Ustawa o jakości. Prof. Fedorowski: za akredytację powinien odpowiadać niezależny organ

opublikowano: 06-12-2021, 14:37

W dalszym ciągu kluczową rolę w całym procesie akredytacji będzie odgrywał publiczny płatnik. Ważne jest jednak, aby za akredytację odpowiadał niezależny organ akredytacyjny - i tego rozwiązania w projekcie ustawy o jakości w ochronie zdrowia brakuje najbardziej - mówi portalowi pulsmedycyny.pl prof. Jarosław Fedorowski.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prof. Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Koordynowanej Ochrony Zdrowia.
Archiwum

W drugiej połowie lipca opublikowany został projekt ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta. Wprowadza on szereg zmian organizacyjno-prawnych, których celem jest poprawa jakości jej monitorowania w podmiotach leczniczych.

Wiodąca rola NFZ

Wątpliwości prof. Fedorowskiego wzbudzają zapisy dotyczące procesu akredytacji i autoryzacji podmiotów leczniczych.

- Ustawa o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta reguluje dwa rozwiązania - kwestię akredytacji i autoryzacji podmiotów leczniczych - i wobec kształtu tej regulacji środowisko menadżerów ochrony zdrowia ma wątpliwości. Jako prezes Polskiej Federacji Szpitali także oceniam zaproponowane w projekcie rozwiązanie krytycznie - stwierdza prof. Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Koordynowanej Ochrony Zdrowia.

Jak wyjaśnia, autoryzacja jest procesem oceny placówek (przede wszystkim pod kątem kadrowym i infrastrukturalnym), do którego każdy publiczny płatnik i ubezpieczyciel ma prawo.

- Z procesem akredytacji wiąże się jednak realizacja zupełnie innych celów. Ustawa o jakości powinna więc w większym stopniu niż w obecnie proponowanym projekcie uwzględniać specyfikę i istotę tego procesu. Autoryzacja to sprawdzenie, czy placówki spełniają podstawowe warunki konieczne do udzielania świadczeń zdrowotnych. Nadanie akredytacji jest natomiast równoznaczne z zaliczeniem danego podmiotu do grona tych udzielających świadczeń o najwyższej jakości. Dlatego tak ważne jest, aby za akredytację odpowiadał niezależny organ akredytacyjny - i tego rozwiązania w ustawie o jakości w ochronie zdrowia brakuje najbardziej - ocenia.

Jak zaznacza ekspert, w pierwotnej wersji projektu akredytacji miał udzielać Narodowy Fundusz Zdrowia, w ostatecznej to uprawnienie zostało przekazane ministrowi zdrowia.

- To w mojej ocenie poprawka kosmetyczna, ponieważ w dalszym ciągu kluczową rolę w całym procesie będzie odgrywał publiczny płatnik. Przykładowo, to właśnie prezes Narodowego Funduszu Zdrowia będzie miał uprawnienie do powołania przewodniczącego Rady Akredytacyjnej oraz do decydowania w kwestii jej regulaminu. W zasadzie znacząca część działalności operacyjnej Rady będzie zależała od decyzji prezesa NFZ - podkreśla prof. Fedorowski.

Kontrowersyjna likwidacja CMJ

Sporo emocji wzbudza w środowisku przewidziana w ustawie likwidacja Centrum Monitorowania Jakości. Ministerstwo Zdrowia stoi na stanowisku, że instytucja ta nie wywiązywała się należycie ze swoich zadań.

- Jako niefortunny oceniam też pomysł likwidacji Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia. Nie sądzę, aby Fundusz posiadał dziś zasoby kadrowe i finansowe oraz doświadczenie potrzebne do nadawania akredytacji tak wielu podmiotom w całej Polsce. Nie twierdzę, że CJM działało idealnie. Pewnie można usprawnić jego funkcjonowanie, tak aby przyspieszyć proces akredytacji i wydawania decyzji o jej nadaniu - ocenia prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Jedną z propozycji PFSz jest dopuszczenie wybranych renomowanych międzynarodowych, niezależnych organizacji akredytacyjnych w ochronie zdrowia.

- Wówczas proces akredytacji byłby w większym stopniu transparentny i niezależny od centralnych instytucji ochrony zdrowia, a co więcej zaistniałaby zdrowa konkurencja pomiędzy podmiotami akredytacyjnymi. Wspomniane przeze mnie międzynarodowe organizacje akredytacyjne musiałby oczywiście uzyskać akceptację Ministerstwa Zdrowia oraz interesariuszy systemu, np. reprezentowanych w Zespole Trójstronnym do spraw ochrony zdrowia. Niestety, propozycje PFSz, organizacji pracodawców i wielu ekspertów tematu akredytacji nie zostały w projekcie uwzględnione - zaznacza prof. Fedorowski.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Od początku prac nad projektem o ustawie o jakości w ochronie zdrowia PFSz sygnalizuje, że jej zapisy dotyczą tylko lecznictwa szpitalnego, pomijają natomiast AOS i POZ.

- Nie chodzi nam jednak o to, aby na opiekę specjalistyczną i podstawową nakładać niemożliwe do zrealizowania wymagania, ale by traktować podmioty lecznicze sprawiedliwie i od wszystkich wymagać przestrzegania standardów autoryzacji, a najlepszych, czyli akredytowanych - nagradzać - mówi nam ekspert.

Ponadto ustawa o jakości, zdaniem prof. Fedorowskiego, powinna zachęcać placówki do ściślejszej współpracy i zawiązywania konsorcjów koordynowanej ochrony zdrowia.

- Tylko takie rozwiązanie jest w mojej ocenie szansą na wzrost jakości i jej skuteczniejsze monitorowanie. Ostatnio napływają jednak sygnały, że resort planuje objąć zapisami ustawy nie tylko szpitale, co byłoby bardzo dobrą decyzją. Lecznictwo szpitalne jest przecież jedynie fragmentem ochrony zdrowia. Jakość opieki zdrowotnej to także zapewnienie jej ciągłości i koordynacji na różnych poziomach systemu - dodaje.

W kierunku systemu no-fault

Jednym z elementów ustawy o jakości jest stworzenie nowej, pozasądowej ścieżki dochodzenia roszczeń dla pacjentów, czyli systemu kompensacyjnego.

- Jako słuszny kierunek oceniam zapisy ustawy o jakości dotyczące bezpieczeństwa pacjenta, zdarzeń niepożądanych i systemu kompensacyjnego. Byłby to pierwszy w polskiej ochronie zdrowia element systemu no-fault, którego stworzenie PFSz postuluje od dawna - w zasadzie od momentu powstawania komisji wojewódzkich, które zapisy ustawy słusznie likwidują. W mojej ocenie należałoby jednak zastanowić się nad takim rozwiązaniem, które nie wywoływałoby obaw ze strony personelu medycznego przed odpowiedzialnością karną - podsumowuje prof. Fedorowski.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Fedorowski: to dyrektorzy placówek powinni decydować o wysokości wynagrodzeń medyków

Prof. Fedorowski o reformie szpitalnictwa: Ocenę kwalifikacji dyrektorów należałoby zostawić uczelniom

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.