Kształcenie
Uczelnie przegrywają z rynkiem pracy. Jak zatrzymać młodych lekarzy w nauce? [DEBATA]
Opublikowano:
Czy Polska potrafi nie tylko kształcić wybitnych lekarzy i naukowców, ale także stworzyć im warunki do rozwoju zawodowego i naukowego? To było główne pytanie debaty „Jak kształcić i zatrzymać talenty polskiej medycyny?”, organizowanej przez redakcję „Pulsu Medycyny”. Uczestnicy dyskusji byli zgodni: Polska nie ma problemu z kształceniem talentów, ale wciąż nie stworzyła systemu, który skutecznie zachęcałby je do pozostania w nauce.
Czytaj więcej o:
WideoProf. dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak, dyrektor-rektor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, otwierając dyskusję zwrócił uwagę, że do CMKP trafia coraz więcej wniosków o uznanie zdobytych specjalizacji od lekarzy wracających z zagranicy. – Nie są to osoby przyjeżdżające z kierunku wschodniego. Coraz częściej są to lekarze, którzy prywatnie decydują się na powrót do kraju. Takich osób jest naprawdę sporo – zaznaczył i ocenił, że to dowód na to, że warunki pracy lekarzy w Polsce wyraźnie się poprawiły.
Coraz więcej lekarzy wraca do Polski
Podobnymi obserwacjami podzieliła się dr hab. n. med. Magdalena Wujtewicz z Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Jak zaznaczyła, do kraju wracają zarówno lekarze, którzy wyjechali kilkanaście lat temu, jak i młodsi specjaliści. – Widzimy, że powracający do kraju specjaliści coraz częściej nie kierują się wyłącznie względami osobistymi, ale świadomie wybierają dalszą pracę i rozwój zawodowy właśnie w Polsce – powiedziała.
Podobnego zdania był Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL, który mówił, że emigracja zarobkowa młodych lekarzy przestała być dziś problemem, a to za sprawą znaczącej zmiany sytuacji pracowników ochrony zdrowia. – Wyjazdy takich osób wynikają częściej z powodów osobistych niż ekonomicznych – komentował.
Także prof. dr hab. n. med. Maciej Banach, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego, podkreślał, że możliwości rozwoju młodych medyków są dziś znacznie większe niż jeszcze kilkanaście lat temu, dzięki czemu Polska staje się coraz atrakcyjniejszym miejscem do pracy i rozwoju zawodowego. Zaznaczył jednak, że aby w pełni wykorzystać ten potencjał, potrzebne są dalsze zmiany systemowe wspierające rozwój nauki. - Najlepsze uczelnie świata, m.in. Harvard University i University of Oxford, funkcjonują w modelu pozwalającym łączyć finansowanie publiczne, prywatne i środki pozyskiwane niezależnie. W Polsce również powinniśmy stworzyć takie warunki, aby badania naukowe mogły rozwijać się znacznie szybciej – powiedział.
Dodał, że nauka wymaga również większego wsparcia finansowego. – Jeden procent PKB na naukę to za mało – podsumował.
Jak zatrzymać najlepszych studentów na uczelniach?
Zdaniem uczestników debaty największym wyzwaniem pozostaje zatrzymanie najzdolniejszych absolwentów na uczelniach.
Rektor Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku prof. dr hab. n. med. Marcin Moniuszko, zwrócił uwagę, że coraz częściej mamy do czynienia nie z emigracją zagraniczną, lecz z wewnętrzną migracją młodych talentów do pozaakademickiego systemu ochrony zdrowia. – Dzieje się tak dlatego, że nawet przeciętne, ustawowo regulowane warunki finansowe oferowane młodym lekarzom są dla nich często bardziej atrakcyjne niż średnie wynagrodzenie na stanowisku asystenta w uczelni medycznej. Jeszcze w przypadku szpitali klinicznych czy instytutów badawczych łatwiejsze jest utrzymanie młodych lekarzy w kręgu pracy naukowej, nawet jeśli nie są oni zatrudnieni na etatach akademickich. Jednak w przypadku wielu innych placówek medycznych siłą rzeczy mamy do czynienia z zakończeniem przygody naukowej wymuszonej koniecznością wyłącznego skoncentrowania się na pracy z pacjentami w swoim miejscu zatrudnienia – podkreślał.
Jak zaznaczył, dopóki nie poprawi się atrakcyjność finansowa pracy na uczelniach, jeszcze większego znaczenia nabiera rola mentorów. – Taki opiekun z jednej strony dba o podtrzymanie i rozwój badawczej pasji u tych, którzy już w czasie studiów przejawiali talenty naukowe, a z drugiej strony może poradzić, jak w dorosłym życiu najlepiej połączyć pracę kliniczną z badawczą, czy też jak zdobywać granty, które poza możliwością rozwoju poprawiają również sytuację finansową młodych naukowców – tłumaczył.
Mentorów wciąż jest za mało
Uczestnicy debaty byli zgodni także co do tego, że o rozwoju młodych naukowców w dużej mierze decydują liderzy tworzący odpowiednie środowisko pracy. Podkreślali, że kultura mentoringu powinna funkcjonować w każdej klinice, na każdym oddziale i na każdej uczelni. Prof. Banach odnosząc się do tego wątków zwracał uwagę, że wszystko zaczyna się od osób zarządzających.
– Wiele zależy od tego, kto stoi na samym szczycie. Od rektora, kierownika kliniki, szefa grupy badawczej czy dyrektora szpitala. Jeżeli taka osoba ma wizję wykraczającą poza sprawozdawczość i realizację procedur medycznych, rozumie znaczenie nauki i badań, wtedy wokół niej zaczyna tworzyć się zespół ludzi, którzy chcą tę wizję realizować – mówił.
Jak podkreślił, prowadzenie badań naukowych nie tylko rozwija medycynę, ale również wzmacnia potencjał uczelni i szpitali. – Nauka oznacza badania randomizowane, nowe cząsteczki, nowe leki i badania eksperymentalne. To również źródło finansowania. Jeżeli zdobywamy granty, wokół takich projektów powstają zespoły, które napędzają dalszy rozwój – wskazał.
Na znaczenie mentoringu zwrócił uwagę także Marcin Lewandowski, członek zarządu Naukowej Fundacji Polpharmy. On również przekonywał, że młodzi lekarze potrzebują mentorów, osób, na których mogą się wzorować i od których mogą czerpać wiedzę oraz doświadczenie.

Jak wyjaśnił, jednym z flagowych projektów Naukowej Fundacji Polfarmy jest Medical School of Your Future, skierowany do studentów czwartego i piątego roku medycyny. Program integruje środowisko młodych badaczy z całej Polski, rozwija kompetencje naukowe i komunikacyjne oraz uczy m.in. przygotowywania grantów i publikacji naukowych. – Od początku realizujemy ten projekt we współpracy z KRAUM, co zapewnia nam silne zaplecze merytoryczne. Chcemy łączyć wybitnych ekspertów z najzdolniejszymi studentami, tworząc przestrzeń do wymiany doświadczeń i wspólnych projektów badawczych – podkreślił.
Dodał, że równie ważne jak działania uczelni są inicjatywy realizowane przez organizacje i fundacje, które wspierają rozwój młodych lekarzy.
Nauka nie może być dodatkiem do leczenia
Jednym z najczęściej powracających tematów była potrzeba łączenia działalności klinicznej z naukową. Prof. dr hab. n. med. Marek Gierlotka, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, przypomniał swoje doświadczenia ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, gdzie prowadzenie badań było naturalnym elementem pracy lekarza.
– Miałem przyjemność rozpoczynać tam pracę. To nie była uczelnia, tylko szpital, ale panował taki klimat, że praktycznie wszyscy zajmowali się również nauką. Nie było innego wyjścia – wspominał i zaznaczył, że prowadzenie badań było naturalnym elementem pracy lekarza.
– Jeden publikował więcej, drugi mniej, jednemu coś się udawało, drugiemu nie, ale nauka była integralną częścią leczenia pacjentów - mówił. Profesor zwrócił zarazem uwagę, że w wielu miejscach działalność naukowa i kliniczna nadal funkcjonują oddzielnie. – Uniwersytet zajmuje się nauką, szpital leczeniem. W Śląskim Centrum udało się to połączyć, bo wszystko znajdowało się w jednym miejscu – podkreślił.
Także prof. Banach podkreślał, że w najlepszych światowych ośrodkach badania naukowe są integralnym elementem pracy lekarza. – Tam wszyscy wiedzą, że robi się naukę. Jest ona naturalną częścią pracy klinicznej – mówił.
Uczestnicy debaty przyznali, że sztuką jest też wyławianie "talentów" już na etapie studiów i jak najwcześniejsze angażowanie ich do działalności naukowej.
Sebastian Goncerz w trakcie dyskusji zwracał uwagę na jeszcze jeden problem. – Dobry lekarz nie zawsze jest dobrym dydaktykiem – zaznaczył, ale zgodził się, że największym wyzwaniem jest dziś nie tylko zatrzymanie talentów, ale także ich odpowiednio wczesne dostrzeżenie. – Na pierwszy rok studiów trafia dziś około 11 tysięcy osób, a przecież ktoś musi zauważyć ich potencjał i pomóc go rozwijać – mówił.
Jego zdaniem gwałtowny wzrost liczby studentów nie został uzupełniony odpowiednim rozwojem kadry akademickiej. – Postawiliśmy przede wszystkim na ilość. Konsekwencją jest problem z zapewnieniem odpowiedniej liczby nauczycieli akademickich i mentorów. Uczelnie konkurują o kadrę, a praca dydaktyczna jest gorzej wynagradzana niż praca w systemie ochrony zdrowia – podkreślił.
Podobną opinię wyraził prof. dr hab. n. med. Mirosław Wielgoś, kierownik Kliniki Położnictwa i Perinatologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA. Jak ocenił, w ostatnich latach system kształcenia znacząco się zmienił, powstało wiele nowych kierunków lekarskich, a jak przyznał jego zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby wzmacnianie już istniejących ośrodków akademickich.
– Warto było wspierać doświadczone uczelnie zamiast tworzyć od podstaw nowe. Dziś poziom kształcenia jest po prostu bardzo zróżnicowany – skomentował.
Potrzebne są zmiany systemowe
Uczestnicy debaty zgodzili się, że poprawa jakości kształcenia wymaga zmian wykraczających poza pojedyncze inicjatywy uczelni. Eksperci zwracali również uwagę, że zmieniły się oczekiwania młodych medyków. - Coraz większą rolę odgrywa możliwość zachowania równowagi między życiem zawodowym i prywatnym, co znajduje odzwierciedlenie w m.in w wyborze specjalizacji – przyznał prof. Wielgoś.
Debatę zakończyła wspólna refleksja, że Polska nie ma problemu z kształceniem utalentowanych le
karzy. Największym wyzwaniem pozostaje stworzenie takich warunków, aby chcieli rozwijać karierę naukową właśnie w kraju. Do tego potrzebne są nie tylko większe nakłady na naukę, ale również sprawny system mentoringu, lepsza współpraca uczelni ze szpitalami oraz rozwiązania prawne wspierające rozwój młodych medyków.
Zapraszamy do oglądania!
Udostępnij artykuł: