Polki mają nierówny dostęp do opieki ginekologicznej

EG
26-07-2018, 14:53

NIK alarmuje, że polskie kobiety – głównie zamieszkujące tereny wiejskie na wschodniej ścianie kraju – mają mniejszy dostęp do opieki ginekologicznej i okołoporodowej. Miała to zmienić Koordynowana opieka nad kobietą w ciąży (KOC). Niestety, rozwiązanie nie weszło nawet w fazę pilotażu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) pochyli się nad brakiem równego dostępu do specjalistów z zakresu ginekologii. Kobiety mieszkające we wschodniej Polsce mają o wiele większe trudności w dostaniu się na wizytę do specjalisty w publicznych podmiotach leczniczych oraz mniejsze możliwości wykonania koniecznych badań. Eksperci zwracają uwagę, że kobiety z terenów wiejskich we wschodniej Polsce to 40 proc. wszystkich Polsek – dzięki nim przychodzi na świat 40 proc. urodzonych w naszym kraju. Powodem ograniczonego dostępu do publicznej opieki ginekologicznej i położniczej są braki w kadrze medycznej i infrastrukturze. We wschodniej Polsce jest mniej gabinetów lekarskich, są także gorzej wyposażone i położone w dużej odległości od miejsca zamieszkania pacjentek.

Polki z mniejszych miejscowości mają gorszy dostęp do opieki ginekologicznej
Zobacz więcej

Polki z mniejszych miejscowości mają gorszy dostęp do opieki ginekologicznej

iStock

Niższy poziom opieki lekarskiej w obszarze ginekologii i położnictwa na wsiach i w mniejszych miasteczkach powoduje, że w statystykach śmiertelności okołoporodowej Polska wypada na tle pozostałych państw europejskich coraz gorzej. Duże ośrodki miejskie, gdzie dostęp do świadczeń jest szerszy i przeznaczane są na nie większe środki mogą się pochwalić o wiele niższym wskaźnikiem śmiertelności okołoporodowej.

Środowisko ginekologów od dawna sygnalizuje, że lekarze tej specjalności są również nadmiernie obciążeni pracą – nie każda ciąża wymaga bowiem opieki ginekologicznej. Jeśli przebiega prawidłowo i poród nie grozi komplikacjami, opiekę nad kobietą mogłaby z powodzeniem roztoczyć wykwalifikowana położna. To zmniejszyłoby kolejki do specjalistów i zwiększyło komfort samych pacjentek.

Obowiązujące obecnie przepisy prawne utrudniają włączenie położnych w opiekę nad rodzącą i ciężarną. Położne nie mogą wykonać badania cytologicznego i żadnego z zabiegów poporodowych bez skierowania od ginekologa, a ci wystawiają to niechętnie. Położna nie może też towarzyszyć kobiecie podczas porodu w szpitalu – placówka pozbawia się w ten sposób dodatkowej pomocy osoby z zewnątrz, a rodząca nie może liczyć na wsparcie kogoś, kto prowadzi jej ciążę od początku. Same pacjentki nie są informowane o możliwości skorzystania z porady położnej.

Jakość świadczeń w ginekologii i położnictwie miała poprawić Koordynowana opieka nad kobietą w ciąż (KOC). Jednak tylko 24 z 403 oddziałów posiadających sale porodowe przystąpiło do tego programu, w efekcie nie wszedł on nawet w fazę pilotażu. Eksperci są zgodni, że KOC zawiera szereg dobrych rozwiązań, ale stawia placówkom zaporowe warunki – np. obsłużenie 600 porodów rocznie.

NIK zapowiada powstanie raportu, w którym szczegółowo przedstawi dane o dostępie Polek do opieki ginekologicznej i położniczej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nowe standardy opieki okołoporodowej 2018

Raport Fundacji Rodzić po Ludzku: 17 proc. kobiet doświadczyło w trakcie porodu przemocy

Jakie uwagi zgłoszono do nowego standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej?

Źródło: NIK

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG

Najważniejsze dzisiaj
Tematy
Puls Medycyny
Ginekologia i położnictwo / Polki mają nierówny dostęp do opieki ginekologicznej
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.