Rak piersi staje się chorobą przewlekłą. Przestańmy ją demonizować
W świadomości społecznej został utrwalony obraz raka jako choroby śmiertelnej. Dotyczy to także raka piersi. Tymczasem dzięki postępowi w medycynie nowotwór ten staje się chorobą przewlekłą, a pacjentki mogą niejednokrotnie prowadzić życie zawodowe, społeczne i rodzinne - mówi Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe - Razem Lepiej.

Obecnie w Polsce jedynym badaniem przesiewowym w kierunku raka piersi jest mammografia.
– Ubolewam, że nie jest nim także USG, choć przez ekspertów ultrasonografia nie jest uznawana za dobrą metodę skriningu — zwraca uwagę Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe — Razem Lepiej i wiceprezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.
Fundacja od lat w swoich kampaniach społecznych popularyzuje wiedzę o badaniu mammograficznym i jego roli we wczesnym wykrywaniu raka piersi.
– Mammografia pozwala wykryć nawet kilkumilimetrowe zmiany, kiedy nowotwór jest we wczesnej fazie rozwoju i istnieje szansa nawet na całkowite wyleczenie. To badanie, dzięki któremu rzeczywiście można uratować życie. Dlatego nie zwlekajmy z jego wykonaniem — apeluje Anna Kupiecka.
Przyczyn niskiej zgłaszalności na mammografię jest wiele
Prezes Fundacji OnkoCafe — Razem Lepiej przypomina, że populacyjny program wczesnego wykrywania raka piersi jest realizowany zarówno w pracowniach stacjonarnych, jak i mobilnych mammobusach, które dojeżdżają do miast, miasteczek i wsi, by być bliżej obywateli.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Rak piersi: będzie bezpłatna mammografia także dla kobiet 70 plus?
– Mimo to według najnowszych danych ze stycznia 2023 r. zgłaszalność na przesiewową mammografię jest na poziomie tylko ok. 45 proc., choć to więcej o 10 punktów procentowych niż w 2022 r. Są gminy w Polsce, w których z tego badania skorzystało 3,6 proc. uprawnionych kobiet*. To przerażające i jednocześnie zaskakujące dane, biorąc pod uwagę, że od lat budowana jest świadomość nie tylko kobiet, lecz całego społeczeństwa na temat raka piersi i roli mammografii we wczesnym jego wykrywaniu. Mimo to kobiety nie zgłaszają się na badania profilaktyczne. W konsekwencji w Polsce wciąż wiele przypadków tego raka jest wykrywanych w zaawansowanym stadium rozwoju - zauważa Anna Kupiecka.
W jej ocenie, za taki poziom zgłaszalności są współodpowiedzialni obywatele, systemodawcy i poszczególni realizatorzy programu przesiewowego.
– Są kobiety, które zaniedbują swoje zdrowie, zapominając o wykonaniu badań lub przekładając je w nieskończoność. Myślą, że jeszcze mają czas. Mówią sobie, że zgłoszą się na badanie po świętach, nowym roku, wakacjach itd. Są również takie kobiety, które ignorują profilaktykę zdrowotną z powodu potężnego lęku przez rakiem. Dlatego też wciąż należy edukować, jak duże znaczenie ma wczesne wykrycie nowotworów - mówi Anna Kupiecka.
– Z kolei organizatorzy programu przesiewowego nie informują w skuteczny sposób o mammografii. Ze względu na RODO Narodowy Fundusz Zdrowia zaprzestał wysyłania imiennych zaproszeń na to badanie. Obecnie można je otrzymać tylko od placówek realizujących program i część z nich rzeczywiście je wysyła - dodaje.
Dobra informacja to podstawa
– Problemem jest także — kontynuuje Anna Kupiecka — znalezienie informacji, gdzie w pobliżu danego miejsca zamieszkania znajduje się mammobus i w jakich dniach można wykonać w nim badanie. Wbrew pozorom, nie jest to wcale takie łatwe. Tę kwestię należy uporządkować, najlepiej tworząc jedną, spójną, łatwą do znalezienia na stronach internetowych NFZ mapę z miejscem i datą stacjonowania mammobusów. Bardzo pomocne może być też wysyłanie zaproszeń poprzez Internetowe Konto Pacjenta.
Anna Kupiecka podkreśla, że to systemodawca jest odpowiedzialny za prawidłową komunikację o programie badań przesiewowych.
– Przykładem jest program Profilaktyka 40 Plus. Początkowo był on nieskutecznie komunikowany społeczeństwu, dlatego nie przynosił oczekiwanych efektów, mimo że jest skierowany do dużej grupy odbiorców. Gdy sposób informowania obywateli o tym programie został poprawiony, zgłaszalność się zwiększyła.
Poza tym, jak zauważa prezes Fundacji OnkoCafe, w Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że trudno dostać się na badania:
– Rzeczywiście, w niektórych przypadkach tak jest. Przykładem jest USG piersi. Jedna z podopiecznych naszej fundacji po leczeniu onkologicznym otrzymała skierowanie na to badanie, wystawione w jednym z oddziałów Narodowego Instytutu Onkologii. Jednocześnie poinformowano, że w tej placówce nie mają już wolnych terminów na to badanie. Nie wskazano przy tym, w jakim innym ośrodku można je wykonać. Gdy kobieta udała się do drugiego oddziału NIO-PIB, okazało się, że w tej placówce skierowanie nie jest honorowane. Chora została pozostawiona sama sobie. Takie sytuacje sprawiają, że tracimy zaufanie do systemu opieki zdrowotnej, wiarę w to, że możemy w łatwy i szybki sposób wykonać badanie. A tak jest właśnie w przypadku przesiewowej mammografii — zaznacza.
Wciąż boimy się choroby nowotworowej
W ocenie Anny Kupieckiej, wpływ na zgłaszalność na przesiewową mammografię może mieć także lęk przed chorobą nowotworową. Przez lata przedstawiono ją jako śmiertelną i taki obraz został utrwalony w świadomości społecznej. Z tego powodu niektóre kobiety wolą nie wiedzieć, że mają raka.
– Musimy przestać demonizować chorobę nowotworową, odczarować raka. Jednak w tym celu potrzeba wielu lat dobrej, przemyślanej edukacji. Społeczeństwu należy uświadomić, że w medycynie nastąpił ogromny postęp, który dotyczy także leczenia nowotworów, dzięki czemu obecnie uzyskujemy coraz wyższe wskaźniki wyleczalności, wieloletniej przeżywalności — zaznacza.
Dalej wyjaśnia:
– Nawet jeśli rak piersi zostanie rozpoznany w późniejszym stadium rozwoju, to w części przypadków może stać się chorobą przewlekłą, którą daje się efektywnie leczyć, zachowując przy tym dobrą jakość życia. Wiele podopiecznych naszej fundacji, będących w trakcie czy po leczeniu raka piersi, to kobiety, które mimo choroby nowotworowej prowadzą życie zawodowe, społeczne i rodzinne. Niejednokrotnie zdarza się, że nie przerywają pracy, tylko biorą dni wolne jedynie na czas chemioterapii.
Anna Kupiecka uważa, że bardzo ważne jest także wzajemne wspieranie się kobiet: rozmowy z koleżankami, matkami, siostrami czy przyjaciółmi o raku piersi i mammografii.
– Takie rozmowy pozwalają oswoić chorobę nowotworową. Przez wiele lat byliśmy uczeni, że o raku czy innej ciężkiej chorobie się nie rozmawia. Mówiąc głośno o nowotworze, możemy zmienić nastawienie społeczne do tej choroby - podsumowuje.
*Szczegółowe dane znajdują się na stronie NFZ
PRZECZYTAJ TAKŻE: Dlaczego Polki nie zgłaszają się na mammografię? Anna Kupiecka: winne także utrudnienia systemowe
Pacjentka z rakiem piersi powinna głośno mówić o swojej chorobie, to oswaja sytuację
Źródło: Puls Medycyny