Dr Madowicz: sądzę, że minister Niedzielski nie ma ochoty rozmawiać z ratownikami

Rozmawiała Monika Majewska
opublikowano: 02-09-2021, 08:23

Trudno, aby ratownik za ponoszenie odpowiedzialności porównywalnej do odpowiedzialności lekarza, za to, że wykonuje swoją pracę samodzielnie, miał wynagrodzenie na poziomie wykształconego sanitariusza. Nie ma na to zgody - mówi w rozmowie z portalem pulsmedycyny.pl dr Jarosław Madowicz, prezes Polskiego Towarzystwa Ratowników Medycznych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Polskie Towarzystwo Ratowników Medycznych jest jedną z organizacji tworzących Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia (protest zaplanowano na 11 września). W manifestacji w Warszawie ma wziąć udział kilkanaście tysięcy osób. Na mapę stolicy powróci Białe Miasteczko, znane ze strajku pielęgniarek sprzed 14 lat.

Dr n. o zdr. Jarosław Madowicz, prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Ratowników Medycznych.
Archwium

Jak ocenia pan dialog środowiska ratowników medycznych z przedstawicielami rządu?

Czujemy dyskomfort w tych relacjach. W mojej ocenie, resort zdrowia rozmawia tylko z niektórymi organizacjami, które reprezentują środowisko ratowników medycznych. Z czego to wynika? Trzeba zapytać ministerstwo, dlaczego tak wybiórczo wybiera sobie organizacje, z którymi się spotyka. Bardzo chętnie rozmawia z „Solidarnością”, która jest prorządowa, a z nami niekoniecznie.

Jesteśmy zapraszani na rozmowy z rządzącymi dopiero wtedy, gdy mocno się o to upominamy, ale np. spotkanie z ministrem zdrowia jest niemożliwe. Sądzę, że Adam Niedzielski nie ma ochoty rozmawiać ze środowiskiem ratowników medycznych. Z naszą organizacją, która jest jedyną ogólnopolską organizacją o charakterze stowarzyszenia reprezentującą ratowników medycznych, nigdy się nie spotkał, podobnie jak minister Łukasz Szumowski.

Należy podkreślić, że Polskie Towarzystwo Ratowników Medycznych nie jest organizacją związkową. Możemy protestować, ale strajkować nie będziemy. Nastawiamy się na rozmowę — bo trudno powiedzieć, że na dialog — na płaszczyźnie bardzo merytorycznej, ponieważ jesteśmy towarzystwem naukowym i do wielu kwestii podchodzimy od strony kompetencyjnej, zawodowej. Jako towarzystwo nie zajmujemy się sprawami socjalnymi, bardziej nas interesuje bezpieczeństwo wykonywania zawodu, bezpieczeństwo pacjenta, system organizacyjny, rozwój zawodowy ratowników medycznych. To znajduje się w obszarze naszego zainteresowania.

31 sierpnia rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz stwierdził, że „nie ma żadnego sporu między ratownikami medycznymi a Ministerstwem Zdrowia. Są spory na linii ratownicy-pracodawcy”. Czy rzeczywiście tak jest?

Nie do końca. Na relację między środowiskiem i grupą zawodową ratowników medycznych a rządzącymi musimy popatrzeć przynajmniej z dwóch stron. Jeśli mówimy o wynagrodzeniach, to nie ma sporu, bo w tej kwestii nie ma się z kim spierać. Niezadowolenie ratowników wynika z tego, że Sejm nie przegłosował poprawek przyjętych przez Senat, które w miarę racjonalny sposób regulowały wynagrodzenie grupy zawodowej ratowników medycznych.

Ratownicy medyczni nie zostali wyodrębnieni w siatce płac jako osobny zawód. Tymczasem zastąpili lekarzy w karetkach, przejęli ich kompetencje w tym zakresie. Odpowiedzialność, która spoczywa na ratowniku medycznym, jest porównywalna do tej, która do tej pory spoczywała na lekarzu. Trudno, aby ratownik za ponoszenie takiej odpowiedzialności, wykonywanie swojej pracy samodzielnie, bez zlecenia, miał wynagrodzenie na poziomie wykształconego sanitariusza. Nie ma na to zgody, zwłaszcza że ratownicy medyczni muszą się kształcić podyplomowo, w swoim czasie wolnym, za własne pieniądze. Nie można uzyskać takiej wiedzy, doświadczenia, które zapewnią pacjentowi bezpieczeństwo, bez szkolenia. To, co dzisiaj ratownicy medyczni otrzymują jako wynagrodzenie, nie rekompensuje wkładu, który muszą ponieść w wykonywanie swojego zawodu. Nie wspominając już o tym, że praca ratownika medycznego jest ciężka, często jest on narażony na niebezpieczne sytuacje.

Ponadto jeślibyśmy przyjrzeli się zawodowi ratownika medycznego w systemie ratownictwa, zobaczylibyśmy, że mało kto pracuje na jednym etacie. Większość ratowników jest zatrudniona w kilku miejscach, żeby móc utrzymać swoją rodzinę i inwestować w swoje kształcenie.

Czy powołany w sierpniu zespół do spraw reformy systemu ratownictwa medycznego skutecznie pomoże zmienić obecną sytuację?

Jestem członkiem tego zespołu. Nie jestem pewien, czy będzie on mógł uregulować wszystkie kwestie, o które zabiega środowisko. Ratownicy medyczni nie mają swojej ustawy, swojego samorządu, swojego konsultanta. Nikt nie prowadzi rejestru ratowników medycznych, nie wiemy, ilu jest nas w systemie. Ponadto nikt nie jest w stanie zapanować nad tym, jaką pracę wykonują ratownicy medyczni i czy robią to prawidłowo. Nie ma też instytucji, która dałaby radę skoordynować procedury, zasady postępowania.

Oczywiście, minister może wypowiadać różne słowa, ale rzeczywistość jest taka, jaka jest. Duża grupa ratowników jest zmęczona pandemią, brakiem organizacji systemu ochrony zdrowia i najzwyczajniej w świecie musi odpocząć. Jeśli są to ratownicy, którzy pracują na tzw. umowach śmieciowych, to nie pozostaje im nic innego, jak nie brać zleceń, ponieważ urlop im nie przysługuje. Nie mają innego wyjścia, stąd deficyt ratowników medycznych, stąd też podejście środowiska ratowników do tego, co oferuje im system.

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia 7 lipca wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski zapowiedział przyspieszenie prac nad projektem nowej ustawy o zawodzie ratownika medycznego oraz samorządzie ratowników medycznych. Resort chciałby, aby zaczęła ona obowiązywać od 1 stycznia 2022 r. Nie zdradzając szczegółowych zapisów dokumentu, wiceminister wskazał, że ratownikom miałoby przysługiwać sześć dni urlopu szkoleniowego na koszt pracodawców. Jak istotna jest to zmiana?

Nie znam tego projektu. Wiem, że był taki dokument w 2019 r., zgłaszaliśmy do niego uwagi. Nie wiem, w jakim kształcie jest projekt po tych uwagach. Myślę, że jest gdzieś schowany w ministerialnym biurku. Obiecano nam, że trafi do Rządowego Centrum Legislacji, ale nie trafił.

Urlop szkoleniowy to jeden z głównych elementów systemu ratownictwa medycznego, który musi być zagwarantowany w tym zawodzie. To niezbędne minimum. Inne zawody medyczne, które nie są tak skrupulatnie rozliczane z doskonalenia zawodowego, mają urlop szkoleniowy. Natomiast ratownicy medyczni, rozliczani pod tym względem przez wojewodów, na których nakłada się konkretny obowiązek doskonalenia, nie mają takiego urlopu. A za szkolenie sami muszą zapłacić, często duże pieniądze (niekiedy połowę swojego wynagrodzenia). To musi być uregulowane. Powinna być gwarancja, że system, lub pracodawca rekompensuje narzucone ustawą doskonalenie zawodowe ratowników.

Jak obecnie wygląda kształcenie ratowników medycznych, a jak powinno przebiegać?

Obecnie ratownicy medyczni kształcą się tylko podczas studiów zawodowych (licencjackich). Bardzo zabiegamy o to, aby mogli się oni kształcić na studiach magisterskich. Oczywiście, możemy rozmawiać o tym, czy byłyby to jednolite studia magisterskie czy stopniowane przez licencjat. Osobiście preferowałbym te jednolite, ponieważ zakres wiedzy, umiejętności i doświadczenia, które musi zdobyć ratownik medyczny, wymagałby większego stopnia kształcenia.

Bardzo potrzebujemy również kształcenia podyplomowego, nie tylko ograniczonego do doskonalenia zawodowego poprzez kursy, sympozja, szkolenia, ale również dającego możliwości rozwijania się przez specjalizację. Są takie obszary w ratownictwie medycznym, które wymagają dodatkowych uprawnień, kompetencji.

Jakie konsekwencje będzie miało niepodjęcie przez rządzących działań postulowanych przed środowisko medyczne?

W Ministerstwie Zdrowia, w rządzie, jest tylu fachowców, że rządzący powinni zdawać sobie sprawę z tego, w jakim momencie organizacyjnym znajduje się obecnie polski system ochrony zdrowia. Wiemy, że istnieją braki kadrowe i nikt nie jest w stanie ich uzupełnić w ciągu 2-3 lat. Dotyczy to nie tylko ratowników, ale też innych zwodów medycznych — lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów. Jeśli resort zdrowia nie podejmie się zmian organizacyjnych, to odbije się to nie tylko na pracownikach ochrony na zdrowia, ale przede wszystkim na społeczeństwie.

Należy uświadomić przedstawicielom resortu zdrowia, jak również społeczeństwu, że grupy medyczne nie wychodzą na ulicę protestować po to, żeby zarabiać więcej. Nie taki jest przedmiot tego protestu. Wychodzą po to, żeby system ochrony zdrowia był lepiej zorganizowany, żeby w ogóle był zorganizowany, dofinansowany, wyszacowany cenowo. Obecnie Narodowy Fundusz Zdrowia bardzo zaniża wartości płatności za różne procedury, chociażby za dobokaretkę, procedury szpitalne.

Jeśli ten protest nie wzbudzi w rządzie, w Ministerstwie Zdrowia, refleksji i chęci do działania, to każdy miesiąc bierności z ich strony będzie powodował coraz gorszą sytuację w ochronie zdrowia, a obywatelom będzie coraz trudniej otrzymać właściwą pomoc, nie mówiąc już o pomocy na wysokim poziomie. Obecny system ochrony zdrowia organizacyjnie powrócił do lat 80. XX w. Musimy odsyłać pacjentów, bo nie jesteśmy w stanie im pomóc z powodu braku miejsc lub personelu medycznego. Jeżeli ministerstwo i rząd nie zrozumieją, po co medycy protestują, to liczymy, że ideę protestu zrozumie społeczeństwo.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dr Maciej Krawczyk, prezes KRF: dla ministra Niedzielskiego ważniejsza od ochrony zdrowia jest polityka

„Pielęgniarki to nie roboty”. Rozner: możliwy „marsz zawodów niepotrzebnych”

Zofia Małas: niemal 280 szpitali może zostać zamkniętych

Nowy szef Porozumienia Rezydentów: ministerstwo kolejny raz oszukało medyków i pacjentów

Będzie protest pracowników ochrony zdrowia. Znamy datę i postulaty

Wkrótce opublikujemy kolejne opinie przedstawicieli zawodów medycznych, które wezmą udział w proteście 11 września.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.