Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Felieton

Ostatni konsultant gasi światło. Czyli jak urzędnicza armata celuje w komary, a trafia w pacjenta [FELIETON]

Opublikowano:

Fot. Archiwum

W rewolucjach urzędniczych najpiękniejsze jest to zacięcie, z jakim tworzy się teorię w całkowitej izolacji od praktyki. Ktoś w klimatyzowanym gabinecie przy ulicy Miodowej spojrzał w arkusz Excela, dojrzał tam parę anomalii i doszedł do genialnego wniosku: system ochrony zdrowia uzdrowimy wymogiem pracy na „pół etatu albo wcale”. A mówiąc ściślej: chcesz dorobić, udzielić konsultacji albo wesprzeć sąsiednią placówkę? Proszę bardzo, ale minimum to 80 godzin miesięcznie. Ani godziny mniej.


lek. Maciej Mach


Gdyby ta koncepcja powstała jako element satyrycznego programu rozrywkowego, moglibyśmy się zaśmiać, poklepać autora po plecach i wrócić do pacjentów. Problem w tym, że projekty nowelizacji ustawy o świadczeniach finansowanych ze środków publicznych powstają na serio, a konfrontacja urzędniczej utopii z twardą rzeczywistością szpitalną grozi katastrofą na niespotykaną dotąd skalę.

Diagnoza postawiona zza biurka

Odblokuj pełny dostęp. Za darmo!

Wszystkie artykuły bez ograniczeń
Brak ukrytych opłat
Rejestracja w 1 minutę
Masz już konto? Zaloguj się

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Rezydent na SOR, bo „trzeba załatać grafik”. Gdzie kończy się szkolenie, a zaczyna łatanie braków kadrowych?

Felieton

„W naszym szpitalu to standard. SOR obstawia się lekarzami z oddziałów, a najłatwiej wywrzeć presję na rezydentach”. Tak zaczyna się wiele dyskusji dotyczących dyżurów lekarzy...