Psychologia i psychiatria
Wszystkim wypada płakać, tylko medykom nie, czyli o stygmatyzacji w pracy lekarza
Opublikowano:
Fot. Adobe Stock
Medyk, który sięga po pomoc psychiatryczną, bywa odbierany jako słaby i jako ten, który być może wcale nie powinien pracować z pacjentami. Taki obraz często funkcjonuje w świadomości społecznej, ale co gorsza także w środowisku medycznym - mówi mgr Małgorzata Kaczmarek, psycholog i psychoterapeuta.
Podczas konferencji "Zdrowie psychiczne polskich medyków i medyczek: dziś i jutro", która odbyła się 26 maja w Senacie, eksperci dyskutowali o zdrowiu psychicznym i stygmatyzacji medyków, którzy na tym polu doświadczają trudności.
Medycy pod presją
Eksperci zwrócili uwagę, że medycy walczą o zdrowie i życie innych często kosztem własnego zdrowia, w tym tego psychicznego. Choć w ostatnich latach wiele mówi się o konieczności dbania o dobrostan psychiczny, to medykom nierzadko odmawia się prawa do sygnalizowania trudności ze zdrowiem psychicznym jakich doświadczają w pracy. Ta stygmatyzacja sprawia, że wielu medyków potrzebujących pomocy, wybiera milczenie.
- Uczymy się jak dbać o ciało i duszę, ale gdy pojawia się problem u nas samych, wstydzimy się o tym mówić z obawy przed stygmatyzacją, wykluczeniem i negatywną oceną. (...) Ze względu na rodzaj wykonywanej pracy to lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni i inni medycy są jednymi z najbardziej narażonych grup. Mówię tu o narażeniu m.in. na wypalenie zawodowe, depresję, zaburzenia lękowe i PTSD. Chciałabym podkreślić, że mimo to niewiele jest tak naprawdę badań, w których pochylono by się nad tym problemem. Te dane, które posiadamy potwierdzają, że wskaźniki samobójstw wśród lekarzy pielęgniarek są istotnie wyższe wśród lekarzy i pielęgniarek niż wśród populacji ogólnej - wskazała mgr Małgorzata Kaczmarek, psycholog i psychoterapeuta.
Jak dodała, falę kryzysów wywołała także pandemia COVID-19. Była ona często dla medyków źródłem pracy ponad siły, lekarze i pielęgniarki musieli emocjonalnie przepracować także śmierć pacjentów, kolegów i koleżanek z pracy, a nierzadko swoich bliskich.
Dlaczego medycy nie szukają wsparcia?
Jak wyjaśniała ekspertka, wielu medyków przeżywających kryzys psychiczny nie szuka profesjonalnego wsparcia - najczęściej do momentu, gdy objawy nie zaczną rzutować na jego pracę lub życie osobiste.
- Medyk, który sięga po pomoc psychiatryczną bywa odbierany jako słaby i jako ten, który być może wcale nie powinien pracować z pacjentami. Taki obraz często funkcjonuje w świadomości społecznej, ale co gorsza także w środowisku medycznym. Osoby doświadczające kryzysu psychicznego często mierzą się z komentarzami "Ty nie dajesz rady?", "To ty leczysz ludzi, a sam masz problemy?", "Jesteś lekarzem, a nie umiesz sobie pomóc?". Milczenie i niezręczność ze strony otoczenia także nie będzie wspierająca dla takiej osoby. Wśród pracowników ochrony zdrowia nie ma miejsca na słabości - wskazała mgr Małgorzata Kaczmarek.
Jakie są źródła tej stygmatyzacji? Jak wskazała ekspertka, żyjemy w kulturze nieomylności i nadludzkiej wytrzymałości.
- Już od czasu studiów od przyszłych medyków wymaga się perfekcjonizmu, przyjmowania ogromnej wiedzy i informacji w stosunkowo krótkim czasie przy jednoczesnym angażowaniu się w wiele praktycznych staży. Na późniejszych etapach kariery wymaga się od wszystkich medyków niebywałej odporności psychicznej, pracy pod presją, szybkich i bardzo trudnych decyzji. Częste w tym zawodzie jest dyżurowanie po kilkadziesiąt godzin z rzędu, gdy konieczne jest zachowanie maksymalnego skupienia. A to wszystko przy deficycie snu i innych podstawowych potrzeb. Wszystko powinno być wykonane bez najmniejszego błędu, bo tu błąd może oznaczać utratę przez kogoś zdrowia lub nawet życia - mówiła mgr Małgorzata Kaczmarek.
Nie bez znaczenia pozostaje presja samego środowiska i brak systemowego wsparcia. Wielu medyków nie wie, gdzie szukać pomocy, a ci którzy się zdecydują, często słyszą od kolegów i koleżanek wiele oceniających komentarzy.
- Obowiązuje mit medyka-bohatera. (...) Problemy zdrowia psychicznego są bagatelizowane, wyśmiewane lub przemilczane - przyznaje ekspertka.
Udostępnij artykuł: