Dermatologia
Pokrzywka, łysienie plackowate, bielactwo. Prof. Walecka: jakich zmian potrzebują lekarze i pacjenci
Opublikowano:
Prof. dr hab. n. med. Irena Walecka. Fot. Archiwum prof. Irena Walecka
Przewlekła pokrzywka spontaniczna, hidradenitis suppurativa, łysienie plackowate, ciężki wyprysk rąk, bielactwo czy uogólniona łuszczyca krostkowa to choroby, w których eksperci apelują o szerszy dostęp do nowoczesnych terapii. Jak podkreśla prof. Irena Walecka, w części z nich stawką jest nie tylko poprawa jakości życia pacjentów, ale także zapobieganie trwałym powikłaniom, a w niektórych przypadkach nawet ratowanie życia.
Czytaj więcej o:
WideoPrzewlekła pokrzywka spontaniczna należy do chorób, z którymi pacjenci często trafiają do dermatologów. Jej największym wyzwaniem jest nie tylko uciążliwość objawów, ale przede wszystkim ich nieprzewidywalność. Chorzy zmagają się z nawracającymi, silnie swędzącymi i piekącymi bąblami pokrzywkowymi. Jak zaznacza prof. dr hab. n. med. Irena Walecka, kierownik Katedry i Kliniki Dermatologii i Dermatologii Dziecięcej CMKP, Państwowy Instytut Medyczny MSWiA, w takich sytuacjach choroba przestaje być wyłącznie problemem komfortu pacjenta.
– Zmianom skórnym może towarzyszyć obrzęk ust czy krtani, czyli tak zwany obrzęk Quinckego, który jest bezpośrednim zagrożeniem życia – podkreśla.
Zapraszamy do objerzenia całej wypowiedzi prof. Ireny Waleckiej!
Farmakoterapia przewlekłej pokrzywki spontanicznej w świetle rekomendacji z 2026 roku
U części chorych dobrą kontrolę objawów można uzyskać dzięki leczeniu przeciwhistaminowemu, zwłaszcza w czterokrotnie zwiększonej dawce. Nie jest to jednak rozwiązanie wystarczające dla wszystkich. Ekspertka zwraca uwagę, że u wielu pacjentów trzeba wdrożyć bardziej zaawansowane opcje terapeutyczne.
Obecnie w programie lekowym dostępny jest jedynie omalizumab. Tymczasem najnowsze rekomendacje międzynarodowe z lutego 2026 roku wskazują na trzy skuteczne leki: omalizumab, remibrutynib oraz dupilumab. Pojawienie się nowych opcji w praktyce klinicznej mogłoby poprawić sytuację chorych.
– Nie wszyscy pacjenci odpowiadają na leczenie omalizumabem. Dla tej grupy, u której od początku wiemy, że odpowiedź może być niewystarczająca, oczekiwalibyśmy terapii o innym mechanizmie działania – mówi prof. Walecka.
Kluczowa może okazać się także sama forma podania leku. Doustna formuła remibrutynibu stanowi istotną zaletę w populacji młodzieżowej (12–18 lat), dla której iniekcje bywają poważną barierą terapeutyczną. Wdrożenie leku w tabletkach pozwala na optymalną kontrolę objawów, jednocześnie istotnie poprawiając komfort psychiczny oraz compliance pacjentów.
HS – znaczenie wczesnej interwencji terapeutycznej
Jedną z najpilniejszych potrzeb terapeutycznych w polskiej dermatologii pozostaje hidradenitis suppurativa (HS), czyli ropne zapalenie apokrynowych gruczołów potowych. Obecnie w programie lekowym dostępne są nowoczesne cząsteczki – sekukinumab i bimekizumab. Wciąż brakuje jednak adalimumabu; wprowadzenie jego biologicznych leków biosymilarnych zapewniłoby prostszą, powszechniejszą i znacznie tańszą opcję terapeutyczną. Profil pacjenta z HS dynamicznie się zmienia. Do gabinetów dermatologicznych trafia coraz więcej dzieci i nastolatków.
– Do tej pory uważało się, że HS dotyczy głównie młodych dorosłych. Dzisiaj widzimy coraz więcej bardzo młodych pacjentów i właśnie wtedy powinniśmy mieć możliwość rozpoczęcia leczenia – zaznacza prof. Irena Walecka. W przypadku HS czas odgrywa kluczową rolę. Ekspertka zestawia tę jednostkę chorobową z łuszczycą plackowatą, w której zmiany skórne – niezależnie od zaawansowania – można zazwyczaj skutecznie cofnąć i wygasić. HS ma zupełnie inną naturę. Podobnie jak w łuszczycowym zapaleniu stawów (ŁZS), każdy miesiąc opóźnienia terapii oznacza bezpowrotne niszczenie tkanek.
Potrzebna modyfikacja kryteriów SALT i rozszerzenia terapii w łysieniu plackowatym
Kolejnym obszarem wymagającym zmian systemowych jest program lekowy dla pacjentów z łysieniem plackowatym (alopecia areata). Prof. Walecka wskazuje zarówno na pilną potrzebę weryfikacji obecnych kryteriów kwalifikacji, jak i na konieczność rozszerzenia dostępnych opcji terapeutycznych.
Aktualnie program refundacyjny obejmuje pacjentów z ciężką postacią choroby (definiowaną jako SALT 50) i zapewnia dostęp do jednego leku od 12. roku życia. – To jest choroba, która dotyczy dzieci i bardzo mocno je stygmatyzuje – zwraca uwagę prof. Walecka. W jej ocenie kryteria włączenia do leczenia powinny zostać uelastycznione. Sam ubytek brwi oraz rzęs – będący dla dzieci dramatycznym doświadczeniem – powinien stanowić niezależną przesłankę do kwalifikacji, bez względu na formalny wynik procentowy w skali SALT.
Drugim istotnym postulatem jest rozszerzenie programu o barycytynib, zarejestrowany dla pacjentów dorosłych od 18. roku życia. Umożliwienie wyboru między dwiema różnymi cząsteczkami pozwoliłoby na pełną personalizację terapii.
Perspektywy terapeutyczne w ciężkim wyprysku rąk, bielactwie i AZS
Kolejnym istotnym wyzwaniem klinicznym, na które zwraca uwagę prof. Walecka, jest przewlekły wyprysk rąk o ciężkim przebiegu. W tej grupie chorych opcje terapeutyczne są wysoce ograniczone, co bezpośrednio przekłada się na głęboką dysfunkcję w życiu zawodowym i społecznym.
– Przy bardzo ciężkim nasileniu wyprysku rąk jesteśmy trochę bezradni. Delgocytynib spełniłby tutaj nasze oczekiwania – wskazuje.
Eksperci oczekują również zmian w algorytmach leczenia bielactwa niesegmentarnego, ze szczególnym uwzględnieniem zmian zlokalizowanych w obszarze twarzy. Ta postać choroby generuje silną stygmatyzację pacjentów i wysokie obciążenie psychiczne. W tym kontekście prof. Walecka jako pożądaną opcję o udowodnionej skuteczności wskazuje ruksolitynib w kremie.
Portfolio terapeutyczne powinno zostać uzupełnione także w obszarze atopowego zapalenia skóry (AZS). Zdaniem ekspertki dołączenie nemolizumabu do obecnego programu lekowego pozwoliłoby na domknięcie wachlarza dostępnych metod i zapewnienie lekarzom narzędzi do pełnej personalizacji leczenia pacjentów z najcięższymi postaciami AZS.
Bariery administracyjne w leczeniu GPP – czas na program lekowy
Osobnym, niszowym wyzwaniem w dermatologii pozostaje uogólniona łuszczyca krostkowa (GPP). Prof. Walecka zwraca uwagę na aspekt farmakoekonomiczny: ze względu na znikomą populację chorych obciążenie budżetowe płatnika związane z finansowaniem nowoczesnej terapii byłoby marginalne, podczas gdy zysk kliniczny dla pacjenta – natychmiastowy.
W tym wskazaniu ekspertka postuluje zapewnienie dostępu do spesolimabu (inhibitora receptora dla interleukiny 36). U większości pacjentów już pojedyncza dawka pozwala na szybkie opanowanie rzutu choroby i długotrwałe ograniczenie nawrotów.
– W uogólnionej łuszczycy krostkowej nie mamy czasu na pisanie wniosków o RDTL. Nie oznacza to, że tych zgód nie otrzymujemy, ale w przypadku ciężkiego przebiegu typu von Zumbusch – gdy pacjent ma gorączkę, leukocytozę, bóle stawów, a z powodu masywnego utraty naskórka rozwija się sepsa – lekarz musi działać natychmiast. Dostęp do programu lekowego umożliwiłby szybkie włączenie skutecznej terapii, bez konieczności czekania na procedury administracyjne – zaznacza prof. Irena Walecka.
Udostępnij artykuł: