Mimo rekordów zakażeń Chiny luzują politykę “zero Covid”. Eksperci ostrzegają

KL/PAP
opublikowano: 05-12-2022, 14:37

Po kolejnych protestach przeciwko lockdownom władze chińskich miast zaczęły łagodzić środki walki z pandemią Covid-19. Z ulic zaczynają znikać budki do masowych testów, w niektórych miastach wycofano się z zakazu wychodzenia z osiedli i zezwolono na korzystanie z komunikacji miejskiej bez ujemnego wyniku badania.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Kolejne chińskie miasta łagodzą restrykcje covidowe i wymogi dotyczące testów.
Kolejne chińskie miasta łagodzą restrykcje covidowe i wymogi dotyczące testów.
Fot. Pixabay
  • Po protestach przeciwko lockdownom władze chińskich miast zaczęły łagodzić środki walki z pandemią Covid-19.
  • W Chinach nadal liczba nowo zakażonych utrzymuje się na poziomie zbliżonym do rekordowego.
  • Z ulic Pekinu usuwane są budki do masowych testów, w Chongqingu znoszono zakazy wychodzenia z osiedli, a w Shenzhen można już jeździć komunikacją miejską bez okazywania ujemnego wyniku badania.

Choć bilanse wykrywanych w Chinach infekcji utrzymują się na poziomie zbliżonym do rekordowego, władze poszczególnych miast rozluźniają obostrzenia i wprowadzają w życie wytyczne „optymalizacji” przeciwdziałania pandemii, ogłoszone w listopadzie przez rząd centralny.

Chiny pozostają jednym z epicentrów trwającej fali COVID-19

W Pekinie przestały działać budki, w których pobierano wymazy do masowych testów na koronawirusa. Ujemny wynik nie jest już wymagany przy wejściu do wielu miejsc publicznych, a od poniedziałku nie będzie potrzebny również do przejazdów metrem.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Na czym polega polityka „zero COVID”, przeciwko której protestują Chińczycy?

Jako pierwszy restrykcje zaczął łagodzić 19-milionowy Kanton na południu Chin, który jest jednym z epicentrów trwającej fali infekcji. W środę w mieście zwolniono z lockdownów wiele zamkniętych dotąd obszarów, bary i restauracje wznawiały normalną działalność, a wiele punktów masowych testów wstrzymało pracę.

Władze pobliskiego Shenzhen ogłosiły w sobotę, że ujemny wynik testu nie będzie już sprawdzany przy wejściu do środków komunikacji miejskiej. Podobne decyzje podjęły wcześniej władze Chengdu, stolicy Syczuanu na południowym zachodzie, oraz Tiencinu na północy kraju.

Niektóre osiedla mieszkaniowe w Pekinie opublikowały wytyczne, z których wynika, że osoby zakażone będą mogły w niektórych przypadkach przechodzić kwarantannę w domach. Do tej pory osoby z dodatnim wynikiem zabierane były – niekiedy siłą – do rządowych izolatoriów.

Specjaliści o luzowaniu restrykcji w Chinach

Wielu Chińczyków przyjęło łagodzenie zasad z ulgą, ale niektórzy obawiają się dużej fali infekcji i przeciążenia służby zdrowia. Chińscy i zagraniczni eksperci szacowali wcześniej, że całkowita rezygnacja z polityki „zero Covid” mogłaby doprowadzić do nawet ponad 200 mln zakażeń i ponad 2 mln zgonów.

Władze podkreślają natomiast, że dominujący obecnie wariant koronawirusa Omikron jest bardziej zaraźliwy, ale mniej zjadliwy niż pierwotna odmiana patogenu, szczepionki są szeroko dostępne, a kraj zgromadził duże doświadczenie w walce z pandemią.

– To nie powinno być interpretowane jako fundamentalne odejście od polityki ”zero Covid“, ale raczej jako próba jej usprawnienia i obniżenia jej kosztów. Celem wciąż jest sprawienie, by liczba infekcji była bliska zeru – ocenili analitycy z firmy Capital Economics.

Dyrektor Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) w regionie Kuangsi na południu Chin Zhou Jiatong ocenił w październiku w badaniu opublikowanym w czasopiśmie „Shanghai Yufang Yixue”, że jeśli Chiny kontynentalne złagodzą restrykcje w podobny sposób jak Hongkong wcześniej w tym roku, mogą stanąć w obliczu ponad 233 mln infekcji i 2 mln zgonów.

Naukowcy z Chin i USA oceniali w maju na łamach pisma „Nature Medicie”, że rezygnacja z polityki „zero Covid” bez podniesienia odsetka zaszczepionej ludności i dostępności leczenia doprowadziłaby do ponad 1,5 mln zgonów na Covid-19. Według ich prognozy liczba chorych potrzebujących intensywnej opieki przewyższyłaby liczbę dostępnych miejsc 15-krotnie. Podkreślili, że bilans zgonów można znacznie zmniejszyć dzięki szczepieniom.

Demonstracje w Chinach z powodu restrykcji

Część mieszkańców ma dość lockdownów i zakłóceń działalności gospodarczej, ale inni obawiają się, że otwarcie doprowadzi do dużej fali zakażeń, jak w Wuhanie na początku pandemii.

– Jeśli ta polityka zostanie taka, jak jest, nie przetrwam. Nie z powodu Covid, ale przez brak pieniędzy – powiedział PAP mieszkaniec popularnego wśród turystów miasta Guilin w południowych Chinach, który pracuje jako organizator imprez.

– Ludzie muszą pracować, nakarmić dzieci, chcą żyć. W lockdownie wszystko jest zatrzymane, nie ma dochodów - skarżył się rozmówca PAP, który był zamknięty w lockdownie przez około 10 dni i nie mógł pracować z powodu restrykcji obowiązujących w mieście.

W ostatnim tygodniu w Pekinie, Szanghaju, Wuhanie, Kantonie i innych chińskich metropoliach dochodziło do demonstracji przeciwko utrzymywanej przez władze surowej polityce „zero Covid”. W Szanghaju protestujący wznosili m.in. hasła przeciwko komunistycznym władzom i przywódcy kraju Xi Jinpingowi.

Chińczyków irytowały szczególnie przypadki zaniedbań i nadgorliwości lokalnych urzędników w stosowaniu restrykcji. Bezpośrednią przyczyną protestów był pożar w mieście Urumczi w regionie Sinciang, w którym zginęło co najmniej 10 osób. Władze cenzurowały w sieci pytania, czy lockdown utrudnił ewakuację i gaszenie ognia.

Restrykcje covidowe doprowadziły też do masowego odpływu obcokrajowców.

W ramach polityki „zero Covid” w Chinach lockdownami obejmowano całe miasta, miliony mieszkańców kierowano na przymusowe testy, wstrzymywano działalność biur, portów i fabryk. W ostatnich tygodniach nie pozwoliło to jednak na szybkie wygaszenie ognisk infekcji.

Oficjalnie w ciągu blisko trzech lat pandemii w Chinach na Covid-19 zmarło około 5,2 tys. chorych. W USA bilans wynosi ponad milion, w Brazylii 690 tys., a w Wielkiej Brytanii 212 tys. Odsetek zgonów taki jak w USA oznaczałby w o wiele ludniejszych Chinach śmierć ponad 4 mln mieszkańców.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Szuster-Ciesielska o zniesieniu stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce: nie ma podstaw

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.