Focus na choroby układu oddechowego

opublikowano: 16-04-2021, 14:01

Czy choroby układu oddechowego inne niż COVID-19 nadal stanowią poważne wyzwanie dla systemu ochrony zdrowia? Jak się okazuje tak, choć wielu uważa je za mniejsze zagrożenie niż np. nowotwory czy schorzenia układu sercowo-naczyniowego. Jest to jednym z powodów, dla których Krajowy Plan Odbudowy wskazał pulmonologię jako jedną z dziedzin wymagających systemowego i finansowego wsparcia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Zgodnie z danymi dotyczącymi śmiertelności w populacji ogólnej opracowywanymi i publikowanymi przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) wśród głównych przyczyn zgonów nadal przeważają choroby układu sercowo-naczyniowego. W tych niechlubnych statystykach swoje miejsce znalazły jednak także schorzenia układu oddechowego, a precyzyjniej mówiąc: przewlekła obturacyjna choroba płuc, infekcje dolnych dróg oddechowych oraz nowotwory.

iStock
iStock

Choroby płuc powodem pobytu w szpitalu i zgonów

Śmiertelność z powodu schorzeń układu oddechowego bardziej szczegółowo przedstawiła dr hab. n. o zdr. Iwona Paradowska-Stankiewicz, prof. NIZP-PZH, konsultant krajowa w dziedzinie epidemiologii.

„Gdy popatrzymy już na konkretne dane dotyczące wybranych jednostek chorobowych, okazuje się, że infekcje dolnych dróg oddechowych odpowiadają za ok 6 proc. zgonów w populacji światowej oraz za ponad 2 proc. w populacji europejskiej. Przewlekła obturacyjna choroba płuc zabija w populacji ogólnej 5,8 proc., w europejskiej 2,5 proc. Nowotwory układu oddechowego odpowiadają za 2,4 proc. zgonów na świecie, 3,9 proc. w Europie. Wbrew powszechnemu przekonaniu gruźlica nadal stanowi poważne zdrowotne wyzwanie. Odsetek zgonów z jej powodu wynosi w populacji światowej 2,4 proc., natomiast w europejskiej 0,8 proc.” - poinformowała prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz.

Odsetek hospitalizacji w wybranych krajach Unii Europejskiej z powodu chorób płuc oszacowali autorzy raportu European Lung White Book. W badaniu wzięto pod uwagę dane pochodzące z takich krajów jak Austria, Chorwacja, Cypr, Czechy, Dania, Finlandia, Łotwa, Litwa, Luksemburg, Malta, Polska, Słowenia, Słowacja i Wielka Brytania.

„Zgodnie z tymi danymi choroby płuc odpowiadają za 7 proc. hospitalizacji. Wśród schorzeń za to odpowiedzialnych istotny udział mają zapalenie płuc, ostre infekcje dolnych dróg oddechowych, ale też grypa i gruźlica” – dodaje ekspertka.

Czynniki ryzyka chorób płuc

Jak wskazała prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, czynniki ryzyka schorzeń płuc można oczywiście pogrupować. Jedną z grup są te o charakterze niezakaźnym, drugą stanowią czynniki infekcyjne.

„Wśród niezakaźnych czynników ryzyka największą rolę odgrywa palenie tytoniu, zarówno czynne jak i bierne. Ponadto znaczący wpływ na kondycję układu oddechowego ma zanieczyszczenie powietrza w miejscu zamieszkania oraz pobytu, w tym w pomieszczeniach. Do czynników ryzyka należy także zaliczyć ekspozycję zawodową na potencjalnie szkodliwe substancje chemiczne lub pyły oraz ekspozycję prenatalną, we wczesnym okresie życia, na palenie przez matkę w okresie ciąży, infekcje przebyte przez matkę i spożywane przez nią pokarmy czy przyjmowane leki. Jako jeden z istotniejszych czynników ryzyka są określane te związane ze stylem życia, przede wszystkim nadwaga i otyłość powodujące bezdechy nocne. Dużą grupę czynników stanowią czynniki o charakterze genetycznym. Badania z ostatnich lat udowodniły, że można powiązać niektóre geny ze zwiększoną podatnością na występowanie chorób płuc. W tym kontekście wyodrębniono schorzenia monogenowe, których rozwój jest powiązany z mutacją w zakresie pojedynczego genu jak np. mukowiscydoza, niedobór alfa1-antytrypsyny czy pierwotna dyskineza rzęsek. Ponadto istnieją choroby złożone, w rozwoju których na podatność genetyczną nakładają się inne czynniki. To m.in. astma, przewlekła obturacyjna choroba płuc, gruźlica, sarkoidoza czy zator płuc” – wyliczyła ekspertka.

Podkreśliła stanowczo, że palenie tytoniu – w jakiejkolwiek formie m.in. z wykorzystaniem modnych ostatnio e-papierosów – jest jednym z podstawowych zachowań szkodliwych, które leży u podstaw wielu chorób płuc. Zaznaczyła, że dotyczy to w równym stopniu zarówno palenia czynnego, jak i biernego. Według danych raportu European Lung Fundation w XX wieku z powodu chorób odtytoniowych zmarło około 100 milionów osób z populacji światowej. Eksperci szacują, że w 2021 r. liczba ta wzrośnie do miliarda.

Infekcje a choroby układu oddechowego

Ekspertka podkreśliła, że mimo licznych czynników środowiskowych i genetycznych w etiopatogenezie chorób płuc nadal ogromną rolę odgrywają te o charakterze infekcyjnym. Każdego roku największym wzywaniem dla zdrowia publicznego, jeśli chodzi o schorzenia zakaźne, stanowią infekcje grypowe lub grypopodobne. Jak wskazała prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz w polskim klimacie szczyt sezonu grypowego przypada na miesiące styczeń-marzec. Ostatnie lata to istotny wzrost zapadalności na grypę i infekcje grypopodobne, co zdaniem ekspertki, jest spowodowane także przez większą zgłaszalność.

„Zapadalność jest najwyższa w przedziale wiekowym 0-4 i zmniejsza się wraz z wiekiem. (…) Istotnym problemem nadal pozostaje gruźlica, choć zachorowalność na nią w ostatnich latach maleje. Co ważne, istnieją spore różnice pomiędzy poszczególnymi województwami, jeśli chodzi o odsetek pacjentów z gruźlicą. Jedną wyższych odnotowuje się w województwie łódzki. Problematyczne jest także leczenie gruźlicy wielolekoopornej, co sprawia, że z powodu tej choroby nadal odnotowuje się zgony” – wskazała prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz.

Jak dodała wśród ważnych czynników infekcyjnych chorób płuc pozostaje też krztusiec, który atakuje również osoby dorosłe, a szczególnie groźny może okazać się dla seniorów. Częstym powikłanie krztuśca jest zapalenie płuc. W kontekście infekcji płuc w dwóch skrajnych grupach wiekowych dzieci i seniorów bezwzględnie należy także wymienić groźny patogen jakim są pneumokoki.

Krajowy Plan Odbudowy w kontekście chorób płuc

Z inicjatywy Komisji Europejskiej w każdym państwie członkowskim UE ma powstać dokument określany jaki Krajowy Plan Odbudowy. Będzie to kompleksowy pakiet reform, których głównym celem jest zwiększenie odporności społecznej i gospodarczej na kryzysy takie jak obecna pandemia COVID-19. KPO ma zawierać strategiczne plany i projekty reform na lata 2021-2023. Ich elementem są też działania w obszarze chorób płuc. Polska może liczyć na przyznanie środków bezzwrotnych z UE w wysokości nawet 23,9 mld euro oraz w formie pożyczek 34,2 mld euro. Unijne pieniądze muszą zostać wykorzystane do 2026 roku.

„Wyzwaniem w obszarze systemu opieki zdrowotnej jakie zostało sformułowane z KPO jest zapewnienie wyższej jakości i lepszego dostępu do usług zdrowotnych i zwiększenie możliwości szybkiego reagowania na potencjalne zagrożenie epidemiczne. (…) Na zrealizowanie celu przeznaczona zostanie przeznaczona kwota ponad 4 mld euro, co daje ponad 20 milionów złotych, a więc istotny zastrzyk finansowy dla ochrony zdrowia. Pierwszym i chyba najważniejszym zadaniem w ramach KPO będzie poprawa efektywności funkcjonowania systemu w kluczowych obszarach, drugim będzie rozwój kadr i potencjału uczelni medycznych i podmiotów odpowiedzialnych za kształcenie, natomiast trzecim rozwój badan naukowych i sektora farmaceutycznego” – wyliczył dr Jerzy Gryglewicz, ekspert Uczelni Łazarskiego.

Kluczowymi obszarami zdefiniowanymi w KPO jako te, które priorytetowo otrzymają wsparcie finansowe celem m.in. modernizacji infrastruktury czy rozwoju e-zdrowia będą choroby zakaźne, anestezjologia, psychiatra, onkologia, kardiologia, geriatria, pediatria, opieka długoterminowa czy obszar leczenia chorób układu oddechowego, jak dodał dr Gryglewicz. KPO kładzie też nacisk na kształcenie młodych kadr, jako że Polska należy do państw, gdzie problem zastępowania pokoleń w ochronie zdrowia jest dotkliwy – zarówno w grupie zawodowej lekarzy, jak i personelu pielęgniarskiego.

„W przypadku lekarzy pulmonologów, na podstawie danych gromadzonych i analizowanych przez Ministerstwo Zdrowia, wyliczono, że do 2024 roku 666 specjalistów z obszaru pulmonologii osiągnie wiek emerytalny, natomiast specjalizację zdobędzie 226. Szacunkowy ubytek lekarzy tej specjalności w ciągu zaledwie kilku lat wyniesie 440. Oczywiście, należy przy tym pamiętać, że nie każdy lekarz w wieku emerytalnym korzysta z uprawnień emerytalnych od razu, ale też nie każdy świeżo upieczony specjalista decyduje się na pracę w zawodzie. Pulmonologia należy jednak do dziedzin, gdzie ten ubytek kadry będzie wysoki. Najwyższy dotknie jednak obszar chorób wewnętrznych, a więc dziedzinę pokrewną, gdzie ubędzie do 2024 r. 2265 lekarzy. Wobec tego problematyczne może okazać się zachowanie ciągłości pracy oddziałów internistycznych” – powiedział dr Jerzy Gryglewicz, przyznając że zdecydowanie pożądane wobec tych danych byłoby przekazanie znaczących środków finansowych na kształcenie kadr w deficytowych specjalizacji, do których zalicza się – w kontekście szacunkowego ubytku specjalistów – także chirurgię ogólną, pediatrię oraz ginekologię i położnictwo.

Na podstawie konferencji „Pulmonologia 2021”, która odbyła się online 30 marca.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Objawów zakażeń dróg oddechowych nie można oceniać w sposób izolowany

Postępowanie diagnostyczne w przewlekłej obturacyjnej chorobie płuc (POChP)

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.