Sejmowa dyskusja o legalnej aborcji. “Polki, które chcą usunąć ciążę, zepchnięto do podziemia”

EG/PAP
opublikowano: 18-11-2021, 14:35

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu powrócił temat przepisów regulujących legalną terminację ciąży. Opozycja oskarża stronę rządzącą o stworzenie zbyt restrykcyjnych przepisów, których efektem jest wzrost zagrożenia zdrowotnego dla ciężarnych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia podczas posiedzenia Sejmu

22 września w Szpitalu Powiatowym w Pszczynie zmarła 30-letnia kobieta, która zgłosiła się do placówki z powodu odpłynięcia płynu owodniowego. Niestety w trakcie hospitalizacji najpierw doszło do obumarcia płodu, a następnie kobieta zmarła - bezpośrednią przyczyną śmierci był wstrząs septyczny. Według rodziny pacjentki oraz jej pełnomocniczki, lekarze powstrzymywali się przed opróżnieniem macicy z powodu ostatniego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który ograniczył przesłanki do wykonania legalnej aborcji.

Opozycja: kobieta zmarła, bo lekarze czekali

Tragedia z Pszczyny sprawiła, że do publicznego dyskursu powrócił temat legalnej aborcji. Pojawił się też na wczorajszym posiedzeniu Sejmu. Posłowie opozycji zarzucali przedstawicielowi MZ - wczoraj był nim wiceminister Waldemar Kraska - że zeszłoroczny wyrok TK stanowi realne zagrożenie dla zdrowia i życia matek, sprzyja też aborcyjnej turystyce.

– Żyjemy w XXI wieku w środku Europy, a państwo zepchnęliście Polki do podziemia medycznego i wypchnęliście za granicę. Jedynie tam mogą bezpiecznie i bez konsekwencji prawnych usunąć ciąże, szczególnie ciąże zagrożone. Niestety nie wszystkie Polki mogą z takiej drogi skorzystać, chociażby ze względów finansowych i nie wszystkie Polski chcą z tej drogi skorzystać - zwróciła się do wiceministra Joanna Jaśkowiak z KO.

– To jest niewyobrażalne, że w kraju należącym do Unii Europejskiej, w szpitalu, do którego zwróciła się o pomoc kobieta umiera tylko dlatego, że lekarze czekają aż serce jej ciężko uszkodzonego płodu przestanie bić. W tym przypadku przestały bić oba serca, a jedno dziecko - dziecko już narodzone - zostało sierotą - podkreśliła.

Kraska: przepisy chronią matkę

Jak wiceminister zdrowia odpowiedział na te zarzuty? Przede wszystkim - jak podkreślił - w Polsce dostęp do opieki zdrowotnej jest równy i niezależny od np. sytuacji materialnej. Zwrócił uwagę na to, że pod szczególną ochroną prawną znajdują się kobiety w okresie ciąży, porodu i połogu. Wymienił te regulacje prawne i ich zakres. Przypomniał m.in. ustawę z 4 listopada 2016 roku o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin "Za życiem".

– Przyjęte rozwiązania wynikają z konieczności zapewnienia przez państwo polskie rodzinom zasłużonego poczucia bezpieczeństwa, szczególnie gdy może wystąpić sytuacja nieodwracalnego upośledzenia lub nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu dziecka - zaznaczył.

Poseł Iwona Maria Kozłowska (KO) odnosząc się do wypowiedzi wiceministra wspomniała o efektach kontroli NIK, która pokazała, że od stycznia 2017 roku do czerwca 2020 niewielka liczba kobiet w powikłanej ciąży i noworodkami, których życie jest zagrożone skorzystała z programu "Za życiem".

Natomiast posłanka Iwona Hartwich (KO) zapytała m.in. o to, ile rodzin otrzymało pomoc w ramach tego programu, ile kobiet skorzystało w jej ramach z opieki psychologicznej i w jakiej formie była ona realizowana, ile powstało ośrodków neonatologiczno-pediatrycznych?

Wiceminister odpowiedział, że te pytania powinny być skierowane do MRPiPS. Zapewnił też, że odpowiedzi zostaną udzielone, ale pisemnie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Czajkowski: lekarz powinien zakończyć ciążę, gdy stanowi zagrożenie dla matki

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.