Felieton
Longevity – nauka o długowieczności czy biznes na strachu przed starzeniem?
Opublikowano:
Fot. Archiwum
Jeszcze dekadę temu „medycyna długowieczności” była niszowym kierunkiem badań. Dziś stała się pełnoprawnym rynkiem – z własnymi klinikami, pakietami badań i obietnicami „biologicznego odmłodzenia”. Problem w tym, że tempo komercjalizacji wyraźnie wyprzedza tempo nauki. A to rodzi fundamentalne pytanie: czy płacimy za zdrowie, czy za iluzję kontroli nad starzeniem?
Pojęcie „longevity” trafiło na polski rynek głównie jako import z USA, gdzie rozwijało się na styku badań nad starzeniem (m.in. w National Institute on Aging) i prywatnej medycyny prewencyjnej. W polskich realiach nie ma ono formalnej definicji medycznej – funkcjonuje raczej jako termin marketingowy obejmujący szeroki zakres usług: od klasycznej diagnostyki po testy o charakterze eksperymentalnym. W praktyce „longevity” oznacza dziś pakiety badań mających ocenić „wiek biologiczny” i ryzyko chorób, choć ich realna wartość kliniczna bywa bardzo zróżnicowana.
Odblokuj pełny dostęp. Za darmo!
Czytaj więcej
Tzw. renta alkoholowa może utrwalać chorego w uzależnieniu. Państwo gasi pożar benzyną wartą fortunę [FELIETON]
Zdrowie publiczne
Państwo deklaruje walkę z alkoholizmem, jednak jego polityka w tym obszarze jest pełna sprzeczności, a tzw. renta alkoholowa jest tego świetnym przykładem. Choć przyznanie samego...
Udostępnij artykuł: