NIK: Brak kontroli nad wykorzystaniem dodatków do żywności

EG
opublikowano: 03-01-2019, 12:01

Produkty spożywcze nafaszerowane są np. konserwantami, przeciwutleniaczami, emulgatorami czy wzmacniaczami smaku. Tymczasem brakuje właściwego nadzoru nad ich stosowaniem – alarmuje Najwyższa Izba Kontroli.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Wśród dopuszczonych do użytku konserwantów, emulgatorów, wzmacniaczy smaku, barwników, stabilizatorów i przeciwutleniaczy jest ponad 330 substancji. Szacuje się, że Polacy spożywają średnio 2 kg dodatków do żywności rocznie. Zakazano ich dodawania do miodu, herbaty liściastej, kawy, wody mineralnej, masła, żywności nieprzetworzona, mleka pasteryzowanego i sterylizowanego. 

ZOBACZ TAKŻE: Program "Oblicza Medycyny": Gogle 3D pomogą w pokonaniu fobii społecznej [WYWIAD WIDEO]

NIK skontrolował Inspekcje Sanitarne, Inspekcję Handlową i Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Wyniki kontroli wykazały, że monitoring obejmujący żywność był niepełny – obejmował głównie barwniki i konserwanty, żadna z inspekcji nie analizowała natomiast pozostałych dodatków obecnych w badanej żywności. 

„Ograniczona była możliwość analityczna laboratoriów Inspekcji Sanitarnej. Laboratoria te mogły wykonać badania w stosunku do ok. 65 substancji dodatkowych na ponad 200 limitowanych dozwolonych do stosowania. Tak zorganizowany system badań nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa żywności, w której stosowane są substancje dodatkowe, niepodlegające z różnych przyczyn badaniom laboratoryjnym. Z badanych w latach 2016-2018 (I kwartał) przez organy Inspekcji Sanitarnej blisko 9 tys. próbek, zdyskwalifikowano 26 (0,3 proc.). W zleconych przez NIK badaniach laboratoryjnych 35 próbek zakwestionowano 5 próbek (14 proc.)” – zwraca uwagę NIK.

Ponadto kompetencje poszczególnych inspekcji są rozproszone, co przy bardzo dużej ilości wykorzystywanych przez producentów dodatków do żywności tym bardziej nie skutkuje efektywnością systemu. NIK wskazuje również, że żadna z instytucji nie sprawdza w jakim stopniu dodatki wchodzą w interakcje ze sobą wzajemnie (zwłaszcza że w większości produktów jest ich więcej niż jeden) oraz np. z zażywanymi przez konsumentów lekami.

Jakie dodatki do żywności są dla konsumentów najbardziej szkodliwe?

„W zleconej przez NIK ekspertyzie wśród dodatków, które mogą wywoływać alergie wymieniono barwniki spożywcze, szczególnie syntetyczne (m.in. E 123, E 110, E 122) oraz konserwanty z grupy siarczynów. Wskazano również, że niektóre barwniki (E120 koszenila, E124 czerwień koszenilowa i E 129 czerwień Allura), mogą powodować groźny dla życia wstrząs anafilaktyczny. Jako dodatki o wysokim potencjale pronowotworowym wymieniono konserwanty: kwas benzoesowy (E 210) i jego pochodne oraz azotyny i azotany (E 249, E 250, E 251, E 252). (…) Częste używanie kwasu askorbinowego E 300 może przyczyniać się do powstania nadkwasoty, tworzenia kamieni nerkowych, a w wyniku jego reakcji z benzoesanem sodu E 211 uwalnia się rakotwórczy benzen” – podaje raport NIK.

Informacje o dodatkach do żywności do poprawy

Częściowym rozwiązaniem problemu spożycia zbyt dużej ilości szkodliwych dodatków byłaby większa świadomość konsumentów. Poza działaniami edukacyjnymi, których celem miałoby być wykształcenie nawyku czytania etykiet na produktach – oczywiście pod warunkiem, że klient robi to ze zrozumieniem – wskazany byłby również nacisk na producentów, by właściwie formułowali informacje i oznaczenia na produktach. 

„Po pierwsze część producentów zamiast oczywistych dla większości konsumentów oznaczeń dodatków w formie „E z numerem”, używa drugiej dozwolonej formy, czyli nazwy substancji i jej funkcji technologicznej np. kwas cytrynowy - regulator kwasowości. Przy takim oznaczeniu konsumenci mają problemy z identyfikacją, co jest dodatkiem” – wskazuje NIK.

W ocenie NIK konieczne byłoby także publikowanie informacji o codziennym limicie spożycia poszczególnego dodatku.

Najwyższa Izba Kontroli skrytykowała także bierność Inspekcji Sanitarnej i Głównego Inspektoratu Sanitarnego. IS w żadnym przypadku nie zakwestionowała konieczności wykorzystywania wielu dodatków do żywności wytwarzaniu jednego produktu. GIS z kolei nie inicjował, nie organizował i nie prowadził działań informacyjnych przedstawiających społeczeństwu potencjalne zagrożenia.

W odpowiedzi na opublikowane ustalenia kontrolerów z Najwyższej Izby Kontroli GIS przypomniał, że system nadzoru nad wykorzystaniem w żywności substancji dodatkowych jest regulowany przez przepisy unijne, których przestrzegania pilnują instytucje UE.

WIĘCEJ W ARTYKULE: GIS o kontroli dodatków do żywności: Realizujemy unijne przepisy

ZOBACZ TAKŻE: Odpowiednia dieta i wysiłek fizyczny mogą wspomóc leczenie psychiatryczne

Niezdrowa dieta w dzieciństwie zwiększa ryzyko nadużywania alkoholu

Źródło: NIK

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.