Choroby zakaźne
Coraz więcej ozdrowieńców oddaje osocze, ale jeszcze bardziej rośnie zapotrzebowanie na nie
Opublikowano:
"Coraz więcej osób, które wyzdrowiały po zakażeniu koronawirusem oddaje osocze, ale jeszcze szybciej wzrasta zapotrzebowanie na nie, by podać je w terapii innym chorym" - ocenił prof. Piotr Radziwon z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Białymstoku.
Białostockie centrum koordynuje oznaczanie przeciwciał w osoczu od ozdrowieńców z COVID-19 na szczeblu ogólnopolskim. Centrum oznacza wszystkie próbki osocza z całego kraju.
Prof. dr hab. n. med. Piotr Marek Radziwon poinformował, że do 2 listopada 2020 r. w Polsce pobrano ponad 2,9 tys. donacji od ozdrowieńców, z czego uzyskano ok. 4,1 tys. jednostek osocza. Podano je w terapii około 3 tys. osób. Niektórym pacjentom trzeba podać w terapii więcej niż jedną jednostkę osocza. Ekspert zaznaczył, że to dane szacunkowe, bo szczegółowych nie ma.
Apel do osób, które wyzdrowiały z COVID-19, aby podzieliły się osoczem
Stacje krwiodawstwa w całej Polsce nieustannie apelują do osób, które wyzdrowiały z COVID-19, aby podzieliły się osoczem, ponieważ przeciwciała w nim zawarte mogą pomóc innym.
Prof. Radziwon zaznaczył, że to istotne, tym bardziej, że widać, iż w ciągu ostatniego tygodnia znacznie pogorszyła się sytuacja w szpitalach, jest hospitalizowanych coraz więcej osób.
"Dzięki apelom, ozdrowieńców zgłasza się teraz troszkę więcej, ale zużycie [osocza] rośnie jeszcze szybciej. Ta równowaga pomiędzy tym, co pobieramy, a tym, co wydajemy, ciągle jest bardzo krucha i w wielu miejscach tego osocza może brakować" - podkreślił prof. Radziwon.
Wiele osób publikuje np. w mediach społecznościowych prywatne apele o oddawanie osocza przez ozdrowieńców dla osób, które ciężko przechodzą COVID-19, dla konkretnych osób o konkretnych grupach krwi.
Prof. Piotr Radziwon ocenił, że takie apele pojawiają się dlatego, że osoby prywatne chcą zmobilizować do pomocy swoich znajomych, przyjaciół, w momencie, gdy zdarzają się braki osocza w jakimś centrum krwiodawstwa.
"Myślę, że te apele są naprawdę potrzebne, żeby wszyscy, którzy wyzdrowieli i chcieliby za swój dobry los podziękować, żeby jednak się zgłaszali, bo dużo osób potrzebuje tego osocza" - powiedział dyrektor białostockiego RCKiK.
Osocze ozdrowieńców pomaga dużej grupie chorych na COVID-19
Prof. Radziwon wskazał, że do stacji dociera wiele informacji, które świadczą o tym, że podanie osocza pomogło pacjentom.
"Ciągle mamy takie sympatyczne oddźwięki, jak to osocze pomaga, że następnego dnia pacjent czyje się lepiej, oczywiście nie u wszystkich, ale duża grupa. To bardzo optymistyczne" - dodał Radziwon.
Osocze ozdrowieńców - nie każda osoba, która przechorowała COVID-10, może być jego dawcą. Nie u każdego chorego można je zastosować
Krwiodawcy tłumaczyli wielokrotnie wcześniej, że nie każda osoba, która przechorowała COVID-10 może być dawcą osocza. Z potencjalnym dawcą prowadzona jest najpierw szczegółowa rozmowa telefoniczna i ustalane wszystkie szczegóły, sprawdza się, czy spełnia kryteria.
W pobranym osoczu oznacza się poziom przeciwciał. Gdy jest ich za mało lub są "złej" jakości, również nie mogą być podawane chorym. Poza tym nie u każdego chorego można zastosować terapię osoczem.
Osocze ozdrowieńców - kto może być dawcą, a kto nie
Specjaliści podkreślają, że z prowadzonych obserwacji wynika, iż u jednych osób, które przechorowały COVID-19, przeciwciała utrzymują się dłużej, u innych krócej. U niektórych wysokie miano przeciwciał potrafi się utrzymywać powyżej pięciu miesięcy i takie osoby mogą oddać osocze ponownie.
"U niektórych z kolei, po trzech miesiącach jest ich już [przeciwciał] tak mało, że wtedy rezygnujemy z tego pobierania (...) Reguły nie ma. Każdy, kto już oddał osocze i ma jeszcze te przeciwciała jest mile widziany, aby jeszcze raz się nimi podzielił" - podkreślił prof. Radziwon.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Biomed Lublin: mamy pierwszy na świecie skuteczny lek na COVID-19, wyprodukowany z osocza
Udostępnij artykuł: