Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

POZ

Eksperci: program "Moje Zdrowie" jest wątpliwy merytorycznie. "Badania nie są podstawą profilaktyki, a jednym z jej elementów"

Opublikowano:

Badania są jednym z elementów profilaktyki zdrowotnej, a nie jej podstawą. A obecnie dla większości pacjentów są podstawą, tak są przez nich postrzegane. Tymczasem zostaje wprowadzony program "Moje Zdrowie", który utwierdza ich w tym błędnym przekonaniu. Zamiast wdrażać masowe, niekoniecznie efektywne programy profilaktyczne, należałoby skupić się na edukacji pacjentów - uważają zgodnie dr Katarzyna Nessler i lek. Dominik Lewandowski.

Czytaj więcej o:

Wideo

Monika Majewska


Na początku maja ruszyło "Moje Zdrowie" - nowy, kompleksowy program profilaktyczny dla dorosłych w Polsce, który zastąpił program "Profilaktyka 40 PLUS".

- Stało się tak mimo negatywnej opinii Agencji Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji. Pojawia się pytanie dlaczego mimo to program ten został wprowadzony - zauważa lek. Dominik Lewandowski, wiceprezes ds. praktyki i systemu opieki zdrowotnej Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

- I został wprowadzony na szeroką skalę. To nie jest program pilotażowy, realizowany na małej grupie pacjentów – dodaje z kolei dr n. med. Katarzyna Nessler z Katedry Medycyny Rodzinnej Uniwersytetu Jagiellońskiego - Collegium Medicum w Krakowie.

Eksperci: program "Moje Zdrowie" jest wątpliwy merytorycznie

W ocenie ekspertki program „Moje Zdrowie” jest „merytorycznie wątpliwy”. Głównym powodem takiej opinii jest wątpliwa wartość badań przesiewowych oferowanych w ramach programu.

W tym samym tonie wypowiada się lek. Dominik Lewandowski:

- Wiemy - za wytycznymi naukowymi - że część z tych badań ma wątpliwą jakość jako badania przesiewowe.

Jako przykład podaje chociażby badanie PSA, które w ramach programu jest wykonywane całej populacji, co jest sprzeczne z wytycznymi United States Preventive Services Task Force.

- Zgodnie z tymi wytycznymi, po 70. roku życia w ogóle nie powinno się wykonywać badania PSA jako badania przesiewowego w populacji ogólnej. Natomiast w młodszych grupach wiekowych decyzja o wykonaniu badania PSA powinna zostać podjęta wspólnie przez lekarza i pacjenta, który ma świadomość, co wiąże się z tym badaniem, że może być ono związane z traumatyzującą diagnostyką, biopsją, dalszym postępowaniem i jego konsekwencjami. Zgodnie z wytycznymi, pacjent przed wykonaniem tego badania powinien mieć taką świadomość. Natomiast program „Moje Zdrowie” nie daje takiej możliwości. Pacjent otrzymuje skierowanie na badanie i wykonuje je bez tej podbudowy informacyjnej, więc nie jest to jego świadoma decyzja – zaznacza lek. Dominik Lewandowski.

- Zanim zlecimy jakieś badanie, musimy się zastanowić, co zrobimy z jego wynikiem. Jeśli nic nie zrobimy, z różnych względów, to nie powinniśmy tego badania wykonywać. Jeśli wynik badania ma służyć poszerzeniu naszej wiedzy, wówczas będzie to badanie kliniczne i w nim również musi brać udział świadomy pacjent, świadomy tego, że zostaje zbadany, aby poszerzyć wiedzę lekarza itd. Natomiast jeśli tak nie jest, to musimy się zastanowić, po co w ogóle wykonujemy badania – podkreśla dr Katarzyna Nessler.

Ekspertka zwraca uwagę, że badania są jednym z elementów profilaktyki zdrowotnej, a nie jej podstawą. A obecnie dla większości pacjentów są podstawą, tak są przez nich postrzegane. Program "Moje Zdrowie" utwierdza ich w tym błędnym przekonaniu. Dodatkowo może dawać pacjentowi fałszywe poczucie zdrowia.

- Pacjent, otrzymując wyniki badań, które mieszczą się w normie, może mieć fałszywe poczucie zdrowia. Prawidłowy wynik badań może dla niego oznaczać, że może dalej palić papierosy i sięgać po inne używki itd. Jednak pacjent nie rozumie, że wyniki takich badań [oferowanych w ramach programu "Moje Zdrowie" - przyp. red.] nie dostarczają wszystkich informacji na temat stanu zdrowia, nie widać w nich wszystkiego – wyjaśnia.

Zdaniem dr Katarzyny Nessler nacisk powinien zostać położony na edukację zdrowotną pacjentów przez lekarzy rodzinnych, a badania przesiewowe powinny być stosowane selektywnie, w oparciu o indywidualne potrzeby pacjenta i decyzję lekarza.

Badania są jednym z elementów profilaktyki zdrowotnej, a nie jej podstawą

Z kolei lek. Dominik Lewandowski mówiąc o programie „Moje Zdrowie”, zwraca także uwagę na pozytywy. Zauważa, że wyciągnięto wnioski z programu "Profilaktyka 40 PLUS", w którym nie było obligatoryjnej oceny wyników badań i dalszego postępowania w razie nieprawidłowości. Program „Moje Zdrowie” zakłada wizytę podsumowującą, podczas której lekarz przeanalizuje wyniki badań i przygotuje indywidualny plan zdrowotny (IPZ), który może również obejmować interwencje profilaktyczne (np. porady edukacyjne czy antynikotynowe), plan dalszych badań.

- W ankiecie pytamy pacjenta o elementy zdrowego stylu życia. Jest to elementem edukacji […] Mamy możliwość zlecenia porad edukacyjnych. Dzięki temu można uzupełnić pewne niedostatki poprzedniego programu ["Profilaktyka 40 PLUS"]. To należy ocenić pozytywnie – mówi ekspert.

- Jednak oczywiście kolejność powinna być odwrotna, tzn. pacjent przede wszystkim powinien wiedzieć, że 90 proc. przewlekłych chorób niezakaźnych ma związek ze stylem życia, dlatego należy zacząć od właściwego zarządzania swoim stylem życia. I dopiero, gdy o to zadbamy, powinniśmy się zastanawiać nad badaniami przesiewowymi, które oczywiście w niektórych przypadkach są potrzebne, ale tak naprawdę dostępnych jest bardzo niewiele danych naukowych, które mówią o sensowności wykonywania szerokiego przesiewu laboratoryjnego w całej populacji – podkreśla.

Eksperci jako przykład skutecznych badań profilaktycznych wymieniają cytologię i szczepienia przeciwko HPV, które są niedostatecznie wykorzystywane w Polsce, pomimo ich udowodnionej skuteczności (co wykazano m.in. w Australii i krajach Skandynawskich).

- Dlaczego nie skupimy się na tym problemie? Powinniśmy głośno mówić choćby o wycenie cytologii w POZ, ponieważ cytologię w POZ może wykonać położna, ale z tego co pamiętam, badanie to zostało wycenione na 30 zł. Czy nie lepiej przeznaczyć więcej środków finansowych na to, żeby zwiększyć odsetek pacjentek, które wykonują cytologię w ramach POZ? – pyta dr Katarzyny Nessler.

Podsumowując, eksperci apelują o naśladownictwo dobrych praktyk z innych krajów, opartych na dowodach naukowych (EBN), zamiast wprowadzania masowych, niekoniecznie efektywnych programów profilaktycznych. W ich ocenie alternatywą jest zwiększenie finansowania porad edukacyjnych w ramach POZ bez dodatkowych badań, co byłoby merytorycznie uzasadnione, choć nieatrakcyjne dla pacjentów. Proponują powierzenie lekarzom decyzji o rodzaju i czasie wykonywania badań, bazując na ich wiedzy i relacji z pacjentem.

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Mikrokrążenie pod lupą kardiologa. Prof. Agnieszka Olszanecka: za mało myślimy o jego ocenie i leczeniu

Kardiologia

Mikrokrążenie odpowiada za dostarczanie tlenu i składników odżywczych do tkanek, a jego dysfunkcja może mieć znaczenie m.in. dla regulacji ciśnienia tętniczego. Dlaczego małe naczynia powinny...