Lekarze są szczególnie narażeni na wypalenie zawodowe

Rozmawiała Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 15-09-2022, 16:57

W obszarze opieki medycznej wpływ na wypalenie zawodowe może mieć organizacja ochrony zdrowia w naszym kraju, a także to, co dzieje się na poziomie komunikacji społecznej. Mam na myśli informacje, opinie czy komentarze, publikowane w różnego rodzaju mediach, bardzo często niekorzystne, a czasem wręcz obraźliwe czy agresywne - tłumaczy dr hab. n. med. Sławomir Murawiec.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Dr hab. n. med. Sławomir Murawiec jest specjalistą psychiatrii i psychoterapeutą. Wraz z prof. dr hab. n. med. Martą Makarą-Studzińską prowadził badania na temat wypalenia zawodowego wśród polskich psychiatrów.
Dr hab. n. med. Sławomir Murawiec jest specjalistą psychiatrii i psychoterapeutą. Wraz z prof. dr hab. n. med. Martą Makarą-Studzińską prowadził badania na temat wypalenia zawodowego wśród polskich psychiatrów.
Fot. Archiwum

W rozmowie ekspert analizuje złożone przyczyny wypalenia zawodowego, jego objawy oraz możliwości ochrony przed nim.

Wypalenie zawodowe dotyka coraz więcej osób. Niektóre dane wskazują, że w pewnych zawodach odsetek ten sięga obecnie nawet 70 proc. Z czego może to wynikać i dlaczego w ostatnich latach jest widoczny tak znaczący wzrost wypalenia?

U podstaw tego zjawiska leżą nakładające się na siebie czynniki indywidualne, interpersonalne, instytucjonalne i ogólnospołeczne. Wypalenie zawodowe możemy widzieć w kontekście wysokich oczekiwań jednostki wobec samego siebie, realizacji własnych dążeń i ideałów zawodowych, ale także niekiedy perfekcjonizmu, potrzeby osiągnięć i aspiracji, pozostających u niektórych osób w kontraście z niską lub chwiejną samooceną w zakresie poczucia własnej wartości.

Wśród czynników interpersonalnych zawodzi zwykle efektywność komunikacji, co rodzi nieporozumienia, a nawet konflikty, nie tylko w zespole współpracowników, ale i na linii pracownik-klient (pacjent) czy pracownik-rodzina. Nie każdy jest też w stanie rozpoznać, co dzieje się w jego psychice i wiedzieć, dlaczego w danej sytuacji reaguje właśnie w taki sposób, np. złością. Niejasność co do natury własnych przeżyć i emocji, brak wyraźnego rozpoznania swoich potrzeb sprawiają, że osoba wypalająca się zawodowo nie otrzymuje potrzebnego wsparcia albo wręcz jest rozumiana przez otoczenie w sposób odwrotny, niż by tego chciała.

Do tego dochodzą czynniki instytucjonalne, związane m.in. z organizacją i kulturą pracy, poczuciem sprawiedliwości co do zasad w niej panujących. Niebagatelną rolę odgrywają warunki zatrudnienia oraz poziom wynagradzania. Wypaleniu zawodowemu sprzyjają: niepewność, wykonywanie obowiązków pod dużą presją czasu i odpowiedzialności, brak satysfakcji i autonomii w zakresie podejmowania decyzji, a także inne obciążenia emocjonalne wynikające z podejmowanych działań.

Skupmy się na środowisku medyków. To grupa szczególnie narażona na wypalenie zawodowe.

Rzeczywiście, tym bardziej, że w obszarze opieki medycznej - poza wymienionymi czynnikami - wpływ na wypalenie zawodowe może mieć organizacja całej ochrony zdrowia w naszym kraju, a nie tylko poszczególnych placówek. Nie bez znaczenia jest również to, co dzieje się na poziomie komunikacji społecznej. Mam na myśli informacje, opinie czy komentarze publikowane w różnego rodzaju mediach, bardzo często niekorzystne, a czasem wręcz obraźliwe czy agresywne. Patrząc na ten problem w takiej szerokiej perspektywie, wypalenie zawodowe zdaje się być w wielu przypadkach nieuniknione, bowiem wszystkie czynniki, które mu sprzyjają, wymienione wyżej, są coraz silniejsze, a czynników protekcyjnych nie przybywa. Sytuacja ta nie dotyczy zresztą tylko pracowników opieki medycznej, ale też m.in. nauczycieli.

Czy na ten trend mogła wpłynąć pandemia?

Niewątpliwie tak. Co prawda pandemia sprawiła, że medycy dostali brawa, zostali docenieni, ale na krótko. Do tego doszło ogromne obciążenie psychiczne oraz fizyczne związane z wykonywanym zawodem. Wszyscy pamiętamy pracę personelu medycznego z pierwszej linii frontu walki z COVID-19. Lekarze i pielęgniarki wykonywali swoje obowiązki w dusznych i krępujących ruchy kombinezonach, często w poczuciu zagrożenia i bezsilności, pod ogromną presją czasu, mając ciągły kontakt z bardzo ciężkimi przypadkami zachorowań i śmiercią.

Jednocześnie nie mieli oni odpowiedniego wsparcia społecznego, a czasami także od osób bliskich, ponieważ ze względów bezpieczeństwa izolowali się od rodziny i przyjaciół. Nierzadko ich domem na wiele tygodni czy miesięcy stawał się szpital. Co więcej, personel medyczny często nie był mile widziany na własnych osiedlach, ponieważ ludzie bali się zakażenia, a pod adresem autorytetów medycznych, zachęcających do szczepień, padały wyzwiska i groźby. To nie tylko sytuacje stresujące, ale wręcz traumatyczne.

Warto przy tym podkreślić, że pandemia wpłynęła nie tylko na środowisko medyczne, ale i na całe społeczeństwo. Pojawił się strach o zdrowie i życie własne oraz najbliższych, warunki ekonomiczne czy przyszłość. Sytuacji nie poprawiały doniesienia medialne i praktycznie ciągły strumień informacji w Internecie o liczbie zachorowań i zgonów, a także przypadki infekcji czy śmierci wśród rodziny lub znajomych, a przecież niemal każdy się z nimi zetknął. Wszystko to musiało odbić się na pracy i mogło mieć pośredni wpływ na wypalenie zawodowe.

Jakie grupy zawodowe, poza medykami, są najbardziej narażone na wypalenie zawodowe?

Poza środowiskiem medycznym, przede wszystkim służby mundurowe, a wiec wojsko, policja, straż pożarna, ale też piloci i nawigatorzy ruchu lotniczego oraz morskiego, pracownicy socjalni, artyści i nauczyciele. Wspólnym mianownikiem większości tych zawodów jest poświęcenie się pracy na rzecz społeczeństwa, co wiąże się z większą odpowiedzialnością, ale i presją. Na nich również skupia się baczniejsza uwaga obywateli oraz decydentów.

Czy wśród zawodów medycznych również można wymienić specjalizacje, w obrębie których najczęściej rozpoznawane jest wypalenie?

Tak, należą do nich przede wszystkim specjaliści medycyny ratunkowej, na których ciąży ogromna presja podejmowania szybkich, a przy tym trafnych decyzji, od których zależy ludzkie życie. Poza tym w grupie tej wymieniani są lekarze rodzinni, chirurdzy, w tym również plastyczni, ortopedzi oraz medycy pracujący w opiece paliatywnej.

Intuicyjnie zakwalifikowałabym do tej grupy również psychiatrów.

Coś w tym jest. Z badań przeprowadzonych w Anglii i USA wynika, że najwyższy współczynnik śmiertelności w porównaniu z pozostałymi specjalizacjami jest stwierdzany wśród lekarzy anestezjologów oraz psychiatrów. Kilka lat temu Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne zamieściło na swojej stronie internetowej informację, z której wynika, że 2 na 5 lekarzy psychiatrów w USA przejawia objawy wypalenia. W swojej pracy lekarze psychiatrzy często spotykają ludzi, którzy przeżyli traumatyczne wydarzenia, co przyczynia się do rozwinięcia u nich wtórnego zespołu stresu pourazowego (ang. secondary traumatic stress disorder, STSD).

Warto przy tym wspomnieć również o wpływie warunków pracy na ryzyko wypalenia zawodowego. W prywatnej praktyce lekarz ma więcej czasu dla pacjenta, a przy tym nie jest tak obciążony dodatkowymi obowiązkami, natomiast w poradniach NFZ jest ogromna presja na przyjęcie określonej puli pacjentów, co wiąże się również z wypełnianiem wielu dokumentów, często niepotrzebnych z klinicznego punktu widzenia, ale koniecznych do rozliczeń z płatnikiem. Wielu lekarzy podkreśla ogromną ulgę, jaką odczuwa po przejściu z systemu państwowego do sektora prywatnego, co zwykle przekłada się też na lepszą jakością opieki nad pacjentem, a tym samym większą satysfakcję zawodową.

Już kilka dekad temu zaczęto mówić o karōshi, czyli zjawisku nagłej śmierci w wyniku przepracowania i stresu, które dotykało pracowników umysłowych w Japonii. Co ciekawe, w kraju tym skrajne zaangażowanie w pracę, nawet za najwyższą cenę, jest powodem do dumy. W Europie dominuje koncepcja work-life balance, co jednak w praktyce często jest trudne do osiągnięcia. Jaki związek ma wypalenie zawodowe z kulturą pracy?

Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Grupa Rx sp. z o.o. Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

W ostatnich latach w krajach europejskich, również w Polsce, coraz bardziej zauważalny jest pewien przymus ekonomiczny do wykonywania pracy, często mało satysfakcjonującej, w której nie ma autonomii działania. Brak sprawczości, przy jednoczesnej presji wewnętrznej oraz zewnętrznej, to prosta droga do wypalenia zawodowego. Na to nakłada się kultura pracy, w której najważniejszy jest zysk, a jednostka jest tylko trybikiem w wielkiej maszynie, która ma dążyć do tego celu.

Z badań wynika, że rodzaj wypalenia pojawia się w coraz młodszych grupach wiekowych, nawet wśród dzieci i młodzieży.

Rzeczywiście, były nawet prowadzone badania nad wypaleniem zawodowym wśród studentów medycyny. Trzeba mieć świadomość, że osoby wybierające z pełnym przekonaniem pewną drogę życiową czy zawodową są zwykle nastawione do tego entuzjastycznie, przejawiają ogromne zaangażowanie, odnajdują w tym głębokie poczucie sensu. Tym samym są w stanie poświęcić wiele lat oraz mnóstwo energii na naukę. Można powiedzieć, że „płoną”. Niestety, w zderzeniu z rzeczywistością często tracą poczucie sensu, gasną. Co więcej, coraz częściej dzieje się to już na etapie studiów albo pierwszych lat pracy, co kiedyś praktycznie było nie do pomyślenia.

Jak się jednak okazuje, może się to zdarzyć w jeszcze młodszym wieku! Pisze o tym niemiecki psychiatra Michael Schulte-Markwort w swojej książce „Wypalone dzieci. O presji osiągnięć i pogoni za sukcesem”. Zauważa on, że na dzieciach ciąży ogromna presja, głównie ze strony rodziców, ale też środowiska, aby perfekcyjnie wyglądać, mieć świetne oceny, a po lekcjach odbyć jeszcze dodatkowe zajęcia i treningi. Są one traktowane jako „produkt”, który musi być najlepszy, aby w przyszłości osiągnąć „sukces”. Wszystko to jest jednak okupione ogromnym stresem, który powoduje, że zamiast świetlanej kariery, te dzieci czeka załamanie psychiczne.

W 2019 r. Światowa Organizacja Zdrowia uznała wypalenie zawodowe za oficjalną diagnozę medyczną i wpisała je do klasyfikacji ICD-11. Jakie są objawy wypalenia zawodowego? I jak je odróżnić m.in. od zwykłego znudzenia czy wręcz depresji?

Wypalenie zawodowe może współistnieć z depresją, ale nie musi. Często zdarza się, że osoba, która odczuwa przygnębienie czy smutek w kontekście pracy, jest niezwykle aktywna poza nią i umie cieszyć się innymi rzeczami. Pacjent z depresją jest „w dołku” przez cały czas. Christina Maslach, amerykańska psycholog społeczna i autorytet w dziedzinie wypalenia zawodowego, podkreśla, że charakterystyczne dla tego stanu jest wyczerpanie psychoemocjonalne, depersonalizacja otoczenia, a więc pewnego rodzaju cynizm, chłód i obojętność w środowisku pracy, a także niezadowolenie z osiągnięć osobistych.

Wspomniana depersonalizacja może być formą samoobrony. W pewnym momencie pracownik osiąga taki poziom przeciążenia, że zaczyna się dystansować w kontaktach interpersonalnych, co stanowi dla niego bufor bezpieczeństwa. Oczywiście, nie jest to korzystna postawa, zwłaszcza w obrębie wspomnianych zawodów, niezbędnych ze społecznego punktu widzenia, w których podstawą jest zaangażowanie w niesienie pomocy innym. Wypaleniu zawodowemu może towarzyszyć fantazjowanie o wykonywaniu innej pracy, czyli przysłowiowe „rzucenie wszystkiego i wyjechanie w Bieszczady”.

Czy istnieją jakieś czynniki protekcyjne, które są w zasięgu naszych możliwości i mogą pomóc ochronić się przed wypaleniem zawodowym?

Przede wszystkim należy określić najbardziej problemowe obszary, zarówno te zewnętrzne, dotyczące warunków do pracy, jak i te dotyczące samego siebie. Nie chodzi tu o całkowite odpuszczenie aspiracji, ale o próbę pozbycia się ciągłej wewnętrznej presji czy perfekcjonizmu, który jest jednym z czynników leżących u podstaw wypalenia zawodowego. Warto przy tym zwiększyć świadomość własnych potrzeb i uczuć.

Drugi kierunek działań protekcyjnych, to poprawa umiejętności komunikacji i zdolności interpersonalnych. Oczywiście, wszystko to nie jest proste, czasem potrzebna jest do tego pomoc psychologa czy psychoterapeuty. Dla niektórych receptą na wypalenie zawodowe jest zmiana pracy lub przynajmniej jej systemu czy środowiska. Jak już wspomniałem, wielu medyków odczuwa dużą ulgę po przejściu do sektora prywatnego, gdzie ma większą autonomię.

Wypalenie zawodowe można porównać do rozładowanego akumulatora. Jeżeli będziemy tylko czerpać z niego energię, to na dłuższą metę nie będzie on w stanie funkcjonować. Ochroną może być więc ciągłe „ładowanie baterii”. Dla każdego będzie to oznaczało coś innego, ale ogólnie chodzi o zachowanie work-life balance, czyli zdrowej równowagi pomiędzy pracą, czasem wolnym i odpoczynkiem. Odskocznią może być aktywność fizyczna, obcowanie ze sztuką czy nawet poświęcenie się twórczości, regularne spotkania z rodziną i znajomymi, kontakt z naturą, praca w ogródku czy każde inne hobby, to, co sprawia przyjemność i przynosi satysfakcję. „Oderwanie się” jest ogromnie ważne, ponieważ bardzo często praca stanowi główny, a nawet jedyny sens naszego życia, więc kiedy na tym polu coś zaczyna szwankować, to okazuje się, że nie ma nic, czego można by się złapać, by odzyskać równowagę.

Niestety, należy przy tym wspomnieć, że istnieje też obszar działań, który jest całkowicie poza zasięgiem jednostki. Mam na myśli zmianę nastawienia społecznego wobec pewnych grup, najbardziej narażonych na wypalenie zawodowe, a także lepsze kształtowanie warunków pracy czy zwiększanie wynagrodzenia adekwatnie do obciążenia obowiązkami i odpowiedzialnością.

Skoro wypalenie zawodowe figuruje w ICD-11, to czy można je leczyć w dosłownym tego słowa znaczeniu?

Przede wszystkim należy postawić rozpoznanie, a pacjent musi przyznać, że potrzebuje pomocy, co nie zawsze jest łatwe. Kolejnym krokiem jest wybranie metody terapeutycznej. W przypadku personelu medycznego skuteczne może być uczestnictwo w grupach Balinta, czyli spotkaniach, których celem jest lepsze zrozumienie relacji z pacjentem, uświadomienia sobie własnych ograniczeń jako człowieka, a jednocześnie czerpanie inspiracji od innych przedstawicieli tego samego środowiska. W szerszym kontekście mogą to być grupy wsparcia dla poszczególnych kręgów zawodowych, treningi umiejętności interpersonalnych oraz asertywności, sesje relaksacyjne, ćwiczenia oddechowe. Czasem konieczna okazuje się psychoterapia, która pomaga zmienić nie tylko nastawienie do pracy, ale i oczekiwań społecznych oraz wewnętrznych, wobec samego siebie.

Wypalenie zawodowe nie jest wskazaniem do stosowania metod farmakologicznych, chociaż pewne zaburzenia w przebiegu tego procesu można, a nawet trzeba w ten sposób leczyć. Mam na myśli m.in. trudności adaptacyjne, nasilony lęk, stany depresyjne czy zespół stresu pourazowego (ang. post-traumatic stress disorder, PTSD). Warto jednak pamiętać, że leki nie rozwiązują stricte problemu wypalenia zawodowego, chociaż mogą sprawiać, że pacjent doraźnie poczuje się lepiej. Tak więc tego typu terapia powinna być zawsze połączona z innymi działaniami.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Wypalenie zawodowe medyków to często skutek perfekcjonizmu, przepracowania i kiepskiej organizacji systemu

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.