Alergologia
Prof. Bazan-Socha: choroby eozynofilowe wymagają jak najszybszego rozpoznania i leczenia
Opublikowano:
Fot. Archiwum
Eozynofile to komórki układu odpornościowego, których zadaniem jest zwalczanie pasożytów. Ich nadmierna produkcja sprawia jednak, że zaczynają uszkadzać komórki i tkanki własnego organizmu. Sytuacja taka zawsze wymaga dokładnej diagnostyki i włączenia odpowiedniego leczenia. O tym, dlaczego jest to tak istotne, rozmawiamy przed kamerą „Pulsu Medycyny” z prof. Stanisławą Bazan-Sochą.
- Choroby alergiczne zwykle utożsamiane są z alergią wziewną, np. na pyłki traw, zarodniki grzybów pleśniowych czy roztocza kurzu domowego. Często zapominamy o tym, że choroby alergiczne to również choroby eozynofilowe. Eozynofil to szczególna komórka wrodzonego układu odpornościowego, której celem jest zabijanie pasożytów. Przy wzroście liczby tych komórek w organizmie (np. we krwi, tkankach czy szpiku) są one jednak niezwykle groźne, czasem wręcz śmiertelnie niebezpieczne: zaczynają produkować mediatory prowadzące do niszczenia komórek własnego organizmu - tłumaczy prof. dr hab. n. med. Stanisława Bazan-Socha, specjalistka chorób wewnętrznych, alergologii i immunologii klinicznej z II Katedry Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum.
I zaznacza, że zawsze warto wykonywać morfologię krwi z rozmazem, po to, aby sprawdzić poziom eozynofilów u pacjenta. Jeśli liczba tych komórek jest wysoka, np. przekracza 1000-1500/µl, to warto pogłębić diagnostykę. Choroby eozynofilowe mogą być przede wszystkim związane z infekcją - zakażeniem pasożytniczym, ale także z niektórymi schorzeniami wirusowymi czy bakteryjnymi. Czasem wysoka liczba eozynofilów może też wynikać z reakcji polekowej.
- Zdarza się jednak, że poziom eozynofilów we krwi jest w granicach normy, ale występują nacieczenia tkanek. Tak jest np. w eozynofilowym zapaleniu powięzi. W niektórych przypadkach nie można więc ograniczać się tylko do wykonania morfologii, ale również pomyśleć o tym, co się dzieje w tkankach - stwierdza specjalistka.
W przypadku eozynofilii o nieznanej etiologii, zwłaszcza kiedy badanie jest powtarzane i cały czas wychodzą w nim wysokie wartości eozynofilów, należy przyjrzeć się narządom wewnętrznym, sprawdzić, czy nie dochodzi do uszkodzenia układu nerwowego, serca czy płuc.
- Jeżeli tak się dzieje, to w diagnostyce różnicowej w codziennej praktyce klinicznej w pierwszej kolejności powinniśmy pomyśleć o eozynofilowej ziarniniakowatości z zapaleniem naczyń (ang. eosinophilic granulomatosis with polyangiitis, EGPA) lub o idiopatycznym zespole hipereozynofilowym (ang. idiopathic hypereosinophilic syndrome, I-HES). Ich rozpoznanie wymaga kosztownych, złożonych badań diagnostycznych, niemniej jednak jest kluczowe, ponieważ obie te choroby mają ciężki przebieg, a nieleczone mogą prowadzić do zgonu - alarmuje prof. Bazan-Socha.
Specjalistka podkreśla, że w przypadku eozynofili przekraczającej 1000/µl zawsze trzeba spróbować znaleźć przyczynę i wdrożyć leczenie. Jeśli przyczyna pozostaje nieznana, to podstawą leczenia są glikokortykosteroidy i leki immunosupresyjne.
- Ostatnio wchodzimy w erę leków biologicznych. Od 1 kwietnia br. obowiązuje w Polsce program leczenia biologicznego pacjentów z EGPA. W związku z tym w przypadku podejrzenia tej choroby chorzy powinni być diagnozowani i kierowani do specjalistycznych ośrodków w celu rozważenia kwalifikacji do tego programu - podsumowuje ekspertka.
Udostępnij artykuł: