Finanse
Ekspert: ustawę o wynagrodzeniach należałoby „zamrozić”. Dziś pensje w ochronie zdrowia są naprawdę na wysokim poziomie
Opublikowano:
Fot. umed.pl
Obecnie priorytetem dla NFZ powinno być zapłacenie na realizację nadwykonań, tymczasem większość środków Funduszu przeznaczana jest na pokrycie kosztów wynagrodzeń. Dopiero gdy zapłacimy za wszystkie zrealizowane świadczenia, można dyskutować o tym, czy ewentualnej nadwyżki nie warto przeznaczyć na wzrost wynagrodzeń - mówi dr n. o zdr. Tomasz Kopiec, dyrektor naczelny w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym im. prof. W. Orłowskiego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie.
Na 9 czerwca zaplanowane jest kolejne posiedzenie trójstronnego zespołu ds. ochrony zdrowia. Głównym tematem, którego będzie dotyczyła dyskusja, pozostaje los ustawy o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia. Jakie oczekiwania wobec posiedzenia ma środowisko dyrektorów?
- Stanowisko Polskiej Federacji Szpitali w tej kwestii, ale też tak naprawdę całości środowiska dyrektorów szpitali, nie zmieniło się. W naszej ocenie ustawa w obecnym kształcie jest dla finansów szpitali oraz publicznego płatnika ciężarem nie do dźwignięcia. Co więcej, choć jej zapisy regulują kwestie corocznej waloryzacji wynagrodzeń, to nie wskazują już źródeł finansowania tego rozwiązania. Tymczasem to pozostawiono w gestii dyrektorów. Realia są przecież takie, że część personelu pracuje w oparciu o etat, a część jest zatrudniona na kontrakcie. Podwyżki dla pracowników etatowych wywołają presję płacową ze strony osób na kontraktach. Nie ma co zaklinać rzeczywistości i mówić, że jest inaczej. Jeśli lekarz na kontrakcie nie otrzyma podwyżki stosownej do tej, którą otrzymał jego kolega na etacie, odejdzie i znajdzie zatrudnienie w innym szpitalu. W dyskusji o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia nie możemy ograniczać się więc do rozmowy wyłącznie o etatowcach - mówi dr n. o zdr. Tomasz Kopiec, dyrektor naczelny w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym im. prof. W. Orłowskiego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie.
Dyrektor Kopiec przede wszystkim oczekuje, że usłyszy szczegółową analizę kosztów podwyżek wynagrodzeń w ochronie zdrowia i otrzyma informację o źródłach finansowania ustawy o minimalnym wynagrodzeniu.
- Przypominam, że już teraz – a dobiegamy dopiero do połowy roku – zostały już w 80 procentach wyczerpane środki pochodzące z dotacji budżetowej dla NFZ. To budzi istotne obawy o możliwości realizacji tzw. ustawy podwyżkowej. W mojej ocenie spełniła ona już swoją rolę i należałoby ją „zamrozić”. Dziś wynagrodzenia w ochronie zdrowia pozostają naprawdę na wysokim poziomie. Obecnie priorytetem dla NFZ powinno być zapłacenie na realizację nadwykonań, tymczasem większość środków Funduszu przeznaczana jest na pokrycie kosztów wynagrodzeń. Dopiero gdy zapłacimy za wszystkie zrealizowane świadczenia, można dyskutować o tym, czy ewentualnej nadwyżki nie warto przeznaczyć na wzrost wynagrodzeń. Co więcej, uważam, że w systemie reglamentowanym, a z takim mamy do czynienia w Polsce, powinna obowiązywać górna granica wysokości wynagrodzeń. Moim zdaniem musimy to uregulować ustawowo. Zlikwidowałoby to też dysproporcje pomiędzy grupami lekarzy, z których część wysoko wyspecjalizowanych specjalistów zarabia bardzo wysokie stawki. W przeciwnym razie rosnące nakłady na zdrowie będą konsumowane przez wzrost płac - wskazuje Tomasz Kopiec.
Jego zdaniem musimy skończyć przy tym z rozwiązywaniem problemów w zdrowiu ad hoc, a zacząć dyskusję o gruntownej przebudowie systemu, która odpowiadałyby obecnym trendom demograficznym.
- Na zaplanowanym posiedzeniu zespołu trójstronnego z pewnością będziemy dyskutowali o ewentualnym zamrożeniu ustawy podwyżkowej, choć oczywiście strona związkowa się temu sprzeciwia. Warto mieć świadomość, że dziś jeszcze nie wiemy jakie będą przychody szpitali, ponieważ nie znamy jeszcze wysokości współczynnika korygującego, który będzie obowiązywał od lipca - dodaje.
Udostępnij artykuł: