Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Psychologia i psychiatria

Natrętne myśli, rytuały i paraliżujący lęk. Prof. Mosiołek: to nie dziwactwo, ale choroba, która wyłącza z życia

Opublikowano:

Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne mogą przez lata pozostawać nierozpoznane, bo pacjent zgłasza przede wszystkim obniżony nastrój, spowolnienie albo trudności w codziennym funkcjonowaniu. Tymczasem - jak podkreśla prof. Anna Mosiołek - kluczowe znaczenie ma dobrze zebrany wywiad, który pozwala dotrzeć do natrętnych myśli, rytuałów i mechanizmu podtrzymującego objawy.

Czytaj więcej o:

Wideopodcasty "Pacjent to nie tylko diagnoza"Wideo

Katarzyna Matusewicz


Specjalistka psychiatrii i psychoterapeutka dr hab. n. med. Anna Mosiołek, prof. Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, zwraca uwagę, że zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne (ang. obsessive-compulsive disorder, OCD) nadal bywają mylone z perfekcjonizmem, pedanterią albo silną potrzebą kontroli. Kluczowa różnica dotyczy jednak tego, czy dany sposób działania jest przeżywany jako własny i uzasadniony, czy wiąże się z utratą swobody działania.

- Osoba o rysach anankastycznych uważa, że powinna tak robić. Nie dlatego, że musi, tylko dlatego, że „tak trzeba”. Natomiast w OCD określone czynności są wykonywane po to, by zmniejszyć narastający lęk i napięcie - wyjaśnia ekspertka.

Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne nie muszą zaczynać się w dzieciństwie - mogą ujawnić się również później i nakładać na różne typy osobowości. W diagnostyce liczy się więc nie tylko opis zachowań pacjenta, ale także ich znaczenie, nasilenie objawów oraz wpływ na codzienne funkcjonowanie.


Zapraszamy do obejrzenia całego wideopodcastu!


Błędne koło natręctw i kompulsji

W praktyce klinicznej podstawowe znaczenie ma „mapowanie” obrazu choroby. Lekarz powinien ustalić czy pojawiają się niechciane myśli, jakie reakcje emocjonalne uruchamiają, a także czy pacjent próbuje je neutralizować określonymi czynnościami. Chwilowa ulga po wykonaniu rytuału wzmacnia ten schemat i utrwala błędne koło natręctw.

Prof. Mosiołek zaznacza, że wielu pacjentów nie zgłasza się do psychiatry z gotowym rozpoznaniem OCD. Częściej mówią o objawach lękowych, depresyjnych, problemach z wychodzeniem z domu, spowolnieniu albo utracie sprawczości. Dopiero pogłębiony wywiad pozwala zobaczyć, że za tym obrazem stoją wielogodzinne rytuały, natrętne myśli, wstyd i poczucie winy.

- Pacjent rzadko zgłasza wprost obsesje, które budzą wstyd albo przerażenie. Dotyczy to zwłaszcza powracających myśli o charakterze agresywnym, seksualnym czy religijnym - podkreśla specjalistka.

Agresywna treść obsesji nie oznacza agresywnych zamiarów

Szczególnie trudnym obszarem diagnostycznym są obsesje dotyczące skrzywdzenia dziecka, partnera lub innej osoby. Ekspertka wyraźnie odróżnia je od rzeczywistego ryzyka agresji. W zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjnych pacjent boi się, że „może” coś zrobić, dlatego wycofuje się z sytuacji wyzwalających. Znaczenie różnicujące mają także silny lęk i zachowania zabezpieczające. - Prawdopodobieństwo, że osoba z OCD dokona aktu agresywnego, jest ekstremalnie niskie - mówi prof. Mosiołek.

Ekspertka wyjaśnia, że przypadku psychozy obraz kliniczny jest inny: mogą pojawiać się usystematyzowane urojenia, dezorganizacja, zaburzenia funkcji poznawczych czy załamanie linii życiowej. W zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjnych nawet przy słabym wglądzie myśli są zwykle przeżywane jako intruzywne - niechciane, natrętne i budzące lęk. Najczęściej koncentrują się wokół kilku tematów: zakażenia, symetrii, kontroli lub zagrożenia. Chory może obawiać się kontaktu z drobnoustrojami, popełnienia błędu albo tego, że stanie się coś złego, jeśli nie wykona określonej czynności.

Leczenie OCD wymaga czasu i odpowiednich dawek

W leczeniu zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych znaczenie ma zarówno farmakoterapia, jak i psychoterapia poznawczo-behawioralna z ekspozycją i powstrzymywaniem reakcji. W cięższych postaciach terapię często rozpoczyna się od farmakoterapii, ponieważ poziom lęku może uniemożliwiać skuteczną ekspozycję.

Prof. Mosiołek przypomina, że farmakoterapia zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych wymaga innego podejścia niż leczenie depresji. Selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (ang. selective serotonin reuptake inhibitors, SSRI) stosuje się zwykle intensywniej, a decyzji o skuteczności leczenia nie należy podejmować po kilku tygodniach. - W zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjnych dawki skuteczne są zazwyczaj wyższe niż w depresji, a czas do uzyskania odpowiedzi jest dłuższy. Leczenie podtrzymujące powinno trwać minimum 12 miesięcy, często dłużej - zaznacza ekspertka.

W przypadku współwystępowania depresji, lęku i OCD postępowanie powinno być podporządkowane specyfice zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Objawy depresyjne i lękowe mogą ustąpić wcześniej, ale natręctwa wymagają konsekwentnie prowadzonej farmakoterapii i odpowiednio dobranych dawek.

Rodzina może nieświadomie wzmacniać objawy

W rozmowie prof. Mosiołek zwraca również uwagę na rolę bliskich. Rodzina, próbując pomóc pacjentowi, może niechcący podtrzymywać objawy: wielokrotnie zapewniać, że „wszystko będzie dobrze”, przejmować część rytuałów albo wchodzić w system unikania. Dlatego oddziaływania środowiskowe powinny być elementem leczenia, zwłaszcza gdy objawy znacząco wpływają na funkcjonowanie domowe.

W najcięższych przypadkach potrzebna bywa hospitalizacja. Dotyczy to sytuacji, w których objawy zagrażają bezpieczeństwu pacjenta, prowadzą do odwodnienia, wyniszczenia, głębokich uszkodzeń skóry, nasilonej lekoodporności albo gdy leczenie ambulatoryjne nie pozwala przerwać błędnego koła choroby.

Trzy pytania, które mogą naprowadzić lekarza na rozpoznanie

Pacjent z OCD nie zawsze trafia od razu do gabinetu psychiatry. Może najpierw zgłosić się do lekarza rodzinnego, neurologa, ginekologa, pediatry lub innego specjalisty. Prof. Mosiołek radzi, aby w razie podejrzenia zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych zadać kilka prostych pytań: czy pacjent ma natrętne, niechciane myśli budzące lęk, czy próbuje zmniejszać napięcie przez określone czynności lub rytuały oraz ile czasu zajmują one w ciągu dnia.

- Jeżeli obsesje i kompulsje pochłaniają ponad godzinę dziennie i zaczynają zaburzać codzienne funkcjonowanie, powinna zapalić się diagnostyczna „czerwona lampka” - podsumowuje ekspertka.

Cała rozmowa z prof. Anną Mosiołek jest dostępna w wideopodcaście Pulsu Medycyny „Pacjent to nie tylko diagnoza”. To odcinek szczególnie ważny nie tylko dla psychiatrów, ale także dla lekarzy innych specjalności, do których pacjent z zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi może trafić zanim sam nazwie swoje objawy.

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Mikrokrążenie pod lupą kardiologa. Prof. Agnieszka Olszanecka: za mało myślimy o jego ocenie i leczeniu

Kardiologia

Mikrokrążenie odpowiada za dostarczanie tlenu i składników odżywczych do tkanek, a jego dysfunkcja może mieć znaczenie m.in. dla regulacji ciśnienia tętniczego. Dlaczego małe naczynia powinny...