Nefrologia
Prof. Gellert: 4,7 mln Polaków choruje przewlekle na nerki. Większość nie wie o tym
Opublikowano:
Fot. Archiwum
Klęską systemu opieki zdrowotnej jest to, że aż tyle osób traci zdrowie i życie w skutek nierozpoznanej choroby nerek - ocenił konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii prof. dr hab. n. med. Ryszard Gellert.
Czytaj więcej o:
NefrologiaEG/PAP
Podczas środowego (9 marca) posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia posłowie i eksperci zajęli się problemem przewlekłej choroby nerek. Na spotkaniu obecny był prof. Ryszard Gellert, konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii.
Większość chorych nie wie o swojej chorobie
Z danych przedstawionych przez prof. Gellerta wynika, że przewlekłe choroby nerek dotykają 4,7 mln osób w Polsce. Zdecydowana większość o tym nie wie. Choroba postępuje powoli i nie daje żadnych dolegliwości przez lata, co nie ułatwia szybkiej diagnostyki.
- 95 proc. osób chorych na nerki nie wie o tym. To jest choroba nierozpoznawana, bowiem nie daje żadnych dolegliwości. Owszem w późniejszych okresach człowiek czuje się bardziej wyczerpany, zmęczony, miewa częściej bóle głowy, leczy się na nadciśnienie, reguluje cukrzycę, ale nie wie, że ma chore nerki - powiedział prof. Gellert.
- Klęską systemu opieki zdrowotnej jest to, że aż tyle osób traci zdrowie i życie w skutek nierozpoznanej choroby nerek - dodał.
Szybkie rozpoznanie to dłuższe życie
Prof. Gellert zaznaczył, że kluczowe jest wcześniejsze rozpoznanie choroby.
- Ocenia się, że gdybyśmy leczyli właściwie i rozpoznawali właściwie przewlekłą chorobę nerek to średni czas życia w Polsce wydłużyłby się mniej więcej o 2 lata. Tymczasem co roku tracimy w ten sposób ok. 80-100 tys. osób, które umierają przedwcześnie - powiedział.
Równocześnie profesor wyjaśnił, że przewlekła choroba nerek to "zespół chorób nerek, które prowadzą do nieodwracalnego uszkodzenia tego nieco tajemniczego, nieznanego większości narządu - bardzo ważnego dla przeżycia".
- Nerki to nie jest temat, który porusza się przy stole. O sercu się mówi, o cukrze się mówi, o diecie. O nerkach się nie mówi - powiedział.
Przyznał też, że dializoterapia i przeszczepianie nerek powinny być ostatecznością.
- To koszt jaki społeczeństwo ponosi za to, że nie podejmuje się wczesnej interwencji - powtórzył zaznaczając, że nie ma w Polsce problemu z dostępnością do leków.
Na początek stycznia 2022 roku dializowanych w Polsce było 19 tys. 47 pacjentów, w tym 18 tys. 347 hemodializowanych, a 700 dializowanych otrzewnowo.
Większość pacjentów dializowanych to seniorzy
Zdaniem obecnego na posiedzeniu wiceministra zdrowia Macieja Miłkowskiego główny ciężar wczesnej diagnostyki przewlekłej choroby nerek powinien spoczywać na lekarzach rodzinnych.
- Element wczesnego rozpoznania choroby jest istotny, bo zmniejsza koszty, polepsza klinicznie sytuację pacjentów - wyjaśnił wiceminister.
Ponadto zauważył, że największe koszty opieki nad pacjentami ponoszone są w obszarze leczenia szpitalnego. Podkreślił, że samo rozpoznanie choroby jest proste, choć następuje zdecydowanie za późno. Wyjaśnił, że chorobę można rozpoznać w prosty sposób wykonując badania wstępne m.in: ogólne moczu, stężenia kreatyniny, sodu, potasu we krwi, morfologię krwi i USG nerek. Zaznaczył, że ze względu na to, że choroba wykrywana jest w większości przypadków zbyt późno w grę wchodzi dializoterapia lub transplantacja nerek. Zauważył, że głównie dializowane osoby to pacjenci powyżej 65 roku życia, większość ma cukrzycę, bo to główny powód rozwoju przewlekłych chorób nerek. Wyliczył też, że w 2019 roku wykonano 912 przeszczepów nerek, w 2020 roku - 740, a w 2021 roku - 701.
Eksperci odnieśli się też do sytuacji pacjentów z przewlekłymi chorobami nerek w czasie pandemii wskazując, że była to grupa narażona w większym stopniu na ciężki przebieg, powikłania i śmierć.
- Ryzyko zgonu było bardzo wysokie. To grupa pacjentów, która nie mogła przetrwać leczenia - 3 razy w tygodniu odbywały się dializy, w związku z tym ryzyko zakażenia w tej grupie jest bardzo wysokie - zaznaczył wiceminister Miłkowski.
- Gdy wybuchła epidemia śmiertelność wśród naszych pacjentów zakażonych COVID-19 była 40 razy wyższa niż w społeczeństwie. Szybko nauczyliśmy się z tym walczyć i wdrożyliśmy procedury (...) i nasi pacjenci jako jedni z pierwszych dostali szczepionki - powiedział prof. Gellert.
W czasie pandemii pacjenci dializowani byli w najwyższej grupie ryzyka
Eksperci poruszyli też kwestię finansowania opieki nad pacjentami. Konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii zauważył, że nie potrzeba dodatkowych środków, ale ważne jest ich przesunięcie po to, by wcześniej rozpoznawać chorobę i właściwie leczyć pacjentów, by "tych, którzy tracą nerki było jak najmniej".
Wiceminister przypomniał, że Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zakończyła proces retaryfikacja świadczeń związanych z transplantologią i prowadzi obecnie prace nad kompleksową, koordynowaną opieką dla pacjentów, którzy są jeszcze przed etapem leczenia dializami.
- Celem jest opóźnienie rozpoczęcia opieki dializacyjnej, która jest najdroższa w tym całym procesie - wyjaśnił wiceminister. Dodał, że wprowadzono kolejne programy lekowe, które wydłużają okres do rozpoczęcia dializoterapii.
PRZECZYTAJ TAKŻE: “Bardzo potrzebujemy - jako nefrolodzy, transplantolodzy - wsparcia”. Apel do resortu zdrowia
Czytaj więcej
Nowe wytyczne ESC/ERA: co zmieniają w diagnostyce PChN u pacjenta kardiologicznego?
Kardiologia
Pierwsze w historii wspólne wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) oraz Europejskiego Towarzystwa Nefrologicznego (ERA) wyznaczają nowe standardy w codziennej praktyce klinicznej. Prof. Marta Kałużna-Oleksy i...
Udostępnij artykuł: