Rząd przyjął projekt nowelizacji czterech ustaw farmaceutycznych. Z przedstawionymi propozycjami nie zgadzają się aptekarze i firmy farmaceutyczne. Jaka jest ostateczna wersja poprawek, nie wiadomo, bo prosto z obrad Rady Ministrów projekty ustaw trafiły - zamiast do Sejmu - ponownie do resortu zdrowia.
W Polsko-Amerykańskim Instytucie Pediatrii - Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym Collegium Medicum UJ w Krakowie-Prokocimiu otwarto Ośrodek Transplantacji. Jego pacjentami będą dzieci z białaczkami, niektórymi nowotworami, ciężkimi niedoborami odporności i niektórymi zaburzeniami metabolicznymi.
Czy udział farmaceuty w reklamie leku OTC jest naruszeniem godności aptekarza i podważa zaufanie do zawodu? - jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie nie umie udzielić nawet samorząd aptekarski. Nic dziwnego, że sami aptekarze nie widzą nic złego w promowaniu konkretnych leków. Reklama jednego z preparatów z żeń-szeniem, w której wystąpiła farmaceutka z Warszawy, ukazuje się w prasie od półtora roku, a ten fakt umknął uwadze zarówno rzecznika odpowiedzialności zawodowej, jak i nadzoru farmaceutycznego.
Wrocławski Instytut Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN (IIiTD) jako jeden z kilku europejskich ośrodków uczestniczy w programie tworzenia Europejskiego Banku Genów. Dzięki niemu dobór dawcy przeszczepu będzie bardziej precyzyjny, a tym samym lepszy.
Ze zdobytego przez Puls Medycyny raportu NIK można się dowiedzieć, że we wszystkich skontrolowanych na Dolnym Śląsku szpitalach psychiatrycznych nadal mają miejsce przypadki nieprzestrzegania praw pacjentów, określonych w ustawach o ochronie zdrowia psychicznego (ozp) oraz o zakładach opieki zdrowotnej. Kontrolerzy NIK byli w: Wojewódzkim Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Lubiążu, Specjalistycznym Zespole Psychiatrycznym Opieki Zdrowotnej we Wrocławiu, Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Złotoryi, Samodzielnym Publicznym Wojewódzkim Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Sieniawce oraz Wojewódzkim Szpitalu Neuropsychiatrycznym w Krośnicach.
Z przedstawionymi propozycjami nie zgadzają się aptekarze i firmy farmaceutyczne. Jaka jest ostateczna wersja poprawek, nie wiadomo, bo prosto z obrad Rady Ministrów projekty ustaw trafiły - zamiast do Sejmu - ponownie do resortu zdrowia.
Ostatnio wprowadzone i szeroko dyskutowane zmiany zawartości list refundacyjnych, cen leków refundowanych oraz limitów cenowych (cen referencyjnych) z całą pewnością istotnie wpłyną na kształt i wielkość rynku farmaceutycznego w Polsce. Pacjenci, lekarze, politycy, dziennikarze zadają pytania: Jak zmienią się dopłaty do leków? Czy wskutek tych zmian leki będą łatwiej dostępne dla pacjentów? Jak zmieni się poziom refundacji leków przez kasy chorych? Czy rola refundacji w farmakoterapii będzie rosła, czy malała? Jaka będzie wielkość rynku leków po zmianach? Jaka będzie jego struktura?
Premier Leszek Miller pilnie notował uwagi przedstawicieli środowisk medycznych zaproszonych na spotkanie w Kancelarii Rady Ministrów 19 kwietnia. Czy już wtedy wiedział, że na posiedzeniu Rady Ministrów 23 kwietnia program i tak zostanie przyjęty bez poprawek, że ani minister zdrowia, ani rząd nie wycofają się z pomysłu likwidacji kas chorych i stworzenia w zamian jednego Narodowego Funduszu Ochrony Zdrowia z oddziałami w województwach? Wszystko wskazuje, że tak. Ostatecznie progrma przecież został przyjęty. Jak zapowiada Mariusz Łapiński projekty niezbędnych ustaw są zaawansowane.
Najnowsze rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie wykazów leków refundowanych i ich cen urzędowych oraz ustawa o cenach będą zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem przedstawicieli firm farmaceutycznych, aptekarzy i hurtowników, nowe przepisy naruszają sformułowaną w art. 2 Konstytucji RP zasadę demokratycznego państwa prawa.
Schorzenia żył należą do najbardziej rozpowszechnionych chorób cywilizacyjnych. Dotyczą około 1/3 populacji krajów wysoko rozwiniętych, głównie kobiet. W Polsce problem ten nie jest doceniany, nie przykłada się należytej wagi do profilaktyki i edukacji, a w leczeniu prowadzonym na podstawowym poziomie opieki zbyt często popełnia się błędy, których konsekwencją są poważne powikłania.
Tylko uspołecznione zakłady pracy (np. SP ZOZ-y) kompletują za swoich pracowników dowody niezbędne do ustalenia prawa do świadczeń emerytalnych oraz ich wysokości. Pracownicy prywatnych zakładów muszą swoją dokumentację gromadzić samodzielnie.
Tylko kontrakt zwalnia z uciążliwych obowiązków ewidencjonowania przychodów, ustalania kosztów i odprowadzania zaliczek na podatek dochodowy oraz składek na ZUS.; ; Po wyłączeniu z dniem 12 września 2001 r. lekarzy prowadzących prywatne praktyki z kategorii przedsiębiorców powstała luka prawna, o której pisałem w artykule pt. ,Lekarz nie jest przedsiębiorcą, ale z urzędem skarbowym rozlicza się tak, jakby nim był" (Puls Medycyny Nr 1/2002). Tytuł tego artykułu wskazuje jedynie na koncepcję tymczasowego, bezpiecznego rozwiązania zaistniałego problemu.
Zaoczne wystawianie kart zgonu, bez oględzin zwłok. Problemy rodzin osób zmarłych z uzyskaniem dokumentu potwierdzającego zgon. Telefoniczne pertraktacje w obecności bliskich zmarłego między lekarzami pogotowia i podstawowej opieki zdrowotnej. Tak wygląda rzeczywistość, której nie przewidział minister zdrowia Mariusz Łapiński, gdy po wydarzeniach w Łodzi zakazał lekarzom pogotowia wystawiania kart zgonu.
Własny projekt zmian w ustawie o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym zapowiedziały Naczelna Rada Lekarska, Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych oraz Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy.,Poważnie potraktowaliśmy zaproszenie ministra zdrowia do społecznej dyskusji nad programem Narodowa Ochrona Zdrowia. Nie chcemy rewolucji, tylko ewolucyjnych zmian, które satysfakcjonałyby zarówno pacjentów, jak i pracowników służby zdrowia" - wyjaśniał 3 kwietnia 2002 r. na konferencji prasowej Konstanty Radziwiłł, prezes NRL.
Brytyjski sąd przychylił się do żądania pani B., pacjentki od roku sparaliżowanej, ale wciąż przytomnej, by odłączyć aparaturę podtrzymującą jej życie. Choć przerwanie leczenia w tym przypadku oznacza śmierć, to jednak proces nie dotyczył prawa do eutanazji, lecz wyboru metody leczenia lub możliwości jego zaniechania na życzenie chorego.