Hejt na medyków: akcja #wylecznienawiść nabiera tempa. Jak reagować na mowę nienawiści?

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 03-09-2021, 08:02

"Ludzi nam pozmieniał wirus nienawiści, chcą widzieć nas na drzewach wiszących zamiast liści" - rapuje w najnowszym klipie promującym akcję #wylecznienawiść dentysta Michał Dudziński w duecie z ginekologiem Robertem Jędrą. - W planach mamy realizację krótkich reportaży video i kursów dla lekarzy - mówi Anna Wardęga, inicjatorka kampanii.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„Lata ciężkiej pracy, poświęceń na dyżurach, chcemy wam pomagać, a nie skupiać się na szurach. Dużo nauki za mną, siedem lat co najmniej, serio ziomek myślisz, że sprzedałem się Big Pharmie?” - słyszymy w klipie „Doctor Robson feat. Dudzik - Wylecz nienawiść”.

Kolejna odsłona oddolnej kampanii medyków

„(…) Nie mogę przestać tego śpiewać. Pokażcie nam wsparcie. Pokażcie wsparcie @doctor_robson oraz @dudzikthedentist. Udostępniajcie teledysk, oglądajcie w zapętleniu” - pisze Maja Herman, psychiatrka i psychoterapeutka.

Zarówno sam klip, jak i cała akcja #wylecznienawiść to odpowiedź na mowę nienawiści, która coraz częściej dotyka pracowników ochrony zdrowia, szczególnie w czasie pandemii koronawirusa - m.in. ze strony środowisk antyszczepionkowych, antycovidowych. Kampania ma "leczyć" z nienawiści nie tylko poprzez mówienie o problemie (medycy o dużych zasięgach w sieci upubliczniają wiadomości z mową nienawiści i groźbami, jakie do nich docierają), ale też - w przyszłości - organizację kursów dla pracowników ochrony zdrowia. Do włączenia się w działania są zapraszane izby lekarskie i inne organizacje zrzeszające medyków.

Inicjatorka akcji: póki co działamy praktycznie sami

- Nie ma sztywnej daty zakończenia kampanii. Jej rozwój i dalsze plany są ściśle związane m.in. z tym, czy pomogą nam izby lekarskie. Na razie działamy praktycznie sami - mówi w rozmowie z portalem pulsmedycyny.pl Anna Wardęga, psychoterapeutka i lekarka w trakcie specjalizacji z psychiatrii, inicjatorka akcji.

Póki co inicjatywę popiera Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie, Komisja ds. Młodego Lekarza Bydgoskiej Izby Lekarskiej oraz Porozumienie Rezydentów. Ale czy pójdzie za tym jakieś wsparcie finansowe, nie wiadomo.

- Do tej pory cała kampania finansowana jest z pieniędzy, które udało się zebrać na zrzutka.pl (nieco ponad 23 tys. zł - red.). Pozwoliło to nam na opłacenie chociażby grafików. W planach mamy realizację krótkich reportaży video. W tym wesprze nas finansowo Fundacja Kochaj Mnie Po Prostu, której prezesem jest dr Aleksandra Gładyś-Jakubczyk, znana na instagramie jako neonatoolka. Spot będzie kręcić kielecka ekipa pod dyrekcją Aleksandry Niemczyk - mówi Wardęga.

Oddolna akcja medyków #wylecznienawiść pokazująca problem hejtu staje się coraz bardziej popularna.
Fot. iStock

W jej ocenie jeżeli w systemie ochrony zdrowia działoby się dobrze - hejtu, agresji na pewno byłoby mniej. - Sfrustrowany na system pacjent przecież nie napisze listu czy nie zadzwoni do rządu - bo tam napotka się ze ścianą. Swoje niezadowolenie wyładowuje więc na medykach, którzy są na pierwszej linii frontu. Tyle, że oni nie są winni tym zaniedbaniom - tłumaczy.

- W przyszłości chcielibyśmy realizować także kursy - być może w formie krótkich nagrań - skierowane do medyków i dotyczące dwóch ważnych zagadnień. Po pierwsze: jakie mogą podjąć kroki w przypadku bycia dotkniętym przez hejt czy klasyczną przemoc ze strony pacjentów - fizyczną i psychiczną - w miejscu pracy. Po drugie: jak mogą poprawić sposób komunikowania się z pacjentami - zapowiada.

Ta komunikacja - zdaniem Wardęgi - niestety kuleje. Jak mówi, lekarze, pielęgniarki czy ratownicy medyczni popełniają czasem podstawowe błędy: nie utrzymują kontaktu wzrokowego z chorym, nie zwracają się do niego w pierwszej osobie, brakuje im empatii. - Bo mają mało czasu, bo są przepracowani, źli na system, bo nikt ich tego nie uczył. Z kolei pacjent także przychodzi na wizytę sfrustrowany - bo musiał na nią bardzo długo czekać, bo z samego powodu choroby jest zestresowany. I w ten sposób nakręca się spirala nieufności, a często agresji - tłumaczy.

Ekspertka chwali kampanię

Dobrze zrealizowana kampania społeczna nie tylko koncentruje uwagę odbiorców na sednie problemu dotykającego daną zbiorowość. Jej skutkiem powinna być również faktyczna zmiana złych zachowań i postaw w społeczeństwie oraz przełamanie stereotypów.

Jak tłumaczy nam dr Magdalena Daszkiewicz, adiunkt w Katedrze Badań Marketingowych Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, taka zmiana wymaga przede wszystkim szerszego spojrzenia na kontekst oraz zrozumienia istoty problemu, który dotyka daną społeczność.

- Jednym z ważniejszych kroków jest precyzyjne określenie rynku docelowego kampanii, w myśl hasła „jeśli mówisz do wszystkich, mówisz do nikogo”. W ostatnim czasie kampanie społeczne przyjmują coraz częściej charakter inicjatyw oddolnych i są wzmacniane spontanicznymi działaniami internautów. Upowszechnianie treści jest wspierane przez odpowiednio dobrane hasła kluczowe, związane z nim hasztagi oraz formy wizualizacji. Wpisuje się to w ogólne trendy dotyczące komunikacji, w której większego znaczenia nabiera sam przekaz, a mniej się liczy pierwotny kanał publikacji - wyjaśnia.

Jak podkreśla, oddolne działania medyków służą budowaniu świadomości problemu, ukazując powagę i skalę zjawiska. - Pozwala to na przyciągnięcie uwagi i rozprzestrzenianie istotnych z punktu widzenia kampanii przekazów. Zwiększa także wiarygodność prowadzonych działań - wskazuje.

Dr Daszkiewicz chwali także kolejne planowane działania, które jej zdaniem są już ukierunkowane na sprecyzowane potrzeby grup dotkniętych problemem i odwołują się do analizy przyczyn i konsekwencji hejtu. - To sprawia, ze kampania ma duży potencjał, a jej rozwój daje szansę na zmianę zachowań społecznych - podsumowuje.

Jak reagować na hejt? “Są lepsze strategie niż ignorowanie”

Co powinni robić medycy, gdy stają się ofiarami mowy nienawiści w sieci, a często też gróźb karalnych?

- Przede wszystkim takie przypadki należy zgłaszać na policję, można też składać pozwy cywilne. Jeśli hejtu - np. w sieci - jest bardzo dużo, można poprosić osobę „z zewnątrz” o analizę takich materiałów, przygotowanie dowodów. Może to być ktoś z rodziny, przyjaciel, prawnik. Czasem warto też skorzystać z pomocy psychoterapeuty - czy to w ramach interwencji kryzysowej, czy dłuższej terapii - radzi Wardęga.

Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

- Jako specjalistka zdrowia psychicznego, będę zawsze doradzać, by medycy robili tyle, na ile są gotowi. Jeśli masz siłę, nie bądź bierny wobec hejtu, nie tylko wobec siebie, ale i innych medyków, ofiar zbiorowych ataków - mówi nam z kolei Maja Herman, psychiatrka i psychoterapeutka.

Jak tłumaczy, w badaniach nad modelami zachowań wobec hejterów okazało się, że najlepszą metodą jest deeskalacja i niepozwalanie na spiętrzanie afektu u „oprawcy”.

- Mówiąc prościej: gdy ktoś napisze nam agresywny komentarz, należy zawsze odpowiedzieć. Tu strategie są różne, ale ważne, by stworzyć wentyl, przez który z agresora „ujdzie powietrze”. Mamy cała gamę możliwości: od "Tobie też życzę miłego dnia” po "nie masz racji i opowiadasz brednie". Strategie te okazały się lepsze niż ignorowanie - tłumaczy specjalistka.

Na pytanie, czy zgłaszać takie zachowania do organów ścigania, Maja Herman odpowiada: - Owszem, ale w odpowiedniej formie.

- By służby podjęły interwencję, muszą wiedzieć, że jesteśmy zagrożeni, że nasze życie lub życie bliskich jest w niebezpieczeństwie, a cała sytuacja powoduje, że nie możemy wykonywać obowiązków zawodowych. Tak skonstruowane zawiadomienie będzie skutkować praktycznie zawsze wszczęciem postępowania - twierdzi.

Naukowcy o tym, co może powstrzymać hejt w sieci

Ciekawe badania nt. zwalczania mowy nienawiści i agresji w sieci zrealizowało Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW działające na Wydziale Psychologii UW. Pracami ekspertów kierował prof. Michał Bilewicz. Naukowcy do swoich analiz zaprzęgli sztuczną inteligencję. O wynikach informowano pod koniec maja 2021 r.

- Kontakt z mową nienawiści odmienia ludzi na trzy sposoby. Po pierwsze, zmieniają się ich emocje. Zamiast empatii wobec obcych zaczyna dominować pogarda. Tracimy zatem zdolność do współodczuwania. Po drugie, zmieniają się zachowania - z czasem sami zaczynamy używać takiego języka. Po trzecie, skoro widzimy w otoczeniu dużo hejtu, to zaczynamy traktować taki sposób zwracania się do innych jako normę. W efekcie hejt zaczyna dominować w naszych interakcjach i kolejni ludzie „zarażają się” nim - mówi prof. Michał Bilewicz, cytowany na stronie internetowej UW.

Naukowcy w badaniach zastanawiali się, czy można ten proces odwrócić. Na jednym z kanałów reddita pojawił się nowy użytkownik, który w rzeczywistości był botem. Gdy tylko „namierzył” hejtera, w sposób bardzo grzeczny i pełen empatii komunikował swoją dezaprobatę dla nienawistnej wypowiedzi. Odwoływał się albo do norm, wskazując na to, jaki jest właściwy sposób komunikowania się w mediach społecznościowych, albo do empatii, próbując uświadomić uczucia, jakie mogą odczuwać ofiary hejtu.

Wniosek: jego oddziaływania skutecznie obniżały nienawistną aktywność w sieci.

- Zwykle, gdy w codziennym życiu trafiamy na hejtera, to ignorujemy go albo konfrontujemy się - sami używając agresywnego języka. Okazuje się jednak, że spokojne wyrażenie dezaprobaty może skłonić autora nienawistnych wypowiedzi do refleksji. Wyniki badań sugerują, że warto grzecznie zwracać uwagę, gdy tylko spotkamy się z hejtem w sieci - podsumowuje prof. Bilewicz.

Hejter nie jest bezkarny. Ekspert zachęca do pozwów cywilnych

Jak zaznacza dr Kamil Stępniak, konstytucjonalista, mowa nienawiści skierowana w stosunku do lekarzy niewątpliwie łamie szereg praw, m.in. o charakterze konstytucyjnym. Jest to również czyn zabroniony na podstawie Kodeksu karnego, gdzie najczęściej jako podstawę odpowiedzialności wskazuje się art. 212 k.k.(zniesławienie) lub art. 216 k.k. (zniewaga). Także kodeks cywilny daje podstawy do dochodzenia ochrony dóbr osobistych przez lekarza (art. 23 w zw. z art. 448 Kodeksu cywilnego).

- Hejt nie korzysta z gwarancji ustanowionych dla wolności słowa, gdyż przekracza granice dobra prawnie chronionego. Granica pomiędzy krytyką a hejtem, czy też szerzej mówiąc: mową nienawiści, jest niekiedy trudna do określenia - w szczególności, gdy w grę wchodzą silne emocje powodowane troską o swoje zdrowie czy też niezadowolenie z systemu opieki zdrowotnej. Dlatego też osoba dokonująca analizy danej sytuacji, np. prokurator, nie zawsze ma podstawy do przedstawienia aktu oskarżenia, zakładając, że znamiona czynu zabronionego nie zawsze będą wyczerpane - przyznaje.

Zauważa jednak, że na randze zyskuje za to ochrona na gruncie prawa cywilnego.

- Ochrona dóbr osobistych jest coraz sprawniej wykorzystywaną instytucją, która skutecznie pozwala usuwać wpisy z Internetu, nakazać opublikowanie przeprosin w mediach, a także dochodzić naprawienia krzywdy w postaci wysokiego zadośćuczynienia - wskazuje.

Zdaniem dra Stępniaka wszczynanie postępowań cywilnych oraz edukacja społeczna, taka jak poprzez kampanię #wylecznienawiść to najlepsza droga, którą powinni podążać medycy chcący skutecznie walczyć z hejtem. - Choć trzeba się oczywiście liczyć z faktem, że trwały efekt musi być obliczony na długie lata. Przydałaby się też pomoc zarówno samorządu lekarskiego, jak i władz publicznych - podsumowuje.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Hejt przeciwników szczepień: lekarz dostał ochronę, prokuratura wszczęła śledztwo

Rzecznik NIL: hejt antyszczepionkowców i antycovidowców kontra bierność państwa

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.