E-papierosy nie pomagają rzucić palenia. Mogą wpędzić w nałóg nikotynowy

Monika Majewska
opublikowano: 31-01-2020, 14:05

"E-papierosy nie służą rzuceniu nałogu nikotynowego" - podkreśla główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas. Wręcz przeciwnie - są papierosami inicjacyjnymi, które zachęcają do tego, aby palić, zwłaszcza osoby młode. Tymczasem to właśnie nastolatki najczęściej sięgają po elektroniczne papierosy. Są one szkodliwe dla zdrowia także z innych powodów. Jednym z nich jest zawartość narkotyków w e-liquidach.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

E-papierosy przedstawiane są jako środek, który pomaga rzucić palenie. Jednak specjaliści nie pozostawiają wątpliwości, że nie są one sposobem na walkę z nałogiem nikotynowym. Wręcz przeciwnie - mogą do niego doprowadzić. Na takie zagrożenie najbardziej narażeni są młodzi ludzie. Tymczasem to właśnie nastolatki najchętniej sięgają po e-papierosy. Ten elektroniczny gadżet jest szkodliwy dla zdrowia także z innych powodów. W e-papierosach znajduje się wiele substancji toksycznych, w tym te rakotwórcze, a nawet narkotyki - ostrzegali eksperci podczas konferencji "Nikotynizm a zdrowie - nowe wyzwania dla zdrowia publicznego", która odbyła się 23 stycznia 2020 r.

E-papierosy nie pomagają rzucić palenia. Mogą wpędzić w nałóg nikotynowy.
Zobacz więcej

E-papierosy nie pomagają rzucić palenia. Mogą wpędzić w nałóg nikotynowy. iStock

E-papierosy nie ułatwiają rzucenia palenia

"E-papierosy nie ułatwiają pozbycia się nałogu tytoniowego" - ocenił jednoznacznie prof. dr hab. med. Paweł Górski z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. W uzasadnieniu przytoczył wyniki zbiorczej analizy 20 niezależnych badań typu "trials", które znajdują się w bibliotece Cochrane – bazie gromadzącej najbardziej wiarygodne i aktualne dane medyczne. Oceniano w nich możliwości interwencji antynikotynowej przy pomocy NRT (nikotynowej terapii zastępczej), warenikliny, bupropionu, żucia tytoniu, klasycznych papierosów o obniżonej zawartości nikotyny oraz e-papierosów.

"W przypadku e-papierosów wynik w zakresie redukcji lub całkowitego przerwania nałogu jest równy placebo" - powiedział prof. Górski i dodał, że odsetek sukcesu placebo oceniany jest na ok. 10 proc. w ciągu sześciu miesięcy.

"Natomiast w badaniach długotrwałego, tj. co najmniej 3-letniego, okresu potencjalnej abstynencji nie stwierdzono najmniejszego sukcesu" - podkreślił ekspert.

"W bardzo nielicznych analizach udało się uzyskać dłuższy okres abstynencji. Na przykład w badaniach irańskich naukowców, które objęły populację azjatycką, udało się uzyskać 3-5-letni okres abstynencji u ok. 25 proc. populacji, ale raczej trudno przełożyć tamtejsze realia na nasze. To są różne populacje" - zaznaczył.

CZYTAJ TEŻ:  Polacy palą najwięcej e-papierosów w Europie. "To nie jest metoda walki z uzależnieniem"

E-papierosy mogą wpędzić w nałóg nikotynowy

Prof. Górski dodał, że e-papierosy nie dość, że nie pomagają rzucić palenia, to jeszcze mogą wpędzić w nałóg nikotynowy.

"Z badań przeglądowych wynika, że w Stanach Zjednoczonych aż 80 proc. młodocianych palaczy tytoniu zaczyna nałóg nikotynowy od e-papierosów" - powiedział.

Natomiast w Wielkiej Brytanii ponad połowa stałych, młodocianych użytkowników e-papierosów, która nigdy wcześniej nie paliła tytoniu, teraz sięga po tradycyjne papierosy.

Prof. Górski przywołuje także badania, które objęły 313 młodych dorosłych Niemców, będących palaczami konwencjonalnych papierosów. Okazało się, że aż 268 z nich rozpoczęło nałóg od zażywania e-papierosów.

CZYTAJ TEŻ:  E-papierosy mogą powodować uzależnienie od nikotyny, zwłaszcza u nastolatków

Plaga e-papierosów wśród nastolatków

Na ryzyko uzależnienia od nikotyny w wyniku palenia e-papierosów narażone są zwłaszcza nastolatki. Tymczasem to właśnie ta grupa wiekowa najczęściej sięga po ten elektroniczny gadżet. Jest to ogromny problem zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych.

"Jak wynika z danych Centrum Kontroli Chorób (CDC), które zostały opublikowane w grudniu 2019 r., 27,5 proc. (4,1 mln) uczniów "high school" oraz 10,5 proc. (4,1 mln) uczniów "middle school" stale zażywa "ecig". Od roku 2011 wzrost w tym zakresie nastąpił wśród młodocianych o 900 proc." - powiedział prof. Górski.

Jak wygląda sytuacja wśród młodocianych w Polsce? Podczas konferencji dr n. med. Grzegorz Juszczyk, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny, przedstawił wyniki badań dotyczących korzystania z e-papierosów i nowatorskich wyrobów tytoniowych przez polskie dzieci i młodzież, które zostały zlecone przez Ministerstwo Zdrowia. Pierwsze z nich to badanie fokusowe w 3 miastach: Warszawie, Lublinie i Kielcach. Drugie to badanie ilościowe, które w pierwszej fazie objęło 541 osób. To grupa reprezentatywna dla populacji między 15. a 18. rokiem życia.

"56 proc. respondentów wskazało, że przynajmniej raz w tygodniu korzysta z e-papierosów. 40 proc. ankietowanych przyznało, że próbowało rzucić palenie, ale bezskutecznie” - powiedział dr Grzegorz Juszczyk i dodał, że najsmutniejsza informacja dotyczy jednak młodzieży, która w badaniach deklarowała, że jeszcze nie korzystała z e-papierosów.

"Co trzeci młody człowiek wskazał, że jednak zacznie je palić ze względu na bardzo silną presję płynącą ze strony grupy rówieśniczej" - powiedział dyrektor NIZP-PZH.

Zaledwie 3 proc. badanych nastolatków stwierdziło, że nikt spośród ich znajomych nie sięga po e-papierosy.

Jak zaznaczył dr Juszczyk, na e-papierosy została wykreowana swego rodzaju moda, która socjalizuje młodych ludzi.

"Młodzież wapuje na imprezach, ale także w szkolnych toaletach, z używaniem e-papierosów zaczyna się wiązać cała kultura - wiele zachowań, z których wcześniej nie do końca zdawaliśmy sobie sprawy. Dlatego w 2020 r. ruszy przygotowywana przez Ministerstwo Zdrowia kampania edukacyjna, której celem jest pokazanie konsekwencji korzystania z e-papierosów przez młodzież" - zapowiedział dyrektor NIZP-PZH.

Działania w tym celu podjął już Główny Inspektorat Sanitarny. 

"Duże znaczenie miało dla nas dotarcie do Ministerstwa Edukacji Narodowej i możliwość przekazania rodzicom uczniów - za pośrednictwem elektronicznych dzienniczków - informacji na temat skutków związanych z wapowaniem" - zaznaczył Jarosław Pinkas.

"Rodzice powinni wiedzieć, że w e-papierosie nie ma nic dobrego, że nie jest to tylko para wodna, ale cała masa różnych substancji toksycznych, że młodzież i dzieci mogą komponować bardzo niebezpieczne koktajle, które później się wapuje czy też wdycha" - przekonywał Główny Inspektor Sanitarny.

"Mamy obowiązek informowania o zagrożeniach i będziemy to robić w sposób pryncypialny" - podkreślił Jarosław Pinkas.

W związku z tym GIS wprowadził obowiązkowy monitoring powikłań po e-papierosach. Od stycznia 2020 r szpitale mają zgłaszać każdy przypadek ostrego uszkodzenia płuc związanego z paleniem e-papierosów, czyli EVALI. Pierwszy przypadek tej nowej jednostki chorobowej odnotowano już w 2019 r. W styczniu 2020 r. zgłoszono dwa kolejne.

WARTO WIEDZIEĆ: EVALI – nowa choroba płuc związana z e-papierosami

E-papierosy są szkodliwe, mogą zawierać nawet narkotyki

"EVALI to ostre uszkodzenie płuc, związane z inhalowaniem związków chemicznych, powstających na skutek podgrzewania w e-papierosach płynów zawierających kannabinoidy i inne często nieznane substancje, w Polsce określane mianem dopalacze" – wytłumaczył prof. dr hab. n. med. Piotr Kuna z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

W świetle obecnych badań winne są kannabinoidy. "Produkty THC wykryto u prawie 90 proc. osób z EVALI" – powiedział prof. Kuna.

Z kolei prof. Paweł Górski dodał, że zarówno w płynie, jak i w aerozolu wydychanym z e-papierosów znajdują się także inne szkodliwe substancje, jak np. diacetyl, który po podgrzaniu jest toksyczny i powoduje obturacyjne zapalenie oskrzelików, czy też substancje rakotwórcze, np. formaldehyd czy nitrozoaminy.

"W e-papierosach znajduje się też glikol propylenowy, który w klasycznych papierosach w ogóle nie występuje. Niebezpieczne są również substancje zapachowe, estry, przy czym najgorszym z nich jest cynamonowy, gdyż wykazuje silne działanie mutagenne" - dodał.

WARTO WIEDZIEĆ: Toksyczność e-papierosów zależy od aromatu liquidu

"W naszej klinice mieliśmy już pięć przypadków zwłóknień płuca na skutek wapowania. Wszystkie one dotyczyły osób młodych, pomiędzy 17. i 28. rokiem życia. Jeden z pacjentów jest już zakwalifikowany do transplantacji" – powiedział prof. Górski.

Inne potencjalne zagrożenie, na jakie zwraca uwagę specjalista, to ciężkie i śmiertelne zatrucie, wynikające z bardzo wysokiej zawartości nikotyny w e-papierosach - znacznie większej niż w tych tradycyjnych. Jak podaje prof. Górski, waha się ono od 16 do 24 mg/ml. W klasycznych papierosach to tylko 2 mg. Dawka toksyczna dla człowieka to 60 mg nikotyny.

"W Stanach Zjednoczonych w 2015 r. odnotowano tysiąc zatruć, z czego 300 zakończyło się zgonem, w większości dzieci, które wypijały e-liquidy. Z kolei zgony u dorosłych były głównie wynikiem bezmyślności, rzadziej celowym, samobójczym działaniem" - powiedział prof. Górski.

CZYTAJ TEŻ: E-papierosy zwiększają ryzyko udaru i zawału serca

Możliwa jest także eksplozja urządzenia, wiążąca się z poważnym urazem twarzy. Ekspert przywołuje badania, z których wynika, że wśród prawie 4 tys. studentów używających stale e-papierosów 11,4 proc. potwierdziło wybuch urządzenia, który uszkodził zęby lub spowodował krwawienie z ust. Z kolei 20 proc. użytkowników e-papierosów skarży się na okresowy ból dziąseł, języka lub dyskretne krwawienie w jamie ustnej.

"Warto także zdawać sobie sprawę z faktu, że produkcja e-papierosów, które pochodzą głównie z Chin, może odbywać się w warunkach bardzo dalekich od naszych wyobrażeń, co także powinno dać do myślenia" - podsumował prof. Górski.

Potrzebne są obiektywne badania dotyczące szkodliwości e-papierosów

Dr Juszczyk zwrócił uwagę, że Polce brakuje kontroli nad tym, jakie substancje znajdują się w e-papierosach. Jego zdaniem jest to fundamentalny problem.

"Wciąż nie mamy funduszu publicznego, który finansowałby obiektywne badania dotyczące szkodliwości e-papierosów. Nam udało się dotrzeć do takich grantów. Badania, które są prowadzone, finansowane są bezpośrednio bądź pośrednio przez przemysł tytoniowy, co może rodzić zastrzeżenia co do ich obiektywizmu. Z tego powodu duże nadzieje pokładamy w kolejnych konkursach organizowanych przez Agencję Badań Medycznych. Z uwagi na skalę problemu na takie badania muszą się pojawić poważne środki publiczne" - podkreślił.

PRZECZYTAJ TAKŻE: MEN i GIS ostrzegają przed e-papierosami

Każdy z nas może wypalać 3-4 papierosy dziennie, nawet nie paląc!

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Majewska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.