Apteki
Zawód w kryzysie: co naprawdę dzieje się za pierwszym stołem
Opublikowano:
Fot. Adobe Stock
Kryzys kadrowy w polskich aptekach staje się faktem odczuwalnym w codziennym funkcjonowaniu systemu ochrony zdrowia. Liczba farmaceutów i techników farmaceutycznych systematycznie maleje, kolejki rosną, a wiele placówek działa dzięki nadludzkiemu wysiłkowi zespołów. – Za kilka lat możemy mieć apteki bez farmaceutów – ostrzega mgr farm. Michał Warzyński. Tymczasem młodzi absolwenci coraz częściej wybierają inne obszary farmacji.
W Polsce działa około 11,1 tys. aptek, ale od ośmiu lat liczba ta maleje nawet o 300-500 rocznie. Każda zamknięta placówka oznacza utratę miejsc pracy, a – paradoksalnie – także zwiększenie presji na te apteki, które nadal funkcjonują. –Jednym z głównych powodów spadku liczby aptek jest brak odpowiedniej liczby pracowników – zarówno magistrów farmacji, jak i techników – wyjaśnia mgr farm. Michał Warzyński, kierownik apteki w Policach.
Według danych z 2024 roku, w polskich aptekach pracuje 26 200 magistrów farmacji oraz 29 800 techników, przy czym liczby te od lat spadają. Jak wskazuje mgr farm. Warzyński, zgodnie z danymi GUS, od 2017 roku z rynku zniknęło blisko 750 farmaceutów i aż 3,5 tys. techników. To ubytek, który szczególnie mocno uderza w mniejsze miejscowości.
Apteki w obliczu kryzysu kadrowego: mniej pracowników, więcej obowiązków
Skutki braków kadrowych są widoczne: wydłużone kolejki i ograniczona możliwość prowadzenia rzetelnej opieki farmaceutycznej. – W praktyce często kończy się to koniecznością skrócenia rozmowy z pacjentem do absolutnego minimum: weryfikacji recepty, wydania leku, udzielenia kilku informacji. Pogłębione wywiady schodzą na dalszy plan – dodaje mgr farm. Michał Warzyński. Dla wielu farmaceutów to szczególnie frustrujące, ponieważ ogranicza fundamentalną wartość ich pracy – czas i uwagę poświęconą pacjentowi.

Mgr farm. Michał Warzyński, kierownik apteki w Policach. Fot. Archiwum
Przeciążenie zespołów aptecznych staje się równie poważnym problemem, jak braki w liczbie etatów. Nadgodziny, praca między placówkami i ciągłe „łatanie” grafików prowadzi do wypalenia. – Pracownicy są często wyczerpani, co wpływa zarówno na jakość pracy, jak i jej bezpieczeństwo. Ryzyko błędu rośnie, zwłaszcza gdy farmaceuta w ciągu dnia musi wykonywać jednocześnie wiele zadań: obsługę pacjentów, weryfikowanie recept, kontrolę interakcji, przyjmowanie dostaw i obsługę zaplecza logistycznego. – wskazuje kierownik apteki. – Nie jest tajemnicą, że młodzi absolwenci, widząc tę rzeczywistość, często decydują się na inną ścieżkę zawodową, np. badania kliniczne, czy przemysł czy e-commerce, gdzie z pozoru praca wydaje się bardziej uporządkowana i lepiej wynagradzana – dodaje.
W aptekach, w których liczba pacjentów przekracza kilkaset osób dziennie, każdy etap pracy musi być wykonany szybko i precyzyjnie. Gdy brakuje personelu, zapasy magazynowe zaczynają się opóźniać, mogą pojawiać się pomyłki i narasta napięcie w zespole. W takich warunkach kierownik apteki coraz częściej sam staje za „pierwszym stołem”, zamiast zajmować się organizacją, kontrolą jakości i planowaniem.
Apteka oczami młodego pokolenia: praca, która daje satysfakcję, ale nie zawsze przyszłość
Absolwenci farmacji nie odrzucają pracy w aptece, ale znacznie częściej niż kiedyś wybierają alternatywne możliwości zawodowe. – Farmacja oferuje bardzo wiele ścieżek. Badania kliniczne, przemysł, marketing medyczny – te obszary są coraz popularniejsze, bo dają inne formy rozwoju – zauważa mgr farm. Julia Kasprowicz, stażystka, od kilku lat aktywnie działająca w Polskim Towarzystwie Studentów Farmacji (PTSF).

Mgr farm. Julia Kasprowicz, stażystka. Fot. Archiwum
Jednocześnie wielu młodych ludzi idzie na studia z przekonaniem, że chcą pracować z pacjentami. –Wielu z nas idzie na farmację z myślą o codziennym kontakcie z pacjentem. To wizja bardzo atrakcyjna – podkreśla stażystka. Jednak kiedy trafiają oni na rynek pracy, często widzą, że realia odbiegają od ich wyobrażeń: tempo obsługi, presja czasu, duża odpowiedzialność, a jednocześnie ograniczone możliwości awansu.
Julia Kasprowicz nie obserwuje jednak w swoim środowisku trendu emigracyjnego. – Nie znam nikogo, kto planuje wyjazd za granicę, aby pracować w aptece. Wynika to także z faktu, że praca za granicą wymaga uznania dyplomu, zdania egzaminów i dostosowania się do lokalnych wymogów. To długa i trudna procedura – wyjaśnia.
Studenci korzystają z możliwości wymian zagranicznych w ramach Student Exchange Program PTSF – wyjeżdżają na praktyki wakacyjne, obserwują apteki i systemy opieki zdrowotnej w innych krajach. Ale to jest forma zdobywania doświadczenia.
Młodzi farmaceuci zwracają też uwagę na lukę edukacyjną. Na pierwszych latach studiów dominują: chemia, biochemia, analityka, które później okazują się potrzebne, ponieważ pozwalają im lepiej zrozumieć mechanizmy działania leków, interakcje oraz działania niepożądane. – Z perspektywy czasu widzę, że to ma głęboki sens, ale w trakcie studiów brakuje nam jasnego komunikatu: dlaczego tego się uczymy i jak tę wiedzę wykorzystamy w aptece – ocenia Julia Kasprowicz.
Choć studia dają solidne podstawy, to wiele obszarów nowoczesnej pracy w aptece wymaga umiejętności, które nie są łatwe do zastosowania w praktyce. – Brakuje nam realistycznych zajęć pokazujących pracę z pacjentem, zwłaszcza w trudnych sytuacjach. Dopiero staż pokazuje, jak wygląda prawdziwa rozmowa z pacjentem zdenerwowanym, niecierpliwym albo zainteresowanym suplementami reklamowanymi przez influencerów – dodaje Julia Kasprowicz. Jej zdaniem, przydałoby się więcej zajęć prowadzonych przez praktyków, którzy na co dzień pracują w aptece. Tylko oni są w stanie pokazać realia pracy, wskazać typowe scenariusze i przygotować studentów do sytuacji, które później niejednokrotnie wymagają wyjścia ze strefy komfortu.
Regulacje, które zamiast chronić – paraliżują
Mgr farm. Michał Warzyński zwraca uwagę, że problem kadr nie wynika jedynie z demografii czy konkurencji ze strony przemysłu farmaceutycznego. To także efekt regulacji, które od lat komplikują funkcjonowanie rynku. – Polski rynek apteczny jest najbardziej przeregulowanym rynkiem w Europie! W wielu miejscach prawo nas nie wspiera, a wręcz blokuje – zauważa kierownik apteki.
Najbardziej dotkliwe są ograniczenia dotyczące otwierania nowych aptek. Ograniczenia geograficzno-demograficzne, skomplikowane procedury uzyskania zezwolenia i niepewność regulacyjna działalności aptecznej sprawiają, że znaczna większość młodych farmaceutów może tylko pomarzyć o własnej placówce. – W praktyce wielu absolwentów wie, że nawet po latach ciężkiej pracy w aptece i bogatego doświadczenia ich ścieżka kariery może zakończyć się jedynie na stanowisku kierownika, bez szans na własny biznes – dodaje kierownik apteki. To szczególnie frustrujące dla pokolenia, które ceni przedsiębiorczość i potrzebuje realnej perspektywy rozwoju.
Drugą bolączką są niskie marże na lekach refundowanych. Apteki balansują na granicy opłacalności, co ogranicza możliwość zatrudniania nowych pracowników, inwestowania w szkolenia czy podwyższania pensji. – W takich warunkach trudno proponować konkurencyjne wynagrodzenia, gdy podstawowa działalność często nie pokrywa kosztów – wskazuje mgr farm. Michał Warzyński.
Nie można też pominąć braku rozwoju opieki farmaceutycznej – nowe usługi to szansa dla aptek i zawodu, jednak nadal niewiele aptek podejmuje się ich świadczenia. – Farmaceuci chcieliby pełnić większą rolę w systemie ochrony zdrowia, ale nie zawsze mają na to przestrzeń i czas – podkreśla kierownik apteki.
Prestiż zawodu farmaceuty wymaga realnych zmian
W ostatnich latach prestiż zawodu osłabł – to fakt powtarzany zarówno przez doświadczonych farmaceutów, jak i młodych stażystów. Kierownik apteki zauważa, że pacjenci coraz częściej widzą w farmaceutach sprzedawców, a nie specjalistów wyposażonych w szeroką wiedzę kliniczną. Jego zdaniem, to efekt ostatnich regulacji, które przewrotnie zamiast wzmocnić rolę aptek, sprowadziły apteki do roli miejsc dystrybucji leków, a nie placówek ochrony zdrowia. Aby odbudować prestiż, konieczne są: wzmocnienie działań samorządu, edukacja pacjentów i zmiana narracji o roli farmaceuty w systemie.
Julia Kasprowicz dodaje, że prestiż buduje się także poprzez warunki pracy i kulturę organizacyjną. Młodzi chcą środowiska sprzyjającego nauce, partnerskich relacji, wsparcia merytorycznego i jasnych ścieżek rozwoju. Atmosfera w aptece, możliwość popełniania błędów w bezpiecznych warunkach, pod okiem eksperta i konsekwentne uczenie się na nich – to elementy, które decydują o tym, czy absolwent zostanie w zawodzie.
Dla wielu młodych ludzi praca w aptece jest atrakcyjna, ale tylko wtedy, gdy mogą rozwijać swoje kompetencje, a nie jedynie „utrzymywać ruch”. – Chciałabym łączyć doświadczenie apteczne z innymi kierunkami rozwoju, np. edukacją pacjenta – mówi Julia Kasprowicz. To pokazuje, że współczesna farmacja może oferować ambitne ścieżki, jeśli stworzy odpowiednie warunki.
Z kolei Michał Warzyński wyjaśnia, że niezbędnym warunkiem odbudowy prestiżu są: finansowanie opieki farmaceutycznej, zmiana przepisów ograniczających konkurencyjność rynku oraz włączenie aptek w realne procesy systemu ochrony zdrowia. Bez tych zmian, jak ostrzega: „za kilka lat możemy mieć sytuację, w której dostęp do aptek będzie poważnie ograniczony”.
Czytaj więcej
Skutki gigantycznej kary UOKiK dla rynku farmaceutycznego. Salwarowski: to nie był incydent – to był system
Apteki
Rekordowa sankcja UOKiK nałożona na hurtowych gigantów ujawniła mechanizmy, które przez ponad dekadę uderzały w finanse aptek i pacjentów. – Hurtownie synchronizowały cenniki i odbierały...
Udostępnij artykuł: