Program "Oblicza Medycyny". Nowoczesne technologie nielekowe w kardiologii [WIDEO]

Rozmawiała Iwona Kazimierska
opublikowano: 22-07-2019, 09:00

Pacjenci kardiologiczni oczekują jak najmniej inwazyjnego leczenia. Takie możliwości dają nowe technologie nielekowe. W „Obliczach Medycyny” mówi o nich prof. dr hab. n. med. Przemysław Mitkowski, kierownik Pracowni Elektroterapii Serca w Szpitalu Klinicznym Przemienienia Pańskiego, I Katedry i Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, przewodniczący Komisji Komunikacji Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Prof. dr hab. n. med. Przemysław Mitkowski
Zobacz więcej

Prof. dr hab. n. med. Przemysław Mitkowski

Do takich nowoczesnych technologii należy podskórny kardiowerter-defibrylator (S-ICD), który na początku tego roku trafił do koszyka świadczeń gwarantowanych. "Ta technologi jest dedykowana osobom, które już miały powikłania związane z wcześniej wszczepionym systemem, czyli doszło u nich do wielokrotnych uszkodzeń elektrody, co jest typowe zwłaszcza dla osób młodych, do zakażeń. Kolejna grupa to osoby z wadami wrodzonym, u których wady anatomiczne uniemożliwiają wszczepienie standardowej elektrody przezżylnie. I ostatnia grupa to młodzi pacjenci z bardzo długim przewidywanym okres przeżycia, u których należy się spodziewać kilku uszkodzeń elektrody, a wszczepienie nowej nie zawsze bywa łatwe, zaś usunięcie starej zawsze niesie ze sobą pewne ryzyko” - wyjaśnia prof. Mitkowski.

System MICRA TPS to perełka wśród rozruszników serca. Na czym polega jego wyjątkowość? "To urządzenie jest mniejsze od jednoeurówki. Jego średnica to kilka milimetrów. Jest to w pełni funkcjonalne urządzenie, czyli zawiera baterię, układ elektroniczny i jest jednocześnie elektrodą” - mówi prof. Mitkowski. "Wszczepia się je z dostępu przez żyłę udową. Urządzenie prawidłowo wszczepione potrafi pracować nawet 11 lat. Do tego efekt kosmetyczny jest znakomity. Jeżeli pacjent nie przyzna się, że je ma, nikt nie jest w stanie tego stwierdzić bez zdjęcia rentgenowskiego. Po zabiegu wszczepienia pozostaje półtoracentymetrowa blizna w pachwinie, której praktycznie nie widać”.

Szacuje się, że w Polsce z urządzeniami wszczepialnymi, takimi jak stymulatory, kardiowertery-defibrylatory i układy do terapii resynchronizującej żyje nawet 300 tys. osób. Nieocenioną rolę w kontroli wszczepionych urządzeń odgrywa telemonitoring. „Niestety opieka zdalna nad pacjentami ze wszczepionymi urządzeniami nie jest w Polsce refundowana. A szkoda, bo wiadomo, że taka opieka jest w stanie zmniejszyć liczbę wizyt kontrolnych o 50 proc. w przypadku stymulatorów i ok. 60 proc. w przypadku kardiowerterów-defibrylatorów. Jedno z badań wykazało, że chorzy monitorowani mają mniejsze ryzyko zgonu nie tylko z przyczyn sercowo-naczyniowych, ale także śmiertelności całkowitej” - komentuje prof. Mitkowski.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Iwona Kazimierska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.