Lekarze
„Biedy nie ma”. Czyli jak Donald Tusk usprawiedliwia patologię 360 godzin w miesiącu jako urzędową normę [FELIETON]
Opublikowano:
Fot. Archiwum
Są zdania, które przechodzą do historii. „Nie chcem, ale muszem”. „Pieniędzy nie ma i nie będzie”. Do tego zaszczytnego grona dołącza kolejne: "Biedy nie ma".
Tak premier Donald Tusk podsumował propozycję zmian w wynagradzaniu lekarzy pracujących w publicznej ochronie zdrowia. Zgodnie z zapowiedzią rządu maksymalne miesięczne wynagrodzenie miałoby wynosić 16-krotność płacy minimalnej, czyli obecnie 76 800 zł brutto, przy jednoczesnym ograniczeniu czasu pracy do równowartości dwóch pełnych etatów. Rząd przekonuje, że celem zmian jest uporządkowanie systemu wynagrodzeń, zwiększenie jego przejrzystości oraz poprawa bezpieczeństwa pacjentów poprzez ograniczenie skrajnie długiego czasu pracy.
Odblokuj pełny dostęp. Za darmo!
Wszystkie artykuły bez ograniczeń
Brak ukrytych opłat
Rejestracja w 1 minutę
Masz już konto? Zaloguj się
Udostępnij artykuł: