Prof. Zajkowska: zakaźnicy nie stosują amantadyny w terapii COVID-19 w warunkach szpitalnych

EG/PAP
opublikowano: 02-09-2021, 09:50

– Nie ma obecnie badań, które potwierdzałyby skuteczność amantadyny w terapii COVID-19. Z własnej praktyki wiem, że zakaźnicy jej nie stosują. Robią to natomiast neurolodzy i w kwestiach neurologicznych uzyskują zakładane rezultaty - w ten sposób prof. Joanna Zajkowska odniosła się do badań klinicznych nad amantadyną.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Badania kliniczne nad amantadyną są obecnie prowadzone w Polsce w dwóch ośrodkach: lubelskim i śląskim. Liderem jednego z dwóch projektów badawczych jest prof. Konrad Rejdak, ale jego zespół nie zakończył jeszcze prac.

Amantadyna - specjaliści chorób zakaźnych jej nie stosują

– Z własnej praktyki, jak i doświadczeń kolegów zakaźników wiem, że oni nie stosują amantadyny w leczeniu COVID-19. Robią to neurolodzy i w kwestiach neurologicznych uzyskują zakładane rezultaty. Nie ma jednak nadal badań, które potwierdzają skuteczność amantadyny w leczeniu COVID-19. Wiem, że są prowadzone badania kierowane przez prof. Konrada Rejdaka, ale nie zostały one ukończone - powiedziała prof. Zajkowska z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

W praktyce klinicznej amantadyna była wykorzystywana w poprzednich falach pandemii przez specjalistów chorób zakaźnych głównie w opiece nad chorymi leczonymi w warunkach domowych. Jak wskazała ekspertka, pacjenci ci zazwyczaj trafiali do szpitala późno, trudno więc jednoznacznie przesądzić, na ile to właśnie podanie amantadyny opóźniło hospitalizację.

– Ale widać, że do niej mimo jej stosowania doszło. A to o tyle niebezpieczne zjawisko, że okno czasowe na podanie leków przeciwwirusowych jest krótkie. Remdesiwir, który zakaźnicy stosują w szpitalach, powinien być podany w pierwszym tygodniu od zakażenia koronawirusem SARS-CoV2 - dodała ekspertka.

iStock

Brakuje dowodów na skuteczność amantadyny także w światowej literaturze medycznej

Pof. Zajkowska zapewniła, że z uwagą śledzi również doniesienia o możliwych lekach na COVID-19 z całego świata.

– Uczestniczę w takiej platformie ID-IRI, na której lekarze zakaźnicy z wielu zakątków świata wymieniają się doświadczeniami. Wszędzie trwają poszukiwania leku przeciw COVID-19. Nigdzie na świecie nie przeprowadzono jednak dużego, ukończonego badania dotyczącego skuteczności amantadyny, więc nie mamy podstaw do używania tego leku w przypadku tej choroby. Konieczne są po prostu dowody na jego skuteczność. A takich udokumentowanych dowodów w postaci ukończonych i opisanych badań klinicznych po prostu nigdzie na świecie nie ma. Do tego w dyskusjach międzynarodowych akurat amantadyna przewija się jako potencjalny lek na tę chorobę bardzo rzadko - dodała prof. Zajkowska.

Badanie kliniczne dotyczące zastosowania amantadyny w leczeniu COVID-19 ruszyło w kwietniu tego roku. Projekt otrzymał 6,5 mln zł dofinansowania z Agencji Badań Medycznych. Jego liderem został Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny Nr 4 w Lublinie. W badania zaangażowały się ośrodki z Lublina, Warszawy, Rzeszowa, Grudziądza, Wyszkowa oraz Kalwarii Zebrzydowskiej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Badania nad amantadyną to kpina z nauki? Prof. Flisiak:wydano duże pieniądze, które można było spożytkować lepiej

Lek na COVID-19: pierwsze wyniki badań nad polskim preparatem pod koniec września

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.