Sterylizacja: aspekty etyczne i medyczne

Monika Wysocka
opublikowano: 23-09-2009, 00:00

Wielu lekarzy - choć to nie jest świadome - funkcjonuje według założeń typowych dla funkcjonariuszy biowładzy, czyli kierują się przekonaniem, że dla dobra społeczeństwa, dla dobra wspólnoty, przeprowadzenie zabiegu sterylizacji u pewnych osób jest korzystne, tak z ekonomicznych, jak i społecznych względów - uważa prof. Michał Musielak, kierownik Zakładu Filozofii Medycyny i Bioetyki w Katedrze Nauk Społecznych UM w Poznaniu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Niby wszyscy wiemy, co to jest sterylizacja, kiedy i po co się ją wykonuje, jednak w sprawie Wioletty Woźnej* jest wiele niejasności. Proszę spróbować usystematyzować naszą wiedzę na ten temat.

- Sterylizacja, czyli ubezpłodnienie to zabieg, który ma na celu trwałe uniemożliwienie zapłodnienia komórki jajowej. Jest wykonywane u osób, które pragną uniknąć posiadania potomstwa lub uważane są za niezdolne do macierzyństwa lub ojcostwa z uwagi na jakieś schorzenia. Należy odróżnić sterylizację męską od sterylizacji u kobiet, która jest bardziej skomplikowanym zabiegiem. Można ją wykonać różnymi metodami. U kobiet najbardziej powszechnie stosowaną metodą jest wycięcie części jajowodów i podwiązanie ich końcówek (metoda Pomeroya). W Stanach Zjednoczonych to niemal rutynowy zabieg - dobrowolne sterylizacje dokonywane są rocznie u 600 tys. kobiet i 500 tys. mężczyzn.
W swoich badaniach nad historią stosowania przymusowej sterylizacji w Europie i Stanach Zjednoczonych wyróżniłem pięć typów sterylizacji:
- sterylizację dobrowolną - gdy osoba wyraża zgodę na taki zabieg uznając go za formę skutecznej antykoncepcji,
- sterylizację przymusową - stosowaną z powodów eugenicznych, gdy uważa się, że dla interesów państwa czy społeczeństwa pewne kategorie osób, uznane za ?małowartościowe", nie powinny posiadać potomstwa. Ten typ sterylizacji stosowany był w kilkunastu państwach w I połowie XX wieku i został prawnie wprowadzony w Stanach Zjednoczonych w 1907 r., a nie jak się powszechnie uważa w Trzeciej Rzeszy i krajach skandynawskich,
- sterylizację podstępną - stosowaną przede wszystkim wobec kobiet, z rodzin uznanych za patologiczne,
- sterylizację pod presją - dzisiaj stosowaną już niezwykle rzadko - gdy osobie uznanej za ułomną, przebywającej w zakładzie zamkniętym, proponowano uwolnienie - pod warunkiem poddania się zabiegowi sterylizacji,
- sterylizację karną - orzekaną przez sądy wobec przestępców seksualnych (w USA, krajach skandynawskich, także w Chinach).

Jak pana zdaniem było w przypadku Wioletty Woźnej?

W tej sytuacji mamy dylemat, czy sterylizację wykonano dobrowolnie (za zgodą pacjentki, jak sądzą lekarze), czy był to typ ubezpłodnienia "podstępnego". Osobiście uważam, że zabieg wykonany u pani Woźnej można zaliczyć do sterylizacji "podstępnej", "dla dobra pacjentki", wykonywanej często w niektórych krajach wobec osób uznanych za defektywne pod względem psychicznym czy społecznym. Oczywiście nikt głośno tej argumentacji nie wyartykułuje. Zdaniem lekarzy w przypadku pani Woźnej wystąpiło zagrożenie zdrowia, co w myśl artykułu 35 ustawy o zawodzie lekarza pozwala rozszerzyć pole operacyjne. Według nich pacjentka godząc się na cesarskie cięcie, w domniemaniu wyraziła zgodę na rozszerzenie pola operacyjnego. Przywołują też argument, że aby pacjentka wyraziła zgodę na zabieg ubezpłodnienia, trzeba byłoby wybudzić ją z narkozy, co z kolei mogło narazić ją na kolejną bolesną operację. Tyle lekarze.

Mnie bliższe są argumenty opinii społecznej, podnoszącej fakt, że sterylizacja jest w Polsce zabroniona, można ją wykonywać tylko wówczas, gdy życie lub zdrowie pacjentki jest bezpośrednio zagrożone. Tak mówi też artykuł 155 paragraf 1, punkt 1 Kodeksu karnego. Po drugie, pacjentki nie zapytano o zgodę, a dla mnie jest to przejaw jej przedmiotowego, paternalistycznego potraktowania.

I po trzecie wreszcie, przechodząc do argumentacji etycznej - stosując zabieg sterylizacji bez zgody pacjentki naruszono jej godność jako osoby, pozbawiono ją jednej z najbardziej cennych dla człowieka wartości, czyli możliwości prokreacji. Od 1946 roku, kiedy to miał miejsce proces norymberski lekarzy, prawa pacjentów są fundamentalną zasadą funkcjonowania opieki zdrowotnej.

Ale w środowisku lekarskim padają argumenty, że skoro było zagrożenie życia - może nie w chwili operacji, ale być może nie do uniknięcia w niedalekiej przyszłości - możemy mówić o domniemaniu dobrej woli lekarzy...

Być może tak, mam jednak wrażenie, że niestety wielu lekarzy - choć to nie jest świadome - funkcjonuje według założeń typowych dla funkcjonariuszy biowładzy, czyli kierują się przekonaniem, że dla dobra społeczeństwa, dla dobra wspólnoty, przeprowadzenie zabiegu sterylizacji u pewnych osób jest korzystne, tak z ekonomicznych, jak i społecznych względów. Dla mnie to są ślady myślenia eugenicznego.

Polska nie jest jedynym krajem, gdzie sterylizacja jest zabroniona, a mimo to się ją stosuje. Przytoczę tutaj kazus sąsiednich Czech, gdzie głośne są przypadki sterylizacji kobiet romskich. Tam u niektórych lekarzy panuje przekonanie, że ta grupa narodowościowa jest poprzez swój przyrost naturalny zagrożeniem dla rozwoju wspólnoty czeskiej i skutecznym sposobem ograniczenia jej witalności jest przymusowa sterylizacja. Wywołało to szeroką dyskusję na całym świecie i dziś toczy się w związku z tym procederem kilka procesów. Wiem przynajmniej o jednym wygranym procesie, podczas którego kobieta narodowości romskiej uzyskała satysfakcję społeczną i znaczną gratyfikację pieniężną. Być może pani Woźna też pójdzie tym śladem.

Czyli - nie przyjmuje pan argumentu, że to dla dobra pacjentki?

Czy na pewno chodzi o dobro pacjentki? Nawet jeśli sąd uznał, że ta rodzina, by dobrze wychować dzieci, musi mieć silne wsparcie instytucjonalne, czy to wystarczający powód, by zakazać jej mieć więcej dzieci? Dla mnie sprawa jest jasna. Uczę swoich studentów, że prawa pacjenta, zgoda pacjenta na zabieg są priorytetowe i myślę, że kazusy szpitali, które muszą płacić duże odszkodowania, bo nie dopilnowały formalności uzyskania takiej zgody, potwierdzają to przekonanie. Moim zdaniem ta decyzja była przejawem postawy paternalistycznej, jeszcze głęboko funkcjonującej w środowisku lekarskim. A to błąd. Choć być może z punktu widzenia prawa - nie znamy przecież wszystkich szczegółów - okaże się, że wszystko było w porządku, być może pani Woźna podpisała jednak jakiś dokument, który usprawiedliwi zachowanie lekarzy.

* Jak wynika z doniesień mediów, lekarze ze szpitala w Szamotułach dokonali sterylizacji Wioletty Woźnej podczas cesarskiego cięcia, gdy okazało się, że macica była uszkodzona, co przy następnym porodzie groziłoby jej pęknięciem. Kobieta twierdzi, że nie wyrażała zgody na sterylizację. Sprawę wyjaśnia Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Inne / Sterylizacja: aspekty etyczne i medyczne
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.