębski Clinic w Warszawie.


Od lat angażuje się pani w edukację zdrowotną kobiet, także poza gabinetem lekarskim, m.in. w mediach społecznościowych. Co sprawiło, że uznała pani tę formę działalności za ważne uzupełnienie pracy klinicznej?

Przez lata wierzyłam, że ratowanie życia odbywa się głównie na sali operacyjnej. Jednak rozwój internetu i mediów społecznościowych pokazał mi, że realna pomoc to także docieranie do ludzi zanim zachorują. W gabinecie widzę pacjentki zazwyczaj wtedy, gdy problem już wystąpił, a krótka wizyta nie pozwala na szeroką edukację. Tymczasem potrzeby edukacyjne w naszym kraju są ogromne.

Dziś to media społecznościowe są głównym źródłem wiedzy o zdrowiu. Niestety, pełno w nich szumu informacyjnego i pseudoporad. Uznałam, że zaangażowanie lekarzy w edukację online to konieczność. Zasięgi moich postów uświadomiły mi, jak wielka jest to skala. Post o szczepieniach przeciwko HPV refundowanych przez NFZ dotarł do 2,5 mln osób. Dzięki temu setki kobiet poszły na badania, bo zrozumiały, że jest to proste i dostępne. Edukacja w sieci to realne narzędzie profilaktyki, które dodatkowo wyrównuje szanse. Pacjentka z małej miejscowości ma taki sam dostęp do wiedzy, jak mieszkanka dużego miasta.

W mediach społecznościowych stawia pani na obszerne, merytoryczne treści, co przeczy zasadzie, że w internecie liczy się krótki przekaz. Jak udaje się pani łączyć rzetelność naukową z tak dużą popularnością?

Moja rozmowa z pacjentką w gabinecie wygląda bardzo podobnie do tego, co piszę na Facebooku. Unikam skomplikowanego żargonu, bo uważam, że jeśli ktoś chce naprawdę pomóc, a nie tylko zaimponować wiedzą, musi potrafić mówić prosto. Jak mawiał Einstein: „Jeśli nie umiesz czegoś wyjaśnić w prosty sposób, to znaczy, że sam tego nie rozumiesz”.

Fundamentem moich tekstów są zawsze fakty medyczne, ale podaję je obrazowo. W gabinecie zdarza mi się rysować pacjentkom schematy anatomiczne, by lepiej zrozumiały swój organizm. Okazuje się, że ludzie bardzo potrzebują takiego podejścia. Choć żyjemy w erze szybkich treści, ja wolę wytłumaczyć temat od początku do końca.

Cieszy mnie, że te długie teksty są czytane, bo to obala mit, jakoby pacjenci nie chcieli wnikać w szczegóły swojego zdrowia. Często jako lekarze zakładamy, że pacjent czegoś nie zrozumie i potrzebuje tylko krótkiego polecenia. Ja uważam inaczej: pacjent ma prawo wiedzieć dlaczego. Co więcej, ta edukacja online ułatwia mi później pracę w gabinecie – pacjentki przychodzą już przygotowane, a na wizycie mogę skupić się na konkretach i doprecyzowaniu szczegółów leczenia.

W swojej działalności edukacyjnej często porusza pani tematy trudne i obciążone mitami, takie jak szczepienia przeciw HPV. Z czego wynika pani szczególne zaangażowanie właśnie w tym obszarze?

Mamy do czynienia z sytuacją wręcz paradoksalną. Z jednej strony nowotwory budzą ogromny lęk, są traktowane jako jedna z największych tragedii zdrowotnych, a z drugiej – gdy dysponujemy skutecznym narzędziem profilaktycznym, pojawiają się nieufność i wątpliwości.

W Polsce rak szyjki macicy wciąż zbyt często odbiera życie kobietom tylko dlatego, że zostaje wykryty za późno. Tymczasem mamy realną szansę, by to zmienić, stosując bezpieczne i sprawdzone na świecie szczepienia przeciw HPV. Dane z innych krajów jednoznacznie potwierdzają ich skuteczność w ograniczaniu zachorowań. Podczas gdy w wielu państwach europejskich poziom wyszczepialności zbliża się do 90 proc., w Polsce oscyluje on wokół zaledwie 10-15 proc. To alarmujące statystyki, biorąc pod uwagę, że co roku rak szyjki macicy odbiera życie tysiącom Polek.

Rezygnację z tej formy profilaktyki uważam za nieracjonalną – zwłaszcza że mówimy o nowotworze, któremu w dużej mierze potrafimy zapobiegać. Jako lekarze mamy obowiązek tłumaczyć to rzeczowo, bez zastraszania czy moralizowania. Szczepienia przeciw HPV to realne narzędzie prewencji onkologicznej i ten przekaz musi jasno wybrzmiewać.

Innym często poruszanym przez panią tematem jest menopauza. Dlaczego postrzega ją pani jako jedno z kluczowych wyzwań współczesnego zdrowia publicznego?

Menopauza była przez lata tematem marginalizowanym. Traktowano ją jako naturalny etap życia, który „trzeba przeczekać”, często bez refleksji nad jego konsekwencjami zdrowotnymi. Tymczasem zmiany demograficzne sprawiają, że kobiet w wieku okołomenopauzalnym i pomenopauzalnym jest coraz więcej.

Objawy menopauzy to nie tylko uderzenia gorąca czy zaburzenia snu. To także wzrost ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, osteoporozy, zaburzeń metabolicznych, to problemy z koncentracją, pamięcią, lęk, obniżenie nastroju. Pacjentki często latami chodzą od lekarza do lekarza, zanim ktoś połączy objawy w spójną całość.

To są kobiety aktywne zawodowo, często na odpowiedzialnych stanowiskach, które nagle tracą pewność siebie i poczucie sprawczości. Jeśli nie otrzymają odpowiedniego wsparcia, konsekwencje ponosi nie tylko jednostka, ale całe społeczeństwo – również poprzez większe obciążenie systemu ochrony zdrowia i rynku pracy.

Dlatego menopauza nie jest tematem „lifestylowym”. To realny problem zdrowia publicznego, który wymaga systemowej uwagi i rzetelnej edukacji.

W swoich działaniach zwraca się pani także do nastolatków. Dlaczego edukacja zdrowotna na wczesnym etapie ma tak fundamentalne znaczenie?

Młodzież staje się dorosła szybciej, niż nam się wydaje. O wiele łatwiej jest korzystać z dobrych nawyków zaszczepionych w dzieciństwie, niż później zwalczać te zakorzenione, złe. Dlatego kluczowe jest dotarcie do młodych ludzi jak najwcześniej. Oni są spragnieni wiedzy, ale odrzucają moralizowanie, straszenie czy mądrzenie się. Naturalnym kanałem komunikacji są dla nich media społecznościowe – to ich świat i najlepsza droga do edukacji.

Braki w programie szkolnym sprawiają, że musimy szukać alternatyw. To młodzież jest grupą docelową profilaktyki nowotworowej. Edukacja wszystkich jest ważna, ale to działania podjęte u progu dorosłości mają największy sens. Tę misję realizuję w praktyce, zapraszając uczniów do naszej kliniki. Podczas dedykowanych paneli pokazuję dziewczętom gabinet, wziernik czy szczoteczkę do cytologii, by oswoić je z badaniem ginekologicznym. Chcę im pokazać, że wizyta u ginekologa to normalna rozmowa w przyjaznej atmosferze, a nie powód do stresu.

Przedstawiam te działania w mediach społecznościowych, aby zainspirować sektor publiczny. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby uczniowie odwiedzali przychodnie POZ. To idealna okazja, by poznać lekarza, dowiedzieć się o badaniach profilaktycznych czy Internetowym Koncie Pacjenta. Kiedyś organizowano wycieczki do zakładów pracy – dziś warto postawić na wycieczki po zdrowie.

Wspomniała pani o brakach w edukacji zdrowotnej. Co powinno się zmienić, aby ten system w końcu zaczął działać?

Naprawa systemu musi zacząć się od wprowadzenia obowiązkowej edukacji zdrowotnej w szkołach, już od najmłodszych lat. Zdrowie nie powinno być przedmiotem światopoglądowych debat czy niekończących się uzgodnień – to dziedzina oparta na faktach, tak samo jak matematyka czy biologia. Kluczowe jest zaangażowanie lekarzy praktyków, którzy cieszą się zaufaniem społecznym. Urzędnik promujący szczepienia czy profilaktykę nigdy nie będzie tak przekonujący, jak lekarz, który może „dać twarz” konkretnym programom. Jednocześnie musimy traktować pacjentów jak partnerów, szanując ich wiedzę i prawo do współdecydowania.

Jak pani dba o zdrowie i formę przy tak intensywnym trybie życia?

Staram się być wiarygodnym przykładem dla swoich pacjentek. Mimo natłoku obowiązków, nie wyobrażam sobie życia bez sportu, który jest ze mną od zawsze. Chociaż uwielbiam jeździectwo, narty, biegi przełajowe, ze względu na ograniczenia czasowe dziś moją główną aktywnością jest siłownia. Ale hołduję też prostej zasadzie: gdy mam do wyboru windę lub schody, zawsze wybieram te drugie. Każdy stopień traktuję jako zdrową inwestycję.

Jeśli chodzi o dietę, unikam „śmieciowego” jedzenia. Jem nieregularnie, co wynika z charakteru mojej pracy, ale dbam o jakość posiłków.

A jak odpoczywam? Cenię dobry film, teatr i książkę. Odkryłam też miejsce, w którym błyskawicznie się regeneruję. Tym miejscem jest Dalmacja, w której odnalazłam swój rytm i prawdziwy spokój. Tu życie toczy się „pomalo”, a filozofia dalmatyńskiej „fjaki” pozwala zwolnić i oddychać pełną piersią. Lazurowo-szmaragdowy Adriatyk i tysiąc wysp tworzą pejzaże, które za każdym razem zachwycają mnie na nowo. Powietrze pachnie solą i ziołami, słońce świeci obficie, a wina, oliwy i owoce morza smakują jak esencja życia.

Wśród życzliwych, otwartych ludzi odzyskuję równowagę i ładuję baterie.

Gdyby nie medycyna, to jaką ścieżkę zawodową by pani wybrała?

W liceum wahałam się między medycyną a dziennikarstwem, bo pisanie od zawsze było moją wielką pasją. Choć dziś to pacjenci są w centrum mojego życia, dusza dziennikarki daje o sobie znać podczas pracy nad edukacyjnymi postami.

Rozmawiała Anna Rogala

Polecamy także: MZ podało, jak dzieli pieniądze na leczenie niepłodności. Realizatorzy będą mogli się ubiegać o dodatkowe środki

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Pacjentka ze stwardnieniem rozsianym u ginekologa: o czym lekarz musi pamiętać?

Ginekologia i położnictwo

Terapie immunosupresyjne stosowane w stwardnieniu rozsianym mogą prowadzić do reaktywacji wirusa HPV. Dane literaturowe potwierdzają realne korzyści z podania szczepionki przeciw HPV przed włączeniem takiego...