Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Apteki

E-recepta dzielona od 1 lipca. „Pacjent nie powinien być zakładnikiem jednej apteki”

Opublikowano:

Dr n. farm. Łukasz Fijałkowski, prezes Fundacji na Rzecz Pacjentów Opieka Farmaceutyczna w Centrum Uwagi. Fot. Archiwum

Od 1 lipca pacjenci mają zyskać możliwość kontynuowania realizacji e-recepty w różnych aptekach. To zmiana szczególnie istotna przy receptach długoterminowych, ale również test organizacyjny dla aptek, dostawców oprogramowania i całego systemu e-zdrowia. – Jeśli pacjent wraca do danej apteki tylko dlatego, że system go do tego zmusza, to nie jest lojalność, tylko sztuczna bariera – podkreśla dr n. farm. Łukasz Fijałkowski.

Czytaj więcej o:

E-recepta

Anna Rogala


Do tej pory pacjent, który zaczął realizować e-receptę w danej aptece, musiał wracać do niej po każde kolejne opakowanie leku. To ograniczenie uderzało przede wszystkim w pacjentów przewlekle chorych oraz osoby z receptami rocznymi, dla których kluczowa jest ciągłość farmakoterapii. Dotychczasowy model bywał dla chorych uciążliwy – zwłaszcza gdy apteka akurat nie miała leku na stanie, placówka została czasowo zamknięta (np. z powodu remontu), bądź gdy pacjent zmienił miejsce zamieszkania lub wyjechał na dłuższe wakacje.

– W przypadku recepty rocznej pacjent, rozpoczynając realizację w jednej aptece, stawał się swego rodzaju jej zakładnikiem – musiał przez cały rok wracać po kolejne opakowania dokładnie tam, gdzie kupił pierwsze – mówi dr n. farm. Łukasz Fijałkowski, prezes Fundacji na Rzecz Pacjentów Opieka Farmaceutyczna w Centrum Uwagi.

Jak podkreśla, możliwość dokończenia e-recepty w różnych aptekach to rozwiązanie, na które pacjenci czekali od dawna. Szczególnie istotne może być dla osób starszych, przewlekle chorych i zależnych od pomocy rodziny.

– Pacjent nie może być karany za to, że apteka czasowo nie ma leku, zamknęła się na czas remontu albo że pacjent się przeprowadził do innej dzielnicy czy miejscowości. To są sytuacje, które do tej pory mogły oznaczać konieczność kolejnej wizyty u lekarza po nową receptę – wskazuje Fijałkowski.

E-recepta dzielona - stopniowe wdrożenie i przygotowania aptek

Nowe rozwiązanie będzie wdrażane etapami. Dla aptek oznacza to konieczność technicznego i administracyjnego przygotowania, w tym zgłoszenia placówki do systemu. Z perspektywy farmaceutów kluczowe będzie nie tylko samo uruchomienie mechanizmu, ale również jasne poinformowanie pacjentów, które apteki mogą kontynuować realizację e-recepty rozpoczętej w innej placówce.

Dr Łukasz Fijałkowski pozytywnie ocenia decyzję o przesunięciu startu systemu z 18 czerwca na 1 lipca – jego zdaniem dodatkowy czas pozwolił aptekom lepiej przygotować się do wdrożenia:

– Można dyskutować, czy oficjalne komunikaty nie mogły pojawić się wcześniej albo być bardziej precyzyjne, natomiast sam kierunek działań Ministerstwa Zdrowia oceniam bardzo pozytywnie. To dwutygodniowe przesunięcie traktuję jako odpowiedzialną decyzję, która dała aptekom czas na lepsze przygotowanie się od strony technicznej i administracyjnej – podkreśla ekspert.

Jak dodaje, sam proces zgłoszenia apteki nie powinien stanowić dla nikogo istotnej bariery organizacyjnej. – Nie jest to idealne rozwiązanie z perspektywy organizacyjnej, bo to kolejny obowiązek dla kierownika apteki, ale sama czynność trwa krótko, a wniosek jest prosty. Nie sądzę, żeby z tego powodu apteki zwlekały ze zgłoszeniami – ocenia dr Fijałkowski.

Gdzie dokończyć e-receptę? Pomoże specjalna mapa

W pierwszych dniach funkcjonowania nowego rozwiązania farmaceuci mogą mierzyć się z falą pytań. Pacjenci usłyszą w mediach hasło: „e-receptę można realizować w różnych aptekach”, ale mogą nie znać szczegółowych zasad tej zmiany.

Najważniejszy komunikat dla pacjenta powinien być prosty: kontynuacja realizacji e-recepty w innej aptece będzie możliwa tylko wtedy, gdy dana placówka korzysta już z nowego rozwiązania. Jeśli apteka nie przystąpiła jeszcze do systemu, pacjent może nadal spotkać się z ograniczeniami.

Łukasz Fijałkowski uważa jednak, że nie należy budować wokół tej zmiany atmosfery zagrożenia.

– Farmaceuci są przyzwyczajeni do tłumaczenia zmian dotyczących e-recept, refundacji czy dawkowania leków. Rzetelna rozmowa z pacjentem to po prostu jedno z zadań farmaceuty – podkreśla.

Zdaniem eksperta kluczowe będą proste komunikaty ze strony instytucji publicznych oraz łatwo dostępna informacja o tym, które apteki wdrożyły już nowy system.

– Zgodnie z zapowiedziami, ma zostać udostępniona specjalna mapa aptek. Dzięki niej pacjent łatwo sprawdzi, gdzie może rozpocząć realizację recepty bez ryzyka, że zostanie do danego miejsca przymusowo przywiązany – podsumowuje Fijałkowski.

Lojalność pacjenta czy przymus systemu?

Jedną z głównych obaw związanych z podziałem e-recept jest wpływ nowego rozwiązania na relacje aptek z pacjentami oraz zarządzanie stanami magazynowymi. Dotychczas rozpoczęta e-recepta „wiązała” pacjenta z jedną placówką. Z jednej strony ułatwiało to aptekom prognozowanie zapotrzebowania na leki, ale z drugiej – mocno ograniczało pacjentów.

Dr Łukasz Fijałkowski zwraca jednak uwagę, że prawdziwa lojalność powinna opierać się na zupełnie innych fundamentach.

– Czy lojalność pacjenta powinna wynikać z dobrej obsługi, dostępności leków i zaufania do apteki, czy z tego, że system technicznie zmusza go do powrotu w to samo miejsce? Jeżeli pacjent wraca tylko dlatego, że musi, to nie jest lojalność, tylko sztuczna bariera – podkreśla.

W ocenie eksperta możliwość dokończenia e-recepty w różnych aptekach wcale nie musi pogorszyć zarządzania zapasami. Przeciwnie – w dłuższej perspektywie może ograniczyć zjawisko wykupywania leków „na zapas”. Pacjenci robili to często z obawy, że jeśli nie zaopatrzą się we wszystko od razu, to później zostaną bez leku, nie mogąc dokupić go gdzie indziej.

– Podzielam opinię Ministerstwa Zdrowia, że to rozwiązanie może realnie usprawnić gospodarkę lekami. Kiedy pacjenci oswoją się z myślą, że nie muszą realizować całej recepty w jednym miejscu, zniknie motywacja do robienia przesadnych zapasów w domowych apteczkach – ocenia dr Fijałkowski.

Lekcja z przeszłości: e-recepta też miała trudne początki

Dla farmaceutów kluczowym warunkiem udanego wdrożenia pozostaje gotowość systemów informatycznych. Dr Łukasz Fijałkowski podkreśla, że pierwsze testy nowego rozwiązania pozwoliły już zidentyfikować i usunąć część problemów technicznych.

– Jak dowiedzieliśmy się podczas webinaru Naczelnej Izby Aptekarskiej, pilotaż nowego systemu trwał od początku roku. Towarzyszące mu trudności udało się na bieżąco rozwiązać. Wydaje się również, że wiodące oprogramowanie apteczne jest już w pełni gotowe na tę zmianę – mówi.

Ekspert zaznacza, że choć pierwsze dni działania nowego systemu mogą przynieść pewne potknięcia, nie powinny one przesłaniać sensu całej reformy:

– Nie oceniałbym tego systemu wyłącznie przez pryzmat pierwszych dni czy kilku technicznych problemów, które mają prawo się pojawić. Szybkie zgłaszanie błędów i dobra współpraca farmaceutów, aptek, Centrum e-Zdrowia, resortu zdrowia oraz dostawców oprogramowania powinny sprawić, że mechanizm będzie działał coraz płynniej – podkreśla.

Jako analogię dr Fijałkowski przywołuje początki e-recepty w Polsce. Choć jej wdrażaniu również towarzyszyły obawy i przejściowe kłopoty, system błyskawicznie zdał egzamin w czasie pandemii i masowego korzystania z teleporad.

Apteka to nie miejsce na naprawianie błędów systemu

Wprowadzenie e-recepty dzielonej rzuca światło na znacznie szerszy problem, z którym farmaceuci mierzą się od lat: błędy i niejasności powstające już w gabinetach lekarskich. Zdaniem dr. Fijałkowskiego nowe przepisy nie uzdrowią całego systemu. Konieczne są kolejne kroki, a przede wszystkim automatyczna weryfikacja recepty w momencie, gdy lekarz wystawia ją pacjentowi.

– Apteka nie powinna być ostatnim miejscem, w którym naprawia się błędy systemu – podkreśla ekspert.

Jak wskazuje, w praktyce niezwykle często dochodzi do zgrzytów na linii aptekarz-pacjent. Chory przychodzi do placówki przekonany, że otrzyma dokładnie taką liczbę opakowań, o jakiej zapewniał go lekarz. Tymczasem farmaceuta – ze względu na sztywne przepisy, algorytmy czy błędy w wyliczeniu dawki przez system – nie może wydać leku zgodnie z oczekiwaniem pacjenta.

– Pacjent często obwinia wtedy farmaceutę, że ten celowo ogranicza mu liczbę opakowań. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna: aptekarz musi poruszać się w granicach prawa, a za każde odstępstwo ryzykuje dotkliwe kary finansowe podczas kontroli NFZ – zaznacza dr Fijałkowski.

Trzy kroki do naprawy systemu

Ekspert zwraca uwagę, że ogromnym utrudnieniem pozostają niejasne interpretacje przepisów, słynna już „zasada 3/4” oraz nieustannie modyfikowane algorytmy wyliczania dawek leku. W jego ocenie system powinien być przejrzysty dla każdego – nie tylko dla profesjonalistów, ale przede wszystkim dla pacjentów.

– Skoro sami farmaceuci, którzy przecież doskonale znają te mechanizmy, mają często wątpliwości, co mogą wydać, a czego nie, to co ma powiedzieć pacjent? Chory przychodzi do apteki i nie wie, czego się spodziewać – zauważa dr Fijałkowski.

Aby uzdrowić tę sytuację, prezes Fundacji wskazuje konkretną listę zadań dla decydentów. Jego zdaniem system potrzebuje natychmiastowego uproszczenia w trzech kluczowych obszarach:

– Najważniejsze są trzy rzeczy: automatyczna walidacja recepty już w momencie jej wystawiania przez lekarza, jednolite komunikaty kierowane do aptek i pacjentów oraz stabilność algorytmów. Chodzi o to, żeby co kilka miesięcy nie zmieniać reguł gry i nie wywoływać kolejnego chaosu interpretacyjnego – podsumowuje dr Łukasz Fijałkowski.

Sukces reformy rozstrzygnie się „przy pierwszym stole”

Nowe przepisy mogą przynieść ulgę nie tylko pacjentom, ale i całemu systemowi ochrony zdrowia. Jeśli chory nie będzie musiał umawiać się do lekarza tylko po to, by prosić o nową receptę (bo w pierwszej aptece zabrakło leku lub placówkę zamknięto), zniknie spora część tzw. wizyt receptowych.

– Mnóstwo wizyt w gabinetach lekarskich to w rzeczywistości formalności związane wyłącznie z wypisywaniem kolejnych dokumentów. Jeśli zmniejszymy ich liczbę, może to realnie przełożyć się na krótsze kolejki i lepszą dostępność lekarzy – ocenia prezes Fundacji.

Ekspert chwali również decyzję o rezygnacji z wąskiego, ograniczonego terytorialnie pilotażu na rzecz od razu ogólnokrajowego wdrożenia. – Rozumiem, że samorząd aptekarski ma prawo wskazywać ryzyka techniczne. To jest jego rola. Natomiast nie możemy doprowadzić do sytuacji, w której każde propacjenckie rozwiązanie jest odkładane, bo system nigdy nie będzie w 100 procentach idealny. Samorząd deklaruje poparcie dla idei e-recepty dzielonej, ale jednocześnie postulował przesunięcie wdrożenia. Moim zdaniem decyzja Ministerstwa Zdrowia, aby po krótkim przesunięciu uruchomić rozwiązanie szerzej, jest odważna i korzystna dla pacjentów.

Dla samych farmaceutów nadchodzące tygodnie będą czasem intensywnej pracy. Muszą upewnić się, że oprogramowanie działa bez zarzutu, opanować nowe procedury i zadbać o jasny przekaz dla pacjentów. – Nowe rozwiązanie ma ogromny potencjał propacjencki, ale jego ostateczny sukces w dużej mierze rozstrzygnie się podczas rozmów przy pierwszym stole – podsumowuje dr Łukasz Fijałkowski.

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Policja o systemie wydawania e-recept: widzimy wiele luk

Lekarze

MZ, NFZ, policja i MSWiA będą walczyć z procederem wydawania e-recept na masową skalę, co wykorzystywane jest potem do pozyskiwania leków, z których można uzyskać...