Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Endokrynologia

Endokrynolog o tym, czym grozi przyjmowanie jodku potasu “na wyrost”

Opublikowano:

Jodku potasu użytego w stanie wyższej konieczności nie należy się bać - przekonuje lekarz Szymon Suwała, endokrynolog. Fot. iStock

Choć jodku potasu użytego w stanie wyższej konieczności nie należy się bać, to nadmierna, długotrwała i nieuzasadniona suplementacja jodu może przyczynić się do rozwoju zaburzeń hormonalnych - niedoczynności lub nadczynności tarczycy, a także wywołania lub nasilenia objawów zapalenia tarczycy, np. choroby Hashimoto - ostrzega lek. Szymon Suwała, endokrynolog i propagator wiedzy medycznej.

Czytaj więcej o:

FarmakologiaEndokrynologiaZdrowie publiczne

Ewa Kurzyńska


  • Polska jest krajem, gdzie populacyjnego niedoboru jodu co do zasady nie ma. Od 1998 r. jodowana jest sól spożywcza. Dlatego nie zaleca się suplementacji w grupach innych niż kobiety w ciąży czy matki karmiące. Stosowane są wówczas niewielkie dawki jodu, znacznie mniejsze od tych, które stosuje się w przypadku incydentów nuklearnych.

  • Nadmierna, długotrwała i nieuzasadniona suplementacja jodu może przyczynić się do rozwoju zaburzeń hormonalnych: niedoczynności lub nadczynności tarczycy, a także wywołania lub nasilenia objawów zapalenia tarczycy, np. choroby Hashimoto.

  • Jodku potasu użytego w stanie wyższej konieczności nie należy się bać. Działania niepożądane po jego incydentalnym zastosowaniu są rzadkie. Mogą wystąpić: przemijająca wysypka skórna, reakcje alergiczne (zwłaszcza u osób z opryszczkowym zapaleniem skóry), zapalenie ślinianek, bóle głowy.

Odblokuj pełny dostęp. Za darmo!

Wszystkie artykuły bez ograniczeń
Brak ukrytych opłat
Rejestracja w 1 minutę
Masz już konto? Zaloguj się

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Szef MON: szpital polowy w Nysie przyjął już ponad 200 pacjentów

Zdrowie publiczne

Szpital polowy w Nysie przyjął już ponad 200 pacjentów, działają mobilne zespoły medyczne - poinformował wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Przypomniał, że ponad 26 tys.