Omikron częściej atakuje zatoki i gardło niż płuca. COVID-19 łatwiej pomylić z przeziębieniem

opublikowano: 13-01-2022, 15:19

Zakażenie wywołane wariantem Omikron objawia się nieco inaczej. - Rzadziej dochodzi do infekowania dolnych dróg oddechowych. Skupienie wirusa obejmuje głównie górne drogi oddechowe: śluzówkę nosa, zatoki, gardło, krtań. Z tego powodu objawy łatwiej pomylić z infekcją wywołaną adenowirusem czy wirusem RSV – zwraca uwagę prof. Andrzej M. Fal, który gościł w programie „COVID-19: komentarz eksperta”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

  • Omikron atakuje głównie górne drogi oddechowe: nos, zatoki, gardło, krtań, powodując objawy zakażenia, często przypominające przeziębienie.
  • W przypadku „dzikiego” SARS-CoV-2, a potem mutacji Alfa i Delta, częściej dominowały objawy płucne, a głównym wyznacznikiem postępu choroby COVID-19 i jej ciężkości była duszność i spadek saturacji.
  • Ryzyko wystąpienia duszności wydaje się mniejsze w przypadku zakażenia Omikronem, bo mutacja ta rzadziej atakuje dolne drogi oddechowe. Specjaliści podkreślają jednak, że na ostateczne wnioski jest za wcześnie, bo potrzebne są dłuższe obserwacje.
  • Eksperci zwracają uwagę, że nowa mutacja koronawirusa SARS-CoV-2 może „umykać” testom antygenowym, które są obecnie szeroko i łatwo dostępne.

Z dotychczasowych obserwacji wynika, że okres inkubacji w przypadku zakażenia mutacją Omikron jest krótszy, bo wynosi średnio 3 dni do maksymalnie 5. Dla porównania – wariant Delta wywołuje objawy choroby zwykle w ciągu 5-7 dni.

– Bazując na obecnej wiedzy możemy też powiedzieć, że zakażenie wywołane Omikronem objawia się nieco inaczej. Rzadziej dochodzi do infekowania dolnych dróg oddechowych niż w przypadku dotychczasowych wariantów SARS-CoV-2. Skupienie wirusa obejmuje głownie górne drogi oddechowe: śluzówkę nosa, zatoki, gardło, krtań. Z tego powodu objawy łatwiej pomylić z infekcją spowodowaną adenowirusem czy wirusem RSV – zwraca uwagę prof. Andrzej M. Fal z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

Wariant Omikron - nieco inny profil objawów

Profesor Fal zwraca uwagę, że w przypadku „dzikiego” SARS-CoV-2, a potem mutacji Alfa i Delta, częściej dominowały objawy płucne, a głównym wyznacznikiem postępu choroby COVID-19 i jej ciężkości była duszność i spadek saturacji.

– Pod tym względem Omikron wydaje się mniej groźny, ale dopiero czas pokaże, jak ten wariant będzie się zachowywał w dłuższej perspektywie. Bo na pewno wywoła lawinę zakażeń – nie ma wątpliwości prof. Fal.

Informacji na temat objawów, które wywołuje wariant Omikron, dominujący obecnie w Wielkiej Brytanii, dostarcza brytyjska aplikacja na smartfony o nazwie Zoe COVID Symptom Study, której używa bisko 5 mln osób. W przypadku zakażenia chorzy zgłaszają objawy infekcji. Co ciekawe, tylko ok. połowa osób doświadcza klasycznej triady objawów COVID-19, znanej z dotychczasowych fal, czyli gorączki, kaszlu lub utraty węchu i/lub smaku.

– W przypadku zakażenia wariantem Omikron osłabienie lub czasowa utrata węchu i/lub smaku są faktycznie rzadsze. To kolejny dowód, że profil choroby, wywołanej tą mutacją, jest nieco inny – mówi prof. Andrzej M. Fal.

Testy antygenowe mogą dawać fałszywie ujemny wynik w przypadku zakażenia Omikronem

Eksperci zwracają uwagę, że nowa mutacja koronawirusa SARS-CoV-2 może „umykać” testom antygenowym, które są dostępne nie tylko w placówkach medycznych, ale także w supermarketach czy do kupienia w Internecie. Jak alarmowała w ostatnich dniach amerykańska FDA, popularne testy antygenowe mogą dawać fałszywie negatywny wynik nawet w połowie przypadków. Podobnie obserwacje pochodzą z Włoch.

– Niestety, to jest duży problem. Wariant Omikron jest na tyle różny od poprzednich mutacji, że pewnie trzeba będzie modyfikować narzędzia służące do wykrywania zakażenia – uważa prof. Andrzej M. Fal.

Co z pacjentami, którzy po COVID mieli zwłóknienia w płucach? W trakcie wywiadu prof. Fal był pytany także o losy pacjentów, którzy przeszli COVID-19 na wcześniejszych etapach pandemii, a po ustąpieniu choroby zdiagnozowano u nich zmiany zwłóknieniowe w płucach.

– Ta grupa pierwotnie była bardzo duża. Wirus z Wuhanu i wariant Alfa były wirusami ostro atakującymi dolny układ oddechowy. Ok. 30 proc. ozdrowieńców jeszcze 6 miesięcy po przechorowaniu COVID-19 miała objawy wskazujące na to, że wydolność oddechowa nie w pełni wróciła do normy. W badaniach obrazowych, takich jak USG czy tomografia płuc, było widać wyraźnie tworzące się zmiany włókniste. Szereg zespołów na świecie to opisywało. Całe szczęście większość tych zmian oraz wynikających z nich zburzeń dyfuzji gazów w płucach ustąpiła po ok. 12-16 miesiącach. Takie wnioski płyną z naszych obserwacji. Natomiast włoskie i amerykańskie raporty pokazują, że u kilkunastu do nawet 20 proc. pacjentów, w zależności od ich stanu zdrowa przed COVID-em, te zmiany włóknie w płucach pozostają trwałe – mówi prof. Andrzej M. Fal.

ZOBACZ TAKŻE: Polscy naukowcy wskazali gen zwiększający ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19. “Istotny krok do wygrania z pandemią”

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.