Utrata węchu i smaku może być objawem alzheimera, parkinsona czy schizofrenii

JW/PAP
opublikowano: 17-10-2022, 09:03

Przyczyną utraty węchu, a w konsekwencji – smaku, nie jest jedynie COVID-19. Najczęściej do lekarza zgłaszają się pacjenci z zapaleniem zatok, z polipami. Tymczasem upośledzony węch może też być pierwszym zwiastunem chorób neurologicznych (alzheimer, parkinson) i psychiatrycznych (schizofrenia).

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Nie tylko COVID-19 powoduje utratę węchu i smaku.
Nie tylko COVID-19 powoduje utratę węchu i smaku.
Fot. Pixabay
  • Utrata węchu i smaku może towarzyszyć różnym chorobom, nie tylko Covid-19. Warto zgłosić się do lekarza, by je wykluczyć – ale też, by wdrożyć trening węchowy – mówi dr Leszek Grabowski, laryngolog ze Szpitala Specjalistycznego im. L. Rydygiera w Krakowie.
  • W pierwszej fali zakażeń SARS-CoV-2 zaburzenia węchu i smaku dotyczyły aż 70 proc. zakażonych. W kolejnych falach – zdominowanych przez warianty Delta i Omicron – odpowiednio 40 i 17 proc. Problem ten dotyczył częściej kobiet niż mężczyzn. Naukowcy odnotowali też, że najczęściej z zaburzeniami zmysłów borykali się Europejczycy. W Azji występowały 3-6 razy rzadziej. Ale przyczyn utraty węchu, a w konsekwencji – smaku, może być wiele.
  • Aż 5 proc. tych, którzy przechorowali COVID-19, nigdy nie odzyska smaku i węchu.

– Nie tylko Covid-19 powoduje uszkodzenie węchu i smaku, ale prawdą jest, że pandemia skoncentrowała uwagę społeczną na tych narządach zmysłu. Więcej osób zgłasza się obecnie z tym problemem do lekarza - ale leczenie nie wygląda jak walka z infekcją bakteryjną, gdzie wystarczy zastosować pięciodniową terapię antybiotykową. Jeśli mamy do czynienia z osobą ogólnie zdrową – bez historii chorób neurologicznych – często jedyne, co jesteśmy w stanie zaproponować, to trening węchowy. W niektórych przypadkach podajemy sterydy – ale tylko na wczesnym etapie rozwoju towarzyszących dolegliwości – mówi w rozmowie z PAP dr Leszek Grabowski, laryngolog.

Trening węchowy. Na czym polega?

Trening węchowy polega na systematycznym (przez ok. 12 tygodni) wąchaniu olejków o znanych pacjentowi zapachach. To znana od lat metoda rehabilitacji, praktykowana przez lekarzy.

– Ważne, żeby zapachy były znane – w naszym regionie jest to pomarańcza, róża, goździk, sosna, eukaliptus, kawa. Stymulacja neuronów węchowych przyspiesza regenerację i zapobiega degeneracji komórek – tłumaczy Grabowski.

W całym procesie ważną rolę odgrywa pamięć. W korze mózgowej człowiek ma zakodowane pewne zapachy, które nauczył się rozpoznawać.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Polacy pytają: po co się szczepić, skoro nawet w rządzie są wątpliwości? Eksperci o “zmierzchu autorytetów”

– W podobny sposób nauczyliśmy się rozpoznawać obrazy i dźwięki. Oczywiście na samym początku najbardziej zależy nam, żeby cokolwiek zobaczyć/usłyszeć/poczuć, ale potem zależy nam na właściwym rozróżnianiu – przypomina Grabowski.

Ekspert przyznaje, że w Polsce ciągle brakuje wysoce wyspecjalizowanych klinik, w których możliwe byłoby przeprowadzenie testów określających procentowy poziom upośledzenia zmysłów.

– Zmysły bada się na podstawie subiektywnego odczucia pacjenta. Ale prawdą jest, że część pacjentów nie jest w stanie sobie uświadomić, że czuje słabiej. Na świecie są laboratoria, dysponujące testami określającymi procentowe stężenie zapachu i smaku – i na tej podstawie określa się stopień upośledzenia zmysłów pacjenta. W Polsce taka zaawansowana diagnostyka jest jednak trudno dostępna – zauważa Grabowski.

Utrata smaku i węchu a COVID-19. Jest kilka teorii

Mechanizm utraty węchu i smaku w wyniku zachorowania na Covid-19 nie został jeszcze dobrze poznany przez naukowców.

– Istnieją trzy teorie, ale żadna z nich nie jest dominująca. Niektórzy naukowcy uważają, że upośledzenie zmysłów może nastąpić w wyniku kombinacji różnych czynników – powiedział Grabowski.

Jedna z teorii mówi o uszkodzeniu w polu węchowym, które zlokalizowane jest w górnej części nosa samych komórek pomocniczych, otaczających komórki węchowe. W rezultacie nie dochodzi do uszkodzenia komórek węchowych, ale komórki te nie mogą działać prawidłowo.

Inna teoria mówi o tym, że w samym polu węchowym dochodzi do zwiększonej kumulacji wirusa, który powoduje uszkodzenie komórek neuronalnych, co zostało potwierdzone w badaniach laboratoryjnych i obrazowych.

Trzecia teoria wskazuje na uszkodzenie drobnych naczyń krwionośnych – w błonie śluzowej nosa dochodzi do zaburzenia odżywiania komórek pomocniczych lub neuronalnych.

Węch i smak mają połączone drogi neuronalne. Inaczej niż w przypadku węchu, zaburzenia smaku mają dużo bardziej niepoznany mechanizm działania.

COVID-19: najpierw odzyskujemy smak

– Naukowcy nie odnaleźli wirusa w kubkach smakowych, ale na powierzchni języka - już tak. Są przypuszczenia, że być może sam stan zapalny języka zaburza odczuwanie smaków – tłumaczy Grabowski. I dodaje, że w większości przypadków, po odzyskaniu sprawności zmysłu węchu, powraca też smak. Zdarza się jednak, że węch i smak powraca tylko częściowo, ale dzieje się tak najprawdopodobniej w wyniku uszkodzenia neuronów odpowiedzialnych za węch, które nie uległy procesowi regeneracji.

– W pierwszej kolejności powraca zdolność odczuwania silnych zapachów i smaków – w tym życiowo ważnych. Czyli jesteśmy w stanie wyczuć np. spalone lub zepsute jedzenie. Bardziej subtelne zapachy i smaki powracają wolniej lub nigdy – powiedział Grabowski.

5 proc. populacji, która przechorowała COVID-19, nigdy nie odzyska smaku i węchu

Naukowcy obliczyli, że ok. 5 proc. populacji, która straciła węch i smak w wyniku przechorowania Covid-19, nigdy go nie odzyska.

– To będzie miało konsekwencje emocjonalne, bo te zmysły wpływają na nastrój - ich brak może wywoływać depresję, izolację społeczną. Zaburzenia powodują, że nie odbieramy ostrzegawczych zapachów, a więc istnieje zagrożenie dla życia – zauważa Grabowski. I dodaje:

– Ludzie z upośledzonym węchem zmieniają nawyki żywieniowe, bo jedzenie nie sprawia im już przyjemności. Również lekarze, którzy zmagali się z zaburzeniami węchu narzekali, że mają problemy w pracy, bo nie mogą właściwie ocenić ran pacjentów. Rany oceniamy też za pomocą węchu – powiedział Grabowski.

W sierpniu na łamach BMJ naukowcy ostrzegali, że systemy ochrony zdrowia nie są gotowe na obciążenie pacjentami z long covid. Obliczyli oni, że pacjentów, którzy będą mieli długoterminowe problemy z węchem i smakiem, może być na świecie w sumie 27 mln.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Analiza głosu pomoże wykryć COVID-19 i parkinsona? Obiecujące badania

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.