Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Onkologia

Prof. Stec: w glejakach pojawił się długo oczekiwany punkt uchwytu dla terapii celowanej

Opublikowano:

Fot. Archiwum

Glejaki należą do najtrudniejszych pod względem terapeutycznym nowotworów ośrodkowego układu nerwowego. Nawet skojarzenie radykalnej chirurgii, radioterapii i leczenia systemowego nie pozwala dziś mówić o wyleczeniu. W tej sytuacji szczególnego znaczenia nabierają biomarkery - dzięki nim można wskazać chorych, u których guz ma konkretną podatność biologiczną na leczenie celowane.

Czytaj więcej o:

Wideo

Katarzyna Matusewicz


- W glejakach wciąż mierzymy się z chorobą, której nie potrafimy wyleczyć, dlatego poszukiwanie czynników predykcyjnych, czy szerzej - biomarkerów, jest tak istotne. Mogą one wskazać miejsce, w które warto precyzyjnie uderzyć terapeutycznie - mówi prof. dr hab. n. med. Rafał Stec, kierownik Kliniki Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Ekspert porównuje terapię celowaną do dopasowania klucza do zamka: „kluczem” jest lek, a „zamkiem” - nowotwór z określonym punktem molekularnym, w który można precyzyjnie uderzyć. - Właśnie na tym polega sens terapii celowanej. Nie leczymy wszystkich guzów w ten sam sposób, lecz szukamy ich słabego punktu - tłumaczy prof. Stec.


Wypowiedź prof. Rafała Steca została nagrana podczas 21. konferencji "Polityka lekowa" (19 maja 2026 r.). Zapraszamy do oglądania!


Nowa opcja po latach stagnacji

Przez ponad dwie dekady możliwości leczenia glejaków zmieniały się w ograniczonym stopniu. Przełom przyniosło dopiero wykorzystanie zaburzeń w genach IDH1 i IDH2, kodujących dehydrogenazę izocytrynianową. - Przez około 25 lat nie obserwowaliśmy istotnego postępu w tej grupie nowotworów. Niedawno w Europie zarejestrowano vorasidenib - lek działający u chorych z mutacjami IDH1 lub IDH2 - wskazuje prof. Stec.

Vorasidenib jest przeznaczony dla pacjentów z glejakami o niskim stopniu złośliwości po pierwotnym zabiegu operacyjnym. Jego znaczenie polega na odsunięciu w czasie momentu, w którym konieczne staje się wdrożenie kolejnych, bardziej obciążających metod. - Lek stosuje się u chorych z tzw. low-grade gliomas, czyli glejakami o niskim stopniu złośliwości. Pozwala wydłużyć okres kontroli choroby i opóźnić potrzebę następnej interwencji, np. radioterapii ratunkowej albo ponownej operacji - mówi ekspert.

Dłuższy czas bez eskalacji leczenia

Z perspektywy chorego oznacza to szansę na wieloletni okres stabilizacji, bez szybkiego przechodzenia do kolejnych etapów terapii. - Pacjent przyjmuje tabletkę, a choroba pozostaje pod kontrolą. Dzięki temu przez dłuższy czas może zachować aktywność rodzinną, społeczną i zawodową, bez konieczności natychmiastowego wdrażania bardziej obciążającego postępowania - podkreśla prof. Rafał Stec.

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Mikrokrążenie pod lupą kardiologa. Prof. Agnieszka Olszanecka: za mało myślimy o jego ocenie i leczeniu

Kardiologia

Mikrokrążenie odpowiada za dostarczanie tlenu i składników odżywczych do tkanek, a jego dysfunkcja może mieć znaczenie m.in. dla regulacji ciśnienia tętniczego. Dlaczego małe naczynia powinny...