Onkologia
Lęk i depresja u pacjentek z rakiem piersi. Cyfrowe wsparcie może uzupełnić opiekę psychoonkologiczną
Opublikowano:
Prof. dr hab. n. med. Rafał Matkowski. Fot. Archiwum
Psychoonkologia powinna być traktowana nie jako dodatek do leczenia raka piersi, ale jako integralny element całego procesu terapeutycznego. Lęk, depresja i nasilony dystres wpływają nie tylko na jakość życia pacjentek, ale także na przestrzeganie zaleceń, tolerancję terapii i codzienne funkcjonowanie w chorobie. Prof. Rafał Matkowski podkreśla, że przy ograniczonym dostępie do specjalistów coraz większe znaczenie mogą mieć certyfikowane narzędzia cyfrowe, zapewniające pacjentkom wsparcie także poza gabinetem i szpitalem.
Czytaj więcej o:
Rak piersiO KIM MOWA
Prof. dr hab. n. med. Rafał Matkowski, chirurg onkologiczny, kierownik Zakładu Chirurgii Onkologicznej Katedry Onkologii, Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, kierownik Pododdziału Chirurgii Piersi Dolnośląskiego Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii we Wrocławiu
Rak piersi, będący najczęściej diagnozowanym nowotworem u kobiet, to nie tylko choroba ciała. Stanowi także wyzwanie dla zdrowia psychicznego. Z jakimi trudnościami psychicznymi lub emocjonalnymi najczęściej mierzą się pacjentki? Jaka jest skala tego problemu?
Sama diagnoza – i w ogóle doświadczenie choroby onkologicznej – jest dla pacjentek bardzo trudne. Na początku najczęściej pojawia się stres. I to jest zupełnie naturalne, bo każdy z nas ma pewne wrodzone mechanizmy radzenia sobie z napięciem. Dzięki nim jesteśmy w stanie mierzyć się z trudnymi sytuacjami. Natomiast w przypadku tak poważnej choroby, jaką jest nowotwór, te mechanizmy najczęściej okazują się niewystarczające. Pacjentki mierzą się wtedy z bardzo silnymi emocjami – pojawia się paraliżujący lęk, smutek, poczucie bezradności, czasem wstyd, bardzo często też poczucie utraty kontroli nad własnym życiem. Rozwijają się objawy depresji.
Skala tego zjawiska jest znacząca, ponieważ szacuje się, że nawet co druga osoba chora na nowotwór doświadcza zaburzeń lękowych lub depresji, przy czym sama depresja występuje w tej grupie nawet trzykrotnie częściej niż w populacji ogólnej.
Problemy te wpływają zarówno na funkcjonowanie fizyczne (np. pojawia się bezsenność czy przewlekłe zmęczenie), jak i na sferę emocjonalną (dominuje lęk czy apatia). Rzutują również na relacje rodzinne i społeczne, ponieważ pacjentki często się izolują – ale też na bardzo praktyczne aspekty życia, takie jak praca, finanse czy konieczność całkowitej reorganizacji codzienności.
Czy wspominane lęk, depresja i nasilony dystres to problem jakości życia, czy mogą mieć także bezpośredni wpływ na przebieg leczenia onkologicznego?
Zdecydowanie tak – wpływ kondycji psychicznej na proces zdrowienia wykracza daleko poza samą kwestię komfortu życia. Lęk, depresja czy nasilony stres mają bardzo realny – i niestety – bardzo negatywny wpływ na przebieg leczenia onkologicznego.
Przede wszystkim widzimy, że pacjentkom z depresją jest trudniej angażować się w terapię, przestrzeganie zaleceń lekarskich. Mogą również gorzej się odżywiać, częściej sięgać po używki, np. alkohol czy nikotynę, czy rzadziej podejmować aktywność fizyczną. To wszystko przekłada się na leczenie. Takie pacjentki częściej doświadczają powikłań, gorzej znoszą działania niepożądane terapii i w efekcie osiągają słabsze wyniki kliniczne.
Skoro wspomniane trudności wiążą się z tak poważnymi konsekwencjami dla leczenia, jakie znaczenie ma wsparcie psychoonkologiczne i jakie miejsce powinno ono zajmować w całym procesie terapeutycznym?
W procesie zdrowienia kluczowe jest podejście holistyczne. Leczenie nie powinno ograniczać się wyłącznie do terapii przeciwnowotworowej; równie istotne jest wsparcie fizjoterapeutyczne, dietetyczne, socjalne oraz psychologiczne. Najlepiej, jeśli pomoc psychoonkologiczna jest wdrażana jak najwcześniej, idealnie już na etapie stawiania diagnozy. Chodzi o to, by od samego początku budować czynny i świadomy udział pacjentki w terapii.
Wsparcie psychoonkologiczne sprawia, że pacjentki czują się silniejsze i bardziej zmotywowane. Zaczynają wierzyć, że mają realny wpływ na przebieg leczenia – że wiele zależy od ich postawy, a ten wpływ jest wymierny i pozytywny. Zmienia się ich podejście do choroby i samego leczenia. Pojawia się poczucie odzyskania kontroli, większe przekonanie, że chorobą można „zarządzać”, a podejmowana terapia ma głęboki sens. To podejście konkretnie przekłada się na codzienne wybory: pacjentki chętniej stosują się do zaleceń, lepiej współpracują z personelem medycznym oraz bardziej dbają o dietę czy aktywność fizyczną.
Z czego wynika ta zmiana? W dużym uproszczeniu – psycholodzy wspólnie z pacjentką pracują nad jej sposobem myślenia o chorobie. Jeśli uda się ograniczyć jej nadmierny lęk czy katastroficzne interpretacje diagnozy, to bardzo szybko przekłada się to na jej lepsze funkcjonowanie i konkretne, prozdrowotne zachowania.
Psycholodzy często wykorzystują tu narzędzia terapii poznawczo-behawioralnej, czyli CBT, uznawanej obecnie za jedną z najskuteczniejszych metod w pracy z pacjentami onkologicznymi. Opiera się ono na założeniu, że emocje i zachowania to kwestia nie samej diagnozy, ale tego, jak pacjent je interpretuje – a nad tym można pracować. Wsparcie psychoonkologiczne pomaga też lepiej funkcjonować pacjentkom na co dzień. W praktyce oznacza to, że uczą się lepiej radzić sobie z lękiem, stresem, napadami paniki, czy lepiej panują nad uporczywymi myślami. A to są bardzo konkretne, codzienne wyzwania, które mają ogromny wpływ na jakość ich życia.
Jak ocenia pan funkcjonowanie polskiego systemu opieki psychoonkologicznej? Gdzie dostrzega pan największe luki? Czy liczba psychoonkologów oraz psychologów pracujących z pacjentami jest dziś wystarczająca?
Mimo wielu wysiłków ten system nie jest w stanie odpowiedzieć na ogromną skalę potrzeb i nie nadąża za potrzebami pacjentek. Liczba wykwalifikowanych psychoonkologów i psychologów jest zdecydowanie za mała. Biorąc pod uwagę, że rocznie w Polsce liczba nowych zachorowań na nowotwory to około 170 tys. i obecnie ponad 1,17 mln Polaków żyje z chorobą nowotworową oznacza, że wiele osób wymagających wsparcia psychologicznego nie otrzyma go.
To oznacza, że mamy dziś system, który jest niewystarczający. A biorąc pod uwagę, jak duży wpływ ma zdrowie psychiczne na przebieg leczenia, pełne wsparcie psychoonkologiczne powinno być traktowane jako integralna, standardowa część opieki, a nie dodatek dostępny tylko dla części pacjentek.
Czy spotyka się pan z sytuacjami, w których pacjentki – ze względu na ograniczony dostęp do specjalistów – szukają wsparcia i informacji w mediach społecznościowych lub na forach? Czy to wiarygodne źródła wiedzy?
To zjawisko jest bardzo powszechne. Etap diagnostyki oraz samo rozpoznanie nowotworu to dla kobiet czas ogromnego stresu. Jeśli w tym krytycznym okresie dostęp do specjalisty jest utrudniony – czy to przez odległe terminy, czy koszty – naturalnym odruchem jest szukanie odpowiedzi tam, gdzie są one dostępne od ręki, czyli w internecie.
Problem polega na tym, że fora czy media społecznościowe są pełne treści o bardzo różnej jakości. Obok wartościowych doświadczeń innych pacjentek jest tam też dużo informacji niesprawdzonych, nieaktualnych albo nawet nieprawdziwych. To może być bardzo niebezpieczne, bo zamiast uspokajać – często nasila lęk i wprowadza chaos.
Pacjentki trafiają na skrajne historie, dramatyczne scenariusze, niezweryfikowane „porady” – i zaczynają odnosić je do siebie. To potęguje lęk i dezinformację, może prowadzić do jeszcze większego stresu, a czasem nawet do podważania zaleceń lekarskich. Chore potrzebują przede wszystkim rzetelnych, uporządkowanych źródeł informacji – takich, które są przygotowane przez ekspertów i dostosowane do ich sytuacji. Nieograniczony dostęp do wiedzy jest bardzo ważny, ale kluczowe jest to, żeby była ona w pełni wiarygodna.
W odpowiedzi na te wyzwania pojawiają się narzędzia wspierające pacjentki w sposób bardziej uporządkowany i oparty na wiedzy medycznej. W niektórych krajach Europy dostępne są już certyfikowane rozwiązania cyfrowe, jak aplikacje psychoonkologiczne. Jaką rolę widzi pan dla takich narzędzi w opiece nad pacjentkami z rakiem piersi?
Rozwiązania cyfrowe, czyli szeroko pojęte Digital Therapeutics, to z dużym prawdopodobieństwem przyszłość opieki psychoonkologicznej, a biorąc pod uwagę aktualną dostępność poradnictwa psychoonkologicznego – wręcz konieczność. Takie rozwiązania mogą realnie wspierać pacjentki po wypisie do domu, zapewniając im ciągłość terapii. Postrzegam te narzędzia jako całodobowy system wsparcia, który na bieżąco wyposaża pacjentki w umiejętności radzenia sobie z lękiem i napięciem, stając się tym samym kluczowym elementem procesu odzyskiwania przez nie równowagi psychicznej. Taka aplikacja staje się dla pacjentki swego rodzaju „przenośnego psychoonkologa”, z którego pomocy może skorzystać w sytuacjach kryzysowych.
Czy aplikacje wspierające pacjentki onkologiczne w radzeniu sobie ze stresem i emocjami związanymi z chorobą i leczeniem są dostępne także w Polsce?
Tego typu zaawansowane rozwiązania cyfrowe są już dostępne na polskim rynku. Jednym z przykładów jest medyczna aplikacja Living Well Plus, którą mieliśmy okazję badać i testować w naszym ośrodku. Od razu jednak zaznaczę, że nie mówimy tu o „lifestylowym” gadżecie, ale o pełnoprawnym, certyfikowanym cyfrowym wyrobie medycznym klasy I, który został zwalidowany klinicznie, również w polskich szpitalach.
Merytorycznym fundamentem tego narzędzia jest terapia poznawczo-behawioralna (CBT). Terapia ta opiera się na udowodnionym założeniu, że poprzez zmianę negatywnych, destrukcyjnych myśli i przekonań pacjenta na temat diagnozy, możemy trwale zmienić jego zachowanie, budować prozdrowotne nawyki i pomóc mu w opanowaniu paraliżującego stresu.
Jak to funkcjonuje w praktyce?
Aplikacja ma postać ustrukturyzowanego programu wsparcia, zaprojektowanego tak, aby pacjentka miała go zawsze w swoim telefonie, niezależnie od miejsca i czasu. Jej działanie opiera się na kilku ściśle powiązanych ze sobą filarach: modułu terapeutycznego, monitorującego i dietetycznego. Takie kompleksowe podejście zapewnia pacjentce poczucie bezpieczeństwa oraz realną, skuteczną pomoc w trudnych chwilach – szczególnie w domu, gdy tradycyjne wsparcie szpitalne czy gabinetowe jest po prostu niedostępne.
Wyobraźmy sobie bowiem sytuację, w której pacjentkę – przebywającą w domu, w środku nocy – w ogarnia silny lęk czy natłok czarnych myśli – dzięki aplikacji ma natychmiastowy dostęp do bezpiecznej przestrzeni, może wykonać ćwiczenie relaksacyjne i odzyskać kontrolę nad emocjami. Jest to rozwiązanie dostępne zawsze i wszędzie, niezależnie od tego, czy pacjentka czeka w kolejce do gabinetu, czy przechodzi rekonwalescencję we własnym domu.
Jak pan ocenia skuteczność kliniczną aplikacji Living Well Plus?
Przede wszystkim warto podkreślić, że rozwiązanie to przeszło walidację kliniczną w Polsce, Niemczech oraz Stanach Zjednoczonych. Dla mnie, jako praktyka, szczególnie istotny jest fakt, że jedno z głównych badań prowadzono bezpośrednio w naszym ośrodku – Dolnośląskim Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii (DCOPiH) we Wrocławiu. Aplikację oceniam bardzo wysoko.
Obserwujemy, że pacjentki korzystające z tej aplikacji stają się spokojniejsze, mniej przytłoczone chorobą i lepiej radzą sobie z codziennymi wyzwaniami. Często same przyznają, że brakowało im wcześniej takiej formy pomocy, dlatego korzystają z tej aplikacji z zaangażowaniem i entuzjazmem.
W tym kontekście bardzo pozytywnie wypowiadają się o niej również moje koleżanki psychoonkolożki z DCOPiH.
Aplikacja Living Well Plus jest refundowana w Niemczech i Szwajcarii jako cyfrowa aplikacja zdrowotna. Czy biorąc pod uwagę ograniczenia w dostępie do świadczeń psychoonkologicznych w Polsce, zasadne byłoby włączenie jej do koszyka świadczeń gwarantowanych – w formule wyrobu medycznego wydawanego na zlecenie – także w naszym kraju?
Z mojej perspektywy – zdecydowanie tak. Dopóki tego typu narzędzia funkcjonują poza systemem refundacyjnym, dla większości osób pozostają one w praktyce nieosiągalne, a ich realne wykorzystanie ogranicza się do niewielkiej grupy pacjentek.
Refundacja stanowi tutaj punkt zwrotny. To moment, w którym certyfikowana terapia cyfrowa przestaje być traktowana jako technologiczna ciekawostka, a staje się integralnym elementem standardowej ścieżki leczenia. Takie podejście pozwala na rzeczywiste wyrównywanie szans pacjentek poprzez systemowe znoszenie barier kadrowych, geograficznych i finansowych, które obecnie wykluczają wiele kobiet z dostępu do profesjonalnej opieki psychoonkologicznej.
Jakie argumenty przemawiają za refundacją omawianego narzędzia?
Przede wszystkim aplikacja gwarantuje dostęp do wsparcia psychologicznego 24 godziny na dobę, niezależnie od miejsca zamieszkania pacjentki. Co istotne, mówimy tutaj o profesjonalnej pomocy – ustrukturyzowanej, opartej na metodzie CBT, potwierdzonej klinicznie i funkcjonującej jako certyfikowany wyrób medyczny.
Z perspektywy organizacyjnej ogromną zaletą jest fakt, że pacjentki mogą realizować program terapeutyczny w domu. Wdrożenie takiego rozwiązania nie wymaga od szpitali żadnych dodatkowych nakładów – nie ma potrzeby tworzenia nowych etatów, budowania gabinetów czy reorganizacji pracy zespołów medycznych. Jest to niezwykle ważne przy obecnym obciążeniu placówek i personelu. Ponadto pacjentka, która potrafi opanować lęk i u której na bieżąco monitoruje się poziom dystresu, o wiele lepiej współpracuje w procesie terapeutycznym. To z kolei realnie odciąża lekarzy i pielęgniarki, którzy już dziś pracują w stresie i na granicy wydolności. Mamy zatem do dyspozycji narzędzie, które jest przebadane, skuteczne i gotowe do wdrożenia.
W Breast Unit w DCOPiH opieka psychoonkologiczna jest postrzegana jako bardzo dobrze zorganizowana. Proszę przybliżyć, jak ten model funkcjonuje w praktyce i jakie są państwa doświadczenia z wdrożenia tej aplikacji?
W Dolnośląskim Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii od lat stawiamy na podejście holistyczne, w którym psychoonkologia stanowi integralną część procesu terapeutycznego. Zbudowaliśmy silny zespół wykwalifikowanych specjalistów – obecnie współpracujemy z 13 psychologami i psychoonkologami. Jednak przy ogromnej liczbie leczonych i kontrolowanych w naszym ośrodku pacjentów onkologicznych potrzeby wciąż przewyższają nasze możliwości kadrowe.
Mając świadomość, jak trudne jest zapewnienie wsparcia każdej potrzebującej pacjentce w trybie stacjonarnym, zaangażowaliśmy się we wdrożenie rozwiązań cyfrowych – m.in. przeprowadziliśmy w naszym ośrodku randomizowane badanie kliniczne, właśnie aplikacji Living Well Plus, obejmujące ponad 200 pacjentek z rakiem piersi. Nasze doświadczenia z jej wykorzystania są jednoznacznie pozytywne.
Rozmawiała Anna Rogala
Udostępnij artykuł: