Choroby układu sercowo-naczyniowego i zaburzenia psychiczne - trudne połączenie w praktyce klinicznej

opublikowano: 30-09-2021, 15:00

Badania potwierdzają związek pomiędzy zaburzeniami psychicznymi i wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym oraz śmiertelnością z powodu chorób układu krążenia. Skąd takie zjawisko i jak wpływa na standard opieki nad pacjentem psychiatrycznym?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Schorzenia układu sercowo-naczyniowego stanowią najczęstszą przyczynę zgonów w większości krajów świata. W Polsce umieralność będąca następstwem tych schorzeń jest jedną z najwyższych w Europie, choroby układu krążenia odpowiadają nawet za ponad 40 proc. zgonów. Najwięcej z nich jest spowodowanych zawałem serca i udarem mózgu.

Według danych amerykańskich zaburzenia depresyjne dotyczą nawet 1 na 5 osób i są drugą co do częstości przyczyną niepełnosprawności. Stąd współwystępowanie schorzeń kardiologicznych i psychiatrycznych, nawet tylko ze statystycznego punktu widzenia, staje się poważnym problemem interdyscyplinarnym.

Zaburzenia psychiczne znaczącym czynnikiem ryzyka sercowo-naczyniowego

- W licznych badaniach prowadzonych od szeregu lat wykazano zwiększone ryzyko zachorowalności oraz zgonów z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego u osób z zaburzeniami psychicznymi. Dotyczy to zarówno najczęstszych zaburzeń, takich jak lękowe czy depresyjne, jak i chorób rzadszych, ale nierzadko o cięższym przebiegu jak schizofrenia czy choroba afektywna-dwubiegunowa. Przykładowo, śmiertelność z powodu schorzeń sercowo-naczyniowych w grupie pacjentów ze schizofrenią jest ok. 2 do 3 razy większa niż w populacji ogólnej. Chorzy na schizofrenię żyją o 10 do nawet 20 lat krócej od osób z populacji ogólnej - mówi w programie Oblicza Medycyny dr n. med. Magdalena Zalewska, specjalista psychiatrii, z Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytet Jagielloński - Collegium Medicum.

Jak dodaje ekspertka, w ostatnich latach przeprowadzono także kilka badań populacyjnych, które potwierdzają korelację pomiędzy wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym a diagnozą choroby psychicznej.

- W brytyjskiej retrospektywnej analizie uwzględniono 46 tysięcy osób z ciężkimi zaburzeniami psychicznymi, cierpiących głównie na schizofrenię i chorobę afektywną dwubiegunową, oraz 300 tys. osób bez takich zburzeń. Wykazano że współczynnik zgonów z powodu chorób układu krążenia był trzykrotnie wyższy w grupie wiekowej 18-49 i dwukrotnie wyższy w przypadku pacjentów pomiędzy 50 a 75 rokiem życia - zwraca uwagę dr Zalewska.

Jak dodaje dr Zalewska, cieszące się światową renomą szwedzkie rejestry potwierdzają, że niezależnie od płci pacjenci ze schizofrenią niemal dwukrotnie częściej umierają z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego niż osoby z populacji ogólnej. Ponadto w ich przypadku ryzyko sercowo-naczyniowe wzrasta o nawet 50 proc. – w tym ryzyko wystąpienia udaru mózgu i niewydolności serca odpowiednio o 70 i 80 proc. Podobne obserwacje dotyczą także innych zaburzeń psychicznych: przykładowo w przypadku pacjentów w średnim i podeszłym wieku ryzyko rozwoju chorób układu krążenia było zwiększone o nawet 60 do 70 proc. w sytuacji współistnienia zaburzeń nastroju i zespołu stresu pourazowego.

Gorsza kontrola czynników ryzyka i mniejszy dostęp do skutecznego leczenia

Gdzie szukać przyczyn tak wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego w populacji pacjentów psychiatrycznych? Jak podkreśla dr Zalewska, przyczyn tej sytuacji jest co najmniej kilka.

- Po pierwsze pacjent z zaburzeniami psychicznymi jest obarczony dokładnie takimi samymi czynnikami ryzyka sercowo-naczyniowego co osoba bez diagnozy psychiatrycznej. Niemniej jednak kontrola nad nimi jest zazwyczaj wśród pacjentów psychiatrycznych niższa, podobnie jak tzw. czujność kardiologiczna, czyli rozumienie znaczenia konsekwencji tych schorzeń (...) W ewidentny sposób dowodzą tego wyniki badania Interheart przeprowadzonego w 52 krajach. Wynika z nich, że czynnikami w sposób niezależny wpływającymi na zwiększone ryzyko zawału serca, obok cukrzycy, otyłości, palenia czy braku aktywności fizycznej są też czynniki psychologiczne i społeczne – wskazała dr Zalewska.

Co więcej pacjenci z ciężko przebiegającymi zaburzeniami psychicznymi nie tylko mniej skutecznie kontrolują czynniki ryzyka, ale też bardzo często nie przestrzegają zalecanej optymalnej farmakoterapii, co przekłada się oczywiście na wyższe ryzyko wystąpienia niekorzystnych zdarzeń sercowo-naczyniowych.

- Takie ryzyko udokumentowano u chorych na schizofrenię, którzy często żyjąc i mieszkając samotnie, zaniedbują swój stan somatyczny, nie podejmują leczenia i nie przestrzegają zaleceń lekarzy. Schorzenia układu sercowo-naczyniowego często wymagają szybkiej reakcji, co bywa problematyczne w przypadku kogoś żyjącego samotnie. Ponadto pacjent z zaburzeniami psychicznymi rzadziej niż osoby bez takiej diagnozy korzysta z niefarmakologicznych metod leczenia z obszaru kardiologii np. rewaskularyzacji lub innych metod leczenia inwazyjnego – podkreśla dr Zalewska.

Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Depresja – szerokie wrota do schorzeń sercowo-naczyniowych

Jednym z zaburzeń psychicznych najbardziej rozpowszechnionym w populacji ogólnej i polskiej jest depresja. Wielu ekspertów zwraca uwagę, że to choroba należąca do czynników ryzyka wielu schorzeń o charakterze somatycznym.

- Zaburzenia depresyjne uznano niezależnym czynnikiem ryzyka wystąpienia poważnych, niekorzystnych zdarzeń sercowo-naczyniowych. W badaniu opublikowanym w 2018 r. dotyczącym polskiej populacji depresję rozpoznano u co trzeciego chorego po 65. roku życia z migotaniem przedsionków. Z kolei w badaniu NATPOL z 2011 r., oceniano w nim rozpowszechnienie czynników ryzyka SN w populacji blisko 2,5 tys. dorosłych, objawy wskazujące na zaburzenia depresyjne potwierdzono u 23 proc. mężczyzn i 33 proc. kobiet. Co więcej ich częstotliwość rosła wraz z wiekiem do 48 proc. w grupie kobiet w wieku podeszłym – mówi dr Zalewska.

Ostatnie zalecenia United States Preventive Services Task Force i Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ang. - American Heart Association) rekomendują konieczność realizacji badań przesiewowych w kierunku depresji. Dokumenty te podkreślają również wagę skutecznego leczenia pacjentów ze współistniejącymi chorobą wieńcową i depresją.

- Współwystępowanie zaburzeń depresyjnych i chorób układu sercowo-naczyniowego to zjawisko powszechne i mające ogromny wpływ na praktykę kliniczną. Zależność ta jest dwukierunkowa. Zdrowie somatycznie osoby z depresją są obarczone niemal dwukrotnie wyższym ryzykiem rozwoju chorób kardiologicznych. Z kolei chorzy po zawale mięśnia sercowego częściej są narażeni na ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych, jeśli rozwinie się u nich depresja – podkreśla dr Zalewska.

Jak dodaje ekspertka, do mechanizmów odpowiedzialnych za tę korelację należą aktywacja współczulno-nadnerczowa, zwiększona aktywacja układu współczulnego i utrata zmienności częstości akcji serca.

- Są badania potwierdzające, że u części pacjentów z depresją dochodzi do aktywacji płytek krwi, czyli zwiększonej generacji trombiny. Inne dowodzą, że zaburzenia depresyjne wiążą się ze wzrostem aktywności prozapalnej i uwalnianiem cytokin prozapalnych, takich jak interleukina 6 czy białek C-reaktywnych, związanych z podwyższonym ryzykiem rozwoju chorób układu krążenia. Z kolei są także prace, z których wynika, że nawracające epizody depresji wpływają na funkcjonowanie układu immunologicznego – i odwrotnie: nieprawidłowe działanie układu odpornościowego może odgrywać istotną rolę w etiologii depresji – wyjaśnia ekspertka.

Farmakoterapia psychiatryczna a metabolizm

Czy leki stosowane w przebiegu zaburzeń psychicznych mają istotny wpływ na takie parametry ryzyka SN, jak cukrzyca, nadwaga i otyłość czy hiperlipidemia? To tym bardziej istotne zagadnienie, że w wielu przypadkach zaburzenia psychiczne i sercowo-naczyniowe mają charakter przewlekły, a więc ich farmakoterapia jest długotrwała.

- Część leków psychotropowych zdecydowanie może niekorzystanie wpływać na metabolizm chorych, wówczas taka farmakoterapia staje się dodatkowym czynnikiem ryzyka SN. Dotyczy to przede wszystkim leków przeciwpsychotycznych drugiej generacji. Biorąc pod uwagę fakt, że klasyczne czynniki ryzyka chorób układu krążenia występują nawet cztery razy częściej w grupie pacjentów ze schizofrenią, nieprzyjazna metaboliczne farmakoterapia staje się istotnym problemem. Stąd tak ważna jest skrupulatna ocena metabolicznych parametrów chorego, na którą składa się m.in. zebranie dokładnego wywiadu rodzinnego, ocena nawyków żywieniowych, aktywności fizycznej, palenia tytoniu oraz wykonanie pomiaru masy ciała, ciśnienia tętniczego krwi, glikemii oraz lipidogramu na czczo. Celowe jest ponadto wykonanie EKG i odstępu QT – wskazała dr Zalewska.

Zgodnie z opublikowanymi w 2019 r. zaleceniami Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego w przypadku chorujących na schizofrenię mężczyzn i kobieta, odpowiednio w wieku powyżej 40 i 50. R.ż., zaleca się wykonanie oceny ryzyka SN z wykorzystaniem karty POLCSCORE.

Więcej w materiale wideo. Zapraszamy do oglądania!

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.