Kryzys lekowy coraz bliżej? Na braki produktów leczniczych skarżą się Niemcy

EG/PAP
opublikowano: 05-08-2022, 16:36

Jak informują niemieckie media, w Niemczech niedostępnych jest ponad 250 rodzajów leków, m.in. onkologicznych, przeciwbólowych i przeciwdepresyjnych. Powodem jest brak substancji czynnych do ich produkcji. Obecnie blisko 80 proc. API pochodzi z Indii i Chin.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Federalny Instytut Leków i Wyrobów Medycznych potwierdza, że obecnie wąskie gardło w dostawach dotyczy ponad 250 leków
Federalny Instytut Leków i Wyrobów Medycznych potwierdza, że obecnie wąskie gardło w dostawach dotyczy ponad 250 leków
iStock

Braki leków, nawet tych podstawowych, są coraz bardziej odczuwalne u naszych sąsiadów zza zachodniej granicy. Sprawie przyjrzały się niemieckie media.

Jak twierdzi Bjoern Schittenhelm, właściciel Alamannen Apotheke w Holzgerlingen (Badenia-Wirtembergia), problemy z dostępnością dotknęły nawet tak podstawowego leku, jak syrop przeciwgorączkowy dla dzieci, zawierający ibuprofen lub paracetamol.

Podobnie wygląda sytuacja w oddalonym o kilkaset kilometrów Poczdamie (Brandenburgia).

– Obecnie nasza standardowa odpowiedź to “Przepraszamy, nie mamy tego. Poszukamy alternatywy”. Pracownicy spędzają co najmniej godzinę dziennie, dzwoniąc do hurtowni i zdobywając alternatywne preparaty. Jest jak w czasach NRD – mówi Inken Jung z poczdamskiej apteki.

Przeniesienie produkcji leków zagranicę utrudnia kontrolę dostępności i jakości leków

Federalny Instytut Leków i Wyrobów Medycznych potwierdza, że obecnie wąskie gardło w dostawach dotyczy ponad 250 leków, w tym środków przeciwbólowych, przeciwnowotworowych i antydepresyjnych.

– W ciągu ostatnich lat zdarzało się, że brakowało pojedynczych leków. Ale fakt, że nagle brakuje ich tak wielu, w tym leków podstawowych, jest nowy – podkreśla Jung.

“Przyczyny niedoboru leków są wielorakie” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”, przypominając, że np. w 2016 roku zabrakło niektórych antybiotyków w związku z awarią w fabryce w Chinach. Od 2020 roku z powodu pandemii COVID-19 dostęp do wielu środków leczniczych wzrósł drastycznie ze względu na przerwy w produkcji.

“Na pierwszy rzut oka przyczyny wąskich gardeł w dostawach wydają się być wielorakie. Ale jeśli przyjrzeć się bliżej, wszystkie mają coś wspólnego: globalizację, outsourcing zakładów produkcyjnych za granicę i politykę cenową w Niemczech” – wylicza "SZ".

Obecnie blisko 80 proc. aktywnych składników do produkcji leków pochodzi z Indii i Chin, gdzie płace są niskie, a produkcja tania. Kraje te wyspecjalizowały się w tanich generykach, czyli lekach, których ochrona patentowa wygasła.

Ponieważ większość produkcji zlecana jest na zewnątrz (tzw. offshoring), trudniej jest kontrolować procesy i zapewnić jakość. Dodatkowo niektóre składniki aktywne są często produkowane tylko w kilku regionach lub przez jednego albo dwóch producentów. Jeśli w takim zakładzie wystąpi problem lub jeśli region zostanie dotknięty np. trzęsieniem ziemi, cały łańcuch dostaw łatwo się załamuje.

Skutki nadmiernej oszczędności?

Wąskie gardła wynikają też z rosnącej presji na oszczędzanie w niemieckim systemie opieki zdrowotnej, szczególnie w zakresie tanich leków generycznych.

“W Niemczech istnieje szereg instrumentów, dzięki którym leki są przystępne cenowo i utrzymują składki na ubezpieczenie zdrowotne na możliwie najniższym poziomie” – wyjaśnia "SZ". Głównie są to wyniki umów, zawieranych między ubezpieczycielami zdrowotnymi i producentami farmaceutyków.

Faktem jest, że coraz więcej producentów ogranicza swój asortyment i wycofuje z rynku mniej zyskowne preparaty. Dotyczy to również syropów przeciwgorączkowych dla dzieci, od maja 2022 roku pozostał tylko jeden producent tego rodzaju leku – Ratiopharm. Inny z producentów (1a Pharma) zaprzestał produkcji syropu na wiosnę ze względu na wzrost cen surowca. “Podobnie było z lekiem na raka piersi: w 1996 roku było jeszcze 20 producentów tamoksyfenu, dziś pozostało ich tylko siedmiu” – przypomina "SZ".

– Chińczycy nie potrzebują bomby atomowej. Wystarczy, że przestaną dostarczać antybiotyki – komentuje Ulrike Holzgrabe, chemiczka zajmująca się bezpieczeństwem leków. Jej zdaniem trzeba w tej sprawie podjąć pilne kroki, w tym sprowadzić przynajmniej część produkcji do Europy. Jak przewiduje ekspertka, to jednak może zająć lata.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Sanofi wstrzymuje dostawy leku stosowanego w padaczkach. Powód: opóźnieniami w dostawach API

Zapaść na rynku leków w Polsce? Przed taką ewentualnością przestrzegają hurtownicy i Izby

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.