Braki kadrowe wśród pielęgniarek - czy z ich powodu z mapy Polski zniknie część szpitali?

EG
opublikowano: 08-07-2021, 14:27

Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych od dawna zwraca uwagę na coraz bardziej dotkliwe braki kadrowe i lukę pokoleniową w zawodzie. Według prognoz Izby, jeśli pielęgniarki w wieku emerytalnym skorzystają ze swoich uprawnień, do 2030 r. bez obsady pielęgniarskiej pozostaną 482 szpitale w kraju.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Liczba zatrudnionych pielęgniarek i położnych zmniejszy się do 2030 r. o 36,3 tys. Obecnie w tych zawodach pracuje prawie 70 tys. osób z uprawnieniami emerytalnymi. Średnia ich wieku w chwili zgonu to ok. 62 lata, podczas gdy dla kobiet w Polsce wynosi blisko 82 lata - wynika z raportu NIPiP opublikowanego w czerwcu.

Czy NIK pomoże pielęgniarkom i położnym?

Jak sytuacja kadrowa wpłynie na funkcjonowanie szpitalnictwa?

“Prognoza wskazuje, iż do 2025 r. liczba zatrudnionych pielęgniarek i położnych zmniejszy się o 16 761, a do 2030 r. o 36 293. Należy również pamiętać, iż w chwili obecnej pracę w zawodzie pielęgniarki lub zawodzie położnej wykonuje 69 585 osób, mimo uzyskania uprawnień emerytalnych. Te pielęgniarki i położne mogą w każdej chwili przejść na emeryturę” - prognozuje Izba.

7 lipca przedstawicielki Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych oraz Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych spotkały się z prezesem Najwyższej Izby Kontroli Marianem Banasiem. Jak podkreśliły pielęgniarki, NIK jest jedyną instytucją, która zareagowała na niepokojące informacje dotyczące zastępowalności kadr w tych zawodach.

Jak poprawić sytuację pielęgniarek. Brak woli decydentów?

– Dziś na przeszkodzie dalszemu rozwojowi pielęgniarstwa i poprawy jakości oraz poziomu realizowanych przez nas świadczeń stoi właśnie przeświadczenie decydentów, że personel pielęgniarski to koszt, a nie inwestycja. Tymczasem braki kadrowe odczuwamy już coraz bardziej dotkliwie. Z danych zebranych przez naszą Izbę wynika, że ok. jedna trzecia absolwentek studiów nie podejmuje pracy w zawodzie, kolejne roczniki uzyskują uprawnienia emerytalne i nie ma ich kto zastąpić. Niestety, w ochronie zdrowia nadal często przedkłada się pieniądz nad dbałość o dobro i bezpieczeństwo pacjenta - komentowała ma łamach “Pulsu Medycyny” Ewa Mikołajczyk, przewodnicząca Okręgowej izby Pielęgniarek i Położnych w Kielcach.

Niepokój środowiska nadal wzbudza kwestia wynagrodzeń i kształcenia personelu pielęgniarskiego.

– Z niepokojem patrzymy na powracające co jakiś czas zamiary strony rządzącej, która dąży do przywrócenia poprzedniego systemu edukacji, opartej na kształceniu licealnym i policealnym. Pielęgniarki i położne stale więc muszą bronić swoich uprawnień personelu wyższego, do którego już od dawna się zaliczamy. Dziś mamy szereg uprawnień, które stawiają nas w roli równorzędnych partnerów w ramach interdyscyplinarnego zespołu sprawującego opiekę nad pacjentem. Na przykład uzyskałyśmy prawo do ordynowania i preskrypcji leków w ramach kontynuacji leczenia, a w warunkach pandemii COVID-19 kwalifikujemy do szczepień - podkreślała w rozmowie z “Pulsem Medycyny” Małgorzata Sokulska, przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Radomiu.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Pielęgniarki i położne stworzyły “czarną listę posłów niszczących ich zawody“

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.