Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Apteki

Apteka dla Aptekarza do poprawki. "Obecne zapisy dyskryminują firmy rodzinne"

Opublikowano:

Fot. Adobe Stock

Wprowadzone w 2017 roku przepisy Apteka dla Aptekarza (AdA) miały chronić rynek przed ekspansją wielkich sieci. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla małych, wielopokoleniowych przedsiębiorstw. Blokada dziedziczenia placówek przez dzieci, absurdalne podatki od nieruchomości i niewykorzystany potencjał techników farmaceutycznych to tylko wierzchołek góry lodowej. - Obecne zapisy AdA są po prostu niesprawiedliwe. Niszczą dorobek całego życia i w wielu przypadkach oznaczają dla rodzin bankructwo – mówi Leszek Jargan, przedsiębiorca, prezes sieci aptek „Blisko Ciebie”, przewodniczący Rady Fundacji „Blisko Ciebie”.

Czytaj więcej o:

Apteka dla Aptekarza

Bożena Stasiak


Image

Leszek Jargan, przedsiębiorca, prezes sieci aptek „Blisko Ciebie”, przewodniczący Rady Fundacji „Blisko Ciebie”. Fot. Archiwum


Od 32 lat jest pan współwłaścicielem rodzinnych aptek. Choć sam nie jest pan farmaceutą, aktywnie działa pan na rzecz tego środowiska. Od momentu wejścia w życie przepisów „Apteka dla Aptekarza” (AdA) w 2017 roku punktuje pan ich niedoskonałości. Niedawno przedstawiciele Fundacji złożyli w Sejmie konkretny projekt zmian w tym prawie. Na czym one polegają i co uznaliście za kluczowe?

Bardzo dobrze znam środowisko farmaceutów, przedsiębiorców związanych z farmacją z całej Polski, mam z nimi kontakt prawie codziennie, więc wiem, czego najbardziej potrzebują. Nasza Fundacja „Blisko Ciebie” – co warto podkreślić – działa na zasadzie wolontariatu. Zgromadziliśmy ludzi dobrej woli i prowadzimy działania praktycznie bezkosztowo.

Gdy w 2017 roku wprowadzano nowe przepisy, wielu farmaceutów jej przyklaskiwało. Myśleli, że to uchroni ich przed konkurencją wielkich sieci. Rzeczywistość szybko okazała się brutalna. Gdy starsza pani farmaceutka, właścicielka apteki, chciała przejść na emeryturę, okazało się, że jej córka nie może przejąć biznesu, bo nie jest farmaceutką. Zezwolenia nie da się na nią przepisać.

Kolejny przykład: mężczyzna, farmaceuta, prowadzi aptekę od ponad 30 lat w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej. Jego żona, z zawodu księgowa, pracuje razem z nim, bo apteka to przecież także przedsiębiorstwo. Mężczyzna nagle umiera. Żona ani dzieci – którzy nie są farmaceutami – nie mogą odziedziczyć apteki. Jedyne, na co pozwala obecne prawo, to sprzedaż placówki w ciągu dwóch lat i to wyłącznie farmaceucie, który ma mniej niż cztery apteki. Jeżeli nie znajdą takiego nabywcy, muszą zamknąć aptekę, zwolnić personel, a pełnowartościowe leki warte kilkaset tysięcy złotych po prostu zutylizować. Dla wielu rodzin to oznacza bankructwo.

To przecież patologia prawna. Dorobek całego życia zostaje zmarnowany. A wystarczy zmiana przepisów, która pozwoli spadkobiercom odziedziczyć aptekę i kontynuować działalność albo sprzedać ją dowolnemu przedsiębiorcy, który chce rozwijać swoją firmę. Gdyby coś mi się stało, moja córka, choć od lat pracuje ze mną, nie mogłaby legalnie odziedziczyć naszego rodzinnego biznesu. To jest po prostu absurdalne.

Czyli kwestia dziedziczenia powinna być rozwiązana inaczej?

Oczywiście. Prawo sukcesji powinno gwarantować możliwość dziedziczenia firmy, nawet jeśli spadkobierca nie jest farmaceutą. Znam historie właścicieli aptek, którzy u schyłku życia, często obarczeni ciężką chorobą, nie mogą przekazać owoców kilkudziesięciu lat pracy swoim dzieciom tylko dlatego, że te miały inne talenty i nie skończyły farmacji. Sam uczciwie prowadzę firmę, pracując często po 12 godzin dziennie przez 7 dni w tygodniu. Nie chciałbym, aby moja córka była zmuszona sprzedać apteki za bezcen – o ile w ogóle znalazłby się kupiec z dyplomem farmaceuty. Dlatego kwestię dziedziczenia uważam za absolutny priorytet, bo ten problem dotyczy ogromnej liczby przedsiębiorców.

Obecne zapisy AdA są po prostu niesprawiedliwe – faworyzują jedną grupę, a dyskryminują przedsiębiorców, którzy nie są farmaceutami.

W aptekach powinno obowiązywać dokładnie takie samo kryterium, jakie działa w innych placówkach ochrony zdrowia. Idąc do przychodni czy do szpitala, nikt się nie zastanawia, kto jest właścicielem placówki, bo nie ma to żadnego znaczenia dla procesu leczenia. Idziemy do lekarza, który nas leczy, a właściciel zajmuje się zarządzaniem firmą. Tak samo powinno być w aptekach. Za merytoryczną stronę odpowiada kierownik, który ustawowo musi być farmaceutą z odpowiednim stażem. Ma on pełną, gwarantowaną przepisami swobodę podejmowania decyzji medycznych. Odpowiedzialność właściciela-przedsiębiorcy jest natomiast czysto biznesowa, ukierunkowana na zadania menedżerskie, księgowe i podatkowe.

Co jeszcze, pana zdaniem, powinno się zmienić w prawie farmaceutycznym?

Przedsiębiorca powinien mieć możliwość dopasowania formy prawnej swojej firmy do realnych potrzeb i dynamicznie zmieniających się warunków gospodarczych. Tymczasem obecnie właściciel aptek nie może np. przekształcić spółki jawnej w spółkę z o.o. To przecież czysta dyskryminacja.

Kolejna sprawa to podatek od nieruchomości. Dlaczego apteka, która udziela świadczeń zdrowotnych w postaci zaopatrzenia w wyroby medyczne czy szczepienia, prowadzi opiekę farmaceutyczną, przeglądy lekowe i przejmuje coraz więcej obowiązków, odciążając lekarza POZ i przychodnię, płaci kilkakrotnie wyższe podatki niż inne placówki służby zdrowia. W świetle prawa farmaceutycznego jesteśmy placówką ochrony zdrowia, ale w przepisach podatkowych już nie. Kolejny absurd.

Wreszcie kwestia techników farmaceutycznych. Ich kompetencje są dziś niedoceniane. Zwiększenie ich uprawnień i pełne wykorzystanie ich wiedzy mogłoby uratować rynek, który cierpi na niedobór personelu. Dlaczego nie dać możliwości pełnienia dyżurów nocnych czy świątecznych tym najbardziej doświadczonym technikom? Przecież od lat technik może samodzielnie, bez obecności farmaceuty, prowadzić punkt apteczny. Mając dokładnie te same uprawnienia, mógłby być ratunkiem dla tych gmin czy miast, gdzie nie ma dostępnych aptek dyżurujących.

Nie chodzi nam o to, żeby zastąpić magistra farmacji technikiem. Chodzi o załatanie dziury w miejscach deficytowych, gdzie w nocy i święta pacjenci potrzebują dostępu do leków. Technicy, tak jak farmaceuci, mają ustawowy obowiązek ciągłego dokształcania się, dlatego podniesienie ich kompetencji jest jak najbardziej zasadne.

A jak ocenia pan współpracę z hurtowniami farmaceutycznymi, ich pozycję na rynku farmaceutycznym?

Ze swojego punktu widzenia mogę powiedzieć jedno – jest dobrze. Współpracuję z sześcioma hurtowniami, od tych najmniejszych do największych, i nigdy nie miałem z nimi problemów. Przy obecnej konkurencji na rynku hurtowym, jeśli apteka jest niezadowolona ze współpracy z danym dostawcą, może go w każdej chwili zmienić.

A jak wygląda współpraca z samorządem zawodowym farmaceutów?

W niektórych kwestiach się zgadzamy, ale w wielu sprawach nasze poglądy mocno się rozchodzą. Zresztą podobne różnice zdań widać w poszczególnych okręgowych izbach aptekarskich (OIA). Warto zaznaczyć, że oficjalne stanowisko samorządu aptekarskiego nie jest głosem wszystkich farmaceutów w Polsce, a jedynie ich części. I trudno się temu dziwić.

Skoro Naczelna Izba Aptekarska (NIA) forsowała zapisy o ograniczeniu liczby aptek do czterech dla jednego podmiotu, to te przepisy z natury nie mogły podobać się farmaceutom, którzy chcą rozwijać swoje firmy. Podobnie jest z właścicielami aptek, którym te propozycje ustawowe zablokowały możliwość godnego odejścia na emeryturę i przekazania dorobku życia dzieciom, jeśli te nie mają wykształcenia farmaceutycznego. To m.in. dlatego tak wielu przedsiębiorców – również tych z dyplomem farmaceuty – popiera zmiany w ustawie proponowane przez naszą Fundację.

Dlaczego rząd wyraźnie zwleka z rewizją przepisów Apteka dla Aptekarza?

Należałoby o to spytać samych rządzących… Jednym z powodów może być to, że rządzący mają obecnie na głowie inne, pilniejsze ustawy. Mam jednak nadzieję, że ostatnio coś w tej sprawie w końcu drgnęło.

A gdyby jednak nie…

Cóż… W takiej sytuacji moja córka, która ze mną pracuje, musi jak najlepiej opiekować się tatusiem, żebym żył zdrowo i sto lat!

Rozmawiała Bożena Stasiak

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Mariusz Kisiel: znikające apteki to zagrożenie dla bezpieczeństwa lekowego

Apteki

Likwidacja kolejnych placówek poza dużymi miastami, monopolizacja lokalnych rynków oraz uzależnienie aptek od wielkich hurtowni farmaceutycznych – to rzeczywistość, z którą mierzy się polski system...