Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Apteki

Przyszłość polskich aptek pod znakiem zapytania. Przedsiębiorcy apelują o zmiany w przepisach AdA

Opublikowano:

Fot. Adobe Stock

Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych eksperci i przedsiębiorcy oceniali propozycje zmian w ustawie Prawo farmaceutyczne. W debacie zderzyły się wizje szerokich uprawnień dla farmaceutów z głosami o „zamrożonym kapitale”, paraliżu dziedziczenia i administracyjnych barierach, które uderzają w polskie firmy i dostępność leków dla pacjentów.


Anna Rogala


Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych, które odbyło się 21 kwietnia 2026 r., poświęcone było propozycjom Naczelnej Rady Aptekarskiej dotyczącym likwidacji „białych plam” oraz roli aptek w systemie bezpieczeństwa lekowego. W trakcie debaty wielokrotnie podkreślano, że apteka musi przestać być postrzegana wyłącznie przez pryzmat wydawania leków. Uczestnicy zgodnie twierdzili, że w dobie starzejącego się społeczeństwa i przeciążenia systemu ochrony zdrowia, rola farmaceutów w opiece nad pacjentem wymaga pilnego przedefiniowania.

Tomasz Michałek, dyrektor biura zarządu Koalicji na Pomoc Niesamodzielnym, ocenił, że projekt przedstawiony przez Naczelną Radę Aptekarską ma „realne i duże plusy systemowe dla pacjentów”, szczególnie w obszarze usług opiekuńczych. – Szerszy zakres świadczeń to szansa na szybsze szczepienia i lepszą profilaktykę, co realnie odciążyłoby kolejki do lekarzy POZ – podkreślił.

Jednocześnie Michałek ostrzegał przed regulacjami, które mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Za „trochę kuriozalną” uznał propozycję, by obok farmaceutów uprawnionymi do zakładania aptek byli wójtowie czy burmistrzowie. Według niego państwo powinno raczej tworzyć zachęty do inwestowania.

Pułapka „limitu czterech aptek” i bariery rozwoju

Projekt NRA doprecyzowuje zakaz przejęcia kontroli – samodzielnie lub wspólnie z innymi podmiotami – jeśli prowadzi to do posiadania więcej niż czterech aptek przez jeden podmiot, z wyłączeniem dziedziczenia. Do tych zapisów odniósł się m.in. farmaceuta Adam Wasilewski, prezes Dar Zdrowia Sp. z o.o., prowadzący pięć aptek w oparciu o polski kapitał. Z jego perspektywy podstawowy problem rynku jest jasny: liczba aptek od lat regularnie spada, co uderza bezpośrednio w dostęp pacjentów do leków. Jak podkreślał, dla podmiotów takich jak jego firma obecne regulacje oznaczają paraliż rozwoju. – Przedsiębiorca nie może otworzyć placówki w mniejszej miejscowości, nawet gdy dostrzega tam potrzebę, ani przejąć apteki od właściciela chcącego wycofać się z rynku z przyczyn zdrowotnych czy wiekowych. Wpływ tych przepisów jest destrukcyjny – oceniał.

Wasilewski zwrócił uwagę na sytuację kilkuset średnich polskich firm działających jako spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, które zostały zepchnięte na margines. W jego ocenie problem nie dotyczy wyłącznie dużych sieci, lecz całego segmentu rodzimych przedsiębiorców, którzy mogliby stabilizować rynek i ratować placówki zagrożone zamknięciem. – Mając pięć lub więcej aptek, nie można rozwijać ani sprzedać firmy w jej obecnym kształcie, ponieważ nabywca nie ma prawa prowadzić więcej niż cztery placówki. To de facto wywłaszczenie – mówił, kwestionując zasadność limitu „czterech aptek” i wytykając brak rzetelnych analiz rynkowych.

Perspektywę tę uzupełnił Kazimierz Chojna ze Związku Aptek Franczyzowych, który wskazał, że obecne przepisy zbyt drastycznie zawęziły grono osób zdolnych do uruchomienia apteki. Bez dopuszczenia szerszego katalogu właścicieli i znalezienia „złotego środka” trudno będzie odwrócić trend spadkowy zapoczątkowany w 2017 roku.

Zdaniem Tomasza Michałka proponowane regulacje niosą ze sobą ryzyko silnego ograniczenia rozwoju sektora aptecznego. – Trudno zrozumieć zasadność limitu czterech placówek na jednego właściciela. Aby zobrazować skalę problemu, wyobraźmy sobie podobne restrykcje na rynku stacji benzynowych – choć to infrastruktura o znaczeniu strategicznym, nikt nie proponuje limitowania ich własności, wiedząc, że sparaliżowałoby to gospodarkę i logistykę – powiedział. Dodał, że w przypadku aptek, mimo podkreślania ich strategicznej roli, wprowadza się regulacje, które zamiast wspierać, mogą doprowadzić do spadku liczby placówek w Polsce. – Te regulacje nie zachęcają do inwestycji. One zachęcają do tego, żeby z tego rynku uciekać – podkreślił dyrektor biura zarządu Koalicji na Pomoc Niesamodzielnym.

„Obecny model nie wspiera rodzimego kapitału”

W rozmowie z „Pulsem Medycyny” Adam Wasilewski podał w wątpliwość porównania do rynku niemieckiego, zauważając, że tamtejszy system kształtował się przez dziesięciolecia, podczas gdy w Polsce restrykcje uderzyły w rynek już dojrzały. Według przedsiębiorcy obecny model wręcz pogarsza pozycję konkurencyjną małych i średnich sieci wobec gigantów. – Możliwość zwiększania skali pozwoliłaby nam poprawić pozycję wobec dominujących dziś hurtowni w odniesieniu do zakupów czy świadomości marki na rynkach lokalnych. Byłoby nam łatwiej konkurować z dużymi sieciami, które i tak na rynku zostaną – argumentował.

Sugestie autorów projektu, by mniejsi gracze radzili sobie poprzez konsolidację w ramach grup zakupowych, uznał za zachętę do wchodzenia w systemy franczyzowe hurtowni. Jego zdaniem takie rozwiązanie tylko wzmacnia i tak dominującą pozycję hurtowni, co ma miejsce np. w Niemczech. Podkreślił również, że bariera wejścia dla młodych farmaceutów jest dziś nieosiągalna przy kosztach inwestycji rzędu 500 tys. do miliona złotych. – Trudno oczekiwać, że znajdzie się farmaceuta gotowy zaciągnąć wysoki kredyt w sytuacji, gdy jego możliwości rozwoju zostaną ustawowo zablokowane już na czwartej placówce – mówił Adam Wasilewski.

Wskazał, że apteka, która była płynnym aktywem, stała się „kapitałem zamrożonym”, co prowadzi do osobistych dramatów. – Przedsiębiorcy stają przed wyborem: sprzedać aptekę za bezcen komuś, kto spełnia wymogi ustawy, albo ją zamknąć i liczyć, że straty nie pochłoną ich oszczędności życia – powiedział.

Mimo niskiej oceny całego projektu, Wasilewski wskazał dwa kierunki zasługujące na aprobatę: liberalizacja wymogów lokalowych (możliwość organizowania szczepień w pomieszczeniach recepturowych) oraz referencyjny podatek od nieruchomości (zrównanie stawek dla aptek z tymi, które obowiązują zakłady opieki zdrowotnej).

Sukcesja pod znakiem zapytania

Dużo emocji podczas posiedzenia wzbudziła kwestia dziedziczenia. Projekt NRA zakłada wydłużenie okresu na podjęcie decyzji o prowadzeniu apteki po spadku do 10 lat. Leszek Jargan z Fundacji Blisko Ciebie zwracał uwagę, że 10-letni okres na uregulowanie sytuacji spadkowej jest dla wielu rodzin konstrukcją oderwaną od realiów. Agata Jargan-Barańska z tej samej fundacji pytała retorycznie: skoro przez dekadę osoba niebędąca farmaceutą może sprawnie prowadzić firmę, to dlaczego po upływie tego terminu miałaby nagle przestać dawać rękojmię jej należytego funkcjonowania?

Głos w tej dyskusji zabrał również właściciel aptek Hibiskus, który od 30 lat buduje z żoną rodzinny biznes (33 placówki). Pytał wprost, czy brak możliwości przekazania synowi (niefarmaceucie) firmy na stałe lub sprzedaży jej w całości nie jest formą wywłaszczenia. Ponieważ nabywca może posiadać tylko cztery apteki, dorobek życia musiałby zostać rozparcelowany, co oznacza spadek wartości firmy o co najmniej jedną trzecią.

W rozmowie z „Pulsem Medycyny” właściciel aptek Hibiskus dodał, że model „czterech aptek” to decyzja czysto administracyjna, nieuwzględniająca aspektów ekonomicznych. Wskazał na lukę organizacyjną: sieć z czterech aptek jest zbyt duża na samodzielne zarządzanie przez jedną osobę, a zbyt mała, by sfinansować dodatkową osobę zajmującą się zapleczem logistycznym i zakupowym. Brak tego zaplecza generuje wyższe koszty i słabszą ofertę dla pacjenta. – Rozdrobnienie podmiotów staje się realną barierą dla rozwoju nowoczesnych usług, ponieważ wdrożenie pełnej opieki farmaceutycznej wymaga nakładów finansowych, na które małe sieci często nie mogą sobie pozwolić – podkreślił przedsiębiorca.

Wskazał również na postępujący zastój transakcyjny. Na rynku przybywa aptek nierentownych, których właściciele chcą się wycofać, jednak potencjalni nabywcy dysponujący kapitałem mają zablokowaną możliwość zakupu.

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Nowe kompetencje, stare ograniczenia. Dr Fijałkowski: farmacja jedzie z zaciągniętym hamulcem ręcznym

Apteki

Indywidualne praktyki, nowe usługi, uprawnienia do wystawiania recept oraz zmiany dotyczące reklamy aptek. Czy model zawodu farmaceuty na naszych oczach przechodzi gruntowną rewolucję? – Nie...