Choroby zakaźne
Eksperci: Liczby nie kłamią. Na powrót do szkół jest za wcześnie
Opublikowano:
Alicja/Pixabay
Zdaniem naukowców zajmujących się prognozowaniem epidemii w Polsce, na powrót do nauczania w systemie stacjonarnym jest za wcześnie. W "Dzienniku Gazecie Prawnej" ostrzegają, że może to spowodować drastyczny wzrost liczby nowych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2. Rekomendują opóźnienie powrotu dzieci do szkół.
1 września 2020 r. planowany jest powrót dzieci do szkół. Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski podczas posiedzenia sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, które odbyło się 18 sierpnia, przekonywał, że "nie ma powodów, by nie otwierać szkół" i "że przytłaczająca większość szkół będzie mogła od września funkcjonować normalnie, a kształcenie na odległość będzie się odbywać nie dłużej niż 2-3 tygodnie".
Innego zdania są eksperci zajmujących się prognozowaniem epidemii w Polsce. W "Dzienniku Gazecie Prawnej" ostrzegają, że na powrót do nauczania w systemie stacjonarnym jest za wcześnie. "DGP" powołuje się na analizę wykonaną przez zespół dr. Franciszka Rakowskiego z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Uniwersytetu Warszawskiego (ICM), z której wynika, że jeżeli otworzymy wszystkie placówki jednocześnie, to liczba dziennych zachorowań może wzrosnąć nawet do kilku tysięcy przypadków dziennie.
"W efekcie nawet kilkadziesiąt powiatów znajdzie się na czerwonej liście z najbardziej dotkliwymi obostrzeniami" - wskazuje "DGP".
CZYTAJ TEŻ: Nowa lista powiatów "czerwonych" i "żółtych", objętych obostrzeniami
Eksperci: Powrót dzieci do szkół 1 września może spowodować drastyczny wzrost współczynnika reprodukcji koronawirusa
Jak informuje "DGP", z wyliczeń dr. Rakowskiego i jego zespołu wynika, że wskaźnik R, który pokazuje liczbę osób, jaką średnio zakaża jedna osoba z koronawirusem, może wzrosnąć do 2.
"Obecnie wynosi on mniej więcej 1,2. Kiedy wartość wskaźnika jest niższa niż jeden, pandemia wygasa" - przypomniano w artykule.
Gazeta zwraca uwagę, że problem z powrotem do szkół bierze się nie tylko stąd, że bez wprowadzenia środków ostrożności, jak np. bańki (grupy mniejsze niż klasa, które razem się uczą i spędzają wolny czas, nie mieszając się z dziećmi z innych baniek), dzieci w szkołach praktycznie cały czas są w kontakcie z innymi.
Eksperci: Warto opóźnić otwarcie szkół o dwa tygodnie
"Problematyczne jest również to, że wiele dzieci dopiero co wróci z wakacji. Czasem zagranicznych. Niewykluczone, że z infekcją" - zaznaczono w artykule.
Jednym z sugerowanych rozwiązań - jak pisze "DGP" - byłoby wstrzymanie edukacji przez pierwsze dwa tygodnie roku szkolnego.
"To moment, kiedy dzieci przywożą z wakacji choroby. Warto byłoby opóźnić otwarcie o dwa tygodnie" - wytłumaczył dr Jakub Zieliński z ICM.
"Obaj naukowcy są zdania, że powinny istnieć jasne wytyczne dotyczące zamykania szkół - z automatu powinno się to dziać na terenie, który trafił na listę czerwoną. Zamknięcie nie powinno być krótsze niż 10 dni (im dłużej, tym lepiej)" - zaznaczono w artykule.
Jak podkreślają, "największy problem polega na tym, że łatwo jest wyhamować poprzez lockdown wzrost zachorowań. Ale trudno jest zmniejszyć tę liczbę" - czytamy w środowym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej".
PRZECZYTAJ TAKŻE: Nieszczepione dziecko w przedszkolu i szkole – czy stanowi zagrożenie?
Powrót dzieci do szkół: w USA zalecane są rygorystyczne i kosztowne strategie
Małe dzieci mogą zakażać koronawirusem SARS-CoV-2 łatwiej niż dorośli [BADANIE]
Udostępnij artykuł: