Czy pielęgniarki zaczną strajkowe domino?

opublikowano: 09-12-2020, 11:02

Środowisko pielęgniarek i położnych zarzuca Ministerstwu Zdrowia niszczenie polskiego pielęgniarstwa, czego wyrazem ma być odbieranie dodatku do wynagrodzenia, tzw. zembalowego, próba skłócenia środowiska i szukanie dodatkowych kadr poza krajami Unii Europejskiej. Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych poinformował o rozpoczęciu przygotowań do sporów zbiorowych w całym kraju.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„9 listopada zarząd krajowy podjął decyzję i jednogłośną uchwałę o rozpoczęciu przygotowań do wszczęcia sporów zbiorowych w skali ogólnopolskiej, jak również — jeśli będzie konieczność — do podjęcia decyzji o strajku generalnym. (…) Żądamy zagwarantowania bezpiecznych warunków pracy i wypłaty obiecanych dodatkowych wynagrodzeń za walkę z COVID-19. Domagamy się godziwego traktowania pracowników przez kadrę kierowniczą w podmiotach leczniczych. (…) Wzywamy ministra zdrowia do opublikowania w Dzienniku Ustaw rozporządzenia (…) gwarantującego wypłacanie pielęgniarkom i położnym na dotychczasowych zasadach „znaczonych” środków na utrzymanie poziomu wynagrodzeń po 31 grudnia 2020 r.” — ogłosiła Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, w nagraniu umieszczonym na profilu OZZPiP w mediach społecznościowych, odnosząc się do środków przeznaczonych w ramach tzw. zembalowego na dodatki do wynagrodzeń.

Wbrew pierwszym informacjom i medialnym przekazom, które dotarły do większości społeczeństwa, pielęgniarki i położne nie otrzymają dodatków za pracę z pacjentami covidowymi

Pielęgniarki skarżą się, że choć są największą grupą zawodową w ochronie zdrowia, pracodawcy ani resort nie zapewniają im właściwej ochrony przed zdrowotnymi skutkami pandemii.

„Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych zbiera dane dotyczące liczby zakażeń SARS-CoV-2 wśród personelu pielęgniarskiego. Od początku pandemii (do 27 listopada) zakaziło się koronawirusem 35 tys. pielęgniarek, ponad 3 tys. położnych, 26 z nich zmarło. Dane wskazują jednak na wzrost umieralności w tej grupie zawodowej — w tej chwili nie ma dnia, by z powodu COVID-19 nie zmarła pielęgniarka lub położna. W izolacji z powodu zakażenia SARS-CoV-2 przebywa dziś ok. 10 tys. osób z personelu pielęgniarskiego” — mówi Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

1 listopada minister zdrowia Adam Niedzielski wydał polecenie Filipowi Nowakowi, pełniącemu obowiązki prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, by pracownicy medyczni otrzymywali o 100 proc. większe wynagrodzenie w formie świadczenia dodatkowego. Polecenie weszło w życie z dniem podpisania.

„Wbrew pierwszym informacjom i medialnym przekazom, które dotarły do większości społeczeństwa, pielęgniarki i położne nie otrzymają dodatków za pracę z pacjentami covidowymi. Ustawa z 28 października, choć podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę, nie została opublikowana w Dzienniku Ustaw” — skomentowała jakość procesu legislacyjnego prezes Małas.

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, minister Adam Niedzielski, pytany o decyzję związku podczas konferencji prasowej 18 listopada, powiedział, że nie zna jej szczegółowych powodów.

„Prowadząc dialog ze środowiskiem pielęgniarek i położnych, uzgodniliśmy sobie pewne rozwiązania dotyczące wynagrodzeń. Uzgodniliśmy, że tzw. OWU, czyli ogólne warunki umów, zostaną przedłużone do lipca, a w tych warunkach był zdefiniowany właśnie sposób płacenia wynagrodzenia pielęgniarkom, jako kontynuacja tych dodatków, które otrzymują w tej chwili” — zapewnił minister zdrowia.

28 listopada Sejm przyjął ustawę, w myśl której dodatki w wysokości 100 proc. wynagrodzenia otrzymają jedynie pracownicy medyczni skierowani do walki z pandemią COVID-19 przez wojewodę. Posłowie byli przeciw poprawkom Senatu, który opowiedział się za odrzuceniem nowelizacji w całości. W sobotę 28 listopada opublikowano dwie nowelizacje ustawy „covidowej”— przyjętą 28 października (z której publikacją zwlekano) oraz jej nowelizację z 28 listopada, zawężającą grupę medyków, którym należy się dodatek za pracę przy zwalczaniu COVID-19 do tych skierowanych przez wojewodów.

„W mojej opinii, dialog pomiędzy środowiskiem pielęgniarskim i Ministerstwem Zdrowia się załamał. Gdy resortem kierował prof. Łukasz Szumowski, także na początku pandemii, toczyły się realne rozmowy z pielęgniarkami i położnymi, które nierzadko przekładały się na korzystne rozwiązania. Ekipa ministra Adama Niedzielskiego próbuje się z nami porozumieć, ale do tej pory bez skutku. Negatywnie oceniam również likwidację Departamentu Pielęgniarek i Położnych — pandemia to nie czas na tak radykalne ruchy. Kompetencje do zorganizowania strajku generalnego ma oczywiście Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych. Ale jako samorząd pielęgniarski w pełni wspieramy wszelkie działania zmierzające do poprawy warunków pracy i płacy przedstawicieli najliczniejszej grupy zawodowej w ochronie zdrowia, jaką tworzą pielęgniarki i położne. O swoim wsparciu zapewniła nas także Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych” — podsumowuje Zofia Małas.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Krystyna Ptok, przewodnicząca OZPiP: Nie wykluczamy strajku generalnego

Dorota Gardias, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych: Konieczna jest odrębna tarcza dla zdrowia

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.