Felieton
„Panie doktorze, wiem co mi dolega, poproszę receptę”. Czy diagnoza z internetu to znak naszych czasów? [FELIETON]
Opublikowano:
Fot. Archiwum
Przychodzi pacjent do gabinetu i oznajmia lekarzowi, na co dokładnie choruje. Wszystko już wie, bo wpisał objawy i wyniki badań do wyszukiwarki, a „Doktor Google” w kilka sekund postawił rozpoznanie. Czasem to najbardziej dramatyczne — bo takie najłatwiej znaleźć i najtrudniej później wyrzucić z głowy — albo wręcz odwrotnie stwierdził, że to „nic poważnego”, bagatelizując alarmujące symptomy. Jednocześnie pacjent ma gotowy plan postępowania: potrzebuje tylko recepty na konkretne leki.
Z perspektywy lekarza nie jest to odosobniony przypadek, tylko coraz częściej początek wizyty. W dobie internetu i sztucznej inteligencji pacjent nie przychodzi po diagnozę, tylko po jej potwierdzenie. Problem w tym, że wyszukiwarka internetowa to nie wiarygodna biblioteka, ale narzędzie oparte na algorytmie emocji.
Odblokuj pełny dostęp. Za darmo!
Wszystkie artykuły bez ograniczeń
Brak ukrytych opłat
Rejestracja w 1 minutę
Masz już konto? Zaloguj się
Czytaj więcej
Tzw. renta alkoholowa może utrwalać chorego w uzależnieniu. Państwo gasi pożar benzyną wartą fortunę [FELIETON]
Zdrowie publiczne
Państwo deklaruje walkę z alkoholizmem, jednak jego polityka w tym obszarze jest pełna sprzeczności, a tzw. renta alkoholowa jest tego świetnym przykładem. Choć przyznanie samego...
Udostępnij artykuł: