Dr Kowalczuk: mamy przemysł farmaceutyczny z dużym potencjałem, potrzebujemy państwowych mechanizmów wsparcia

Rozmawiała Marzena Sygut
opublikowano: 17-03-2022, 09:14

Przemysł farmaceutyczny znajduje się w polu zainteresowań nie tylko Ministerstwa Zdrowia, ale również resortów rozwoju i środowiska. Dlatego ważne jest, by dialog dotyczący rozwoju tego sektora prowadzony był przez przedstawicieli wszystkich stron – przekonuje w rozmowie z Pulsem Farmacji dr n. farm. Anna Kowalczuk, dyrektor naczelna Narodowego Instytutu Leków.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Dr.n.med Anna Kowalczuk: polska branża farmaceutyczna potrzebuje szerokie, przemyślanego wsparcia ze strony państwa
FOT. Narodowy Instytut Leków

Marzena Sygut: Jaka jest rola Narodowego Instytutu Leków w obszarze wsparcia branży farmaceutycznej? Czy macie podstawę do tego, aby wskazywać, jakich zmian potrzebuje przemysł, aby jego pozycja na rynku stawała się coraz silniejsza?

Dr n. farm. Anna Kowalczuk: Rola Narodowego Instytutu Leków nie sprowadza się tylko do kontroli jakości produktów leczniczych. Jesteśmy przede wszystkim łącznikiem, który poprzez spółkę celową współpracuje z przemysłem farmaceutycznym. Tutaj dopiero widać naszą rolę na rynku. Do naszej spółki INNONIL wpływają np. zapytania o możliwości opracowania formulacji leku czy opracowania metody badawczej. Wiele firm farmaceutycznych, szczególnie tych małych, nie posiada własnych centr badawczo-rozwojowych. Wtedy możemy pomóc my, chętnie współpracujemy w zakresie usług B+R. Jako instytut badawczy, współpracujemy naukowo z wieloma instytucjami naukowymi oraz agencjami państwowymi. Ponadto w obszarze działań łączymy niejako trzy resorty: Ministerstwo Edukacji i Nauki, Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Rozwoju. Jesteśmy z nimi w stałym kontakcie, co sprawia, że zgłaszają się do nas różne podmioty z prośbą o wsparcie. Stąd też dobrze znamy przemysł farmaceutyczny, dla którego prowadzimy badania, opracowujemy ekspertyzy, rozmawiamy, podejmujemy wspólne inicjatywy.

Polski przemysł farmaceutyczny to też przemysł innowacyjny

MS: Od lat słychać, że polski przemysł farmaceutyczny ma charakter odtwórczy, opiera się na generykach. Czy ten rodzaj działania też można uznać za innowacyjny?

AK: W Polsce pokutuje niewłaściwe pojmowanie tego, czym są innowacje, szczególnie w odniesieniu do przemysłu farmaceutycznego. Na szczęście pani prof. Małgorzata Sznitowska, konsultant krajowy ds. farmacji przemysłowej, wraz z Zespołem ds. definiowania innowacji w przemyśle farmaceutycznym w Polsce wydała niedawno stanowisko, w którym wyjaśnia, czym jest innowacja. To bardzo ważny dokument, który niejako obala powszechnie funkcjonującą definicję innowacji. Według tzw. Podręcznika z Oslo („Oslo Manual”) z 2018 r. innowacje produktowe nie muszą wiązać się z poprawą wszystkich funkcji i specyfiki działania. Wystarczy, że są znaczącym ulepszeniem jednej właściwości. Podręcznik ten wskazuje, że innowacja co do zasady nie jest narzędziem, ale celem. Stąd też produkt innowacyjny w przemyśle farmaceutycznym to taki, który np. sprawia, że lek jest łatwiejszy w użyciu albo ma lepszy smak, albo też wystarczy go przyjąć raz na dobę, a nie trzy razy. Bo celem jest wartość dodana dla pacjenta, dla społeczeństwa, konkretna zdrowotna bądź finansowa dostępność. U nas w kraju – innowacja rozumiana jest przede wszystkim jako nowa cząsteczka, coś wymyślone od zera, a to perspektywa dwóch miliardów dolarów i lat świetlnych, jeżeli chodzi o sfinalizowanie projektu.

W tym „nowym” pojęciu nasz polski przemysł jest innowacyjny. To prawda, że wiele razy sami podkreślaliśmy, że jesteśmy przemysłem generycznym. Proszę mnie źle nie zrozumieć, generyki też są potrzebne, zwłaszcza teraz, gdy jest wojna, leki generyczne produkowane na dużą skalę dają nam duże poczucie bezpieczeństwa. Jednak nie zamykajmy drogi dla tych leków, żeby były lepsze, żeby jeszcze skuteczniej osiągać „Patient Compliance”, czyli żeby pacjent otrzymywał lek skuteczny i nowoczesny. Na to też muszą pójść pieniądze, musi być poparcie niniejszej inicjatywy. Rodząca się dziś w Polsce biotechnologia, mocno wspierana przez działalność ABM, jest tylko jednym z aspektów branży. Super, że podjęto takie działania, ale nie możemy zapominać o fundamentach, które już są i na nich nadbudowywać nowe wartości. Moim zdaniem wartość rodzimego przemysłu jest trochę niewykorzystaną szansą.

Potrzebna koordynacja wieloresortowa

MS: Czego w takim razie potrzeba, aby przemysł w Polsce mógł się rozwijać?

AK: Skoordynowanej działalności kilku resortów, inicjatywy ponadresortowej. Dziś Ministerstwu Zdrowia zależy, żeby leki były tanie. Ministerstwo Rozwoju z kolei kładzie nacisk, żeby leki były produkowane Polsce, bo w ten sposób bogaci się nasza gospodarka. Do tego dochodzi Ministerstwo Środowiska – coraz większe są bowiem naciski UE na dbałość o przyrodę, klimat. Proszę więc zobaczyć, jak wielu resortów dotyka ta kwestia. Przemysł farmaceutyczny to nie jest tylko sprawa MZ, musi powstać inicjatywa ze strony KPRM, i działania koordynujące. Ktoś o bardzo szerokich uprawnieniach, w funkcji np. pełnomocnika premiera, powinien doprowadzić do spotkania przedstawicieli wszystkich stron, a następnie wysłuchać wszystkich postulatów, zapytać, czego potrzebuje przemysł, na co nie chce się zgodzić. Tylko w ten sposób można wypracować wspólne stanowisko, takie które nie będzie reprezentowało interesów tylko jednej strony z pominięciem drugiej. Równie ważne są nakłady na naukę, szczególnie w obszarze rozwijania pomysłu na lek, czyli przed badaniami klinicznymi. Na to dziś jest bardzo mało środków. Dlatego poszukując źródeł finansowania rozpoczęliśmy współpracę z tzw. aniołami biznesu, czyli prywatnymi inwestorami. Ta współpraca jest jednak bardzo trudna, bo wymaga zrozumienia przez środowisko naukowe, na czym polega biznes.

Nauka musi stać się praktyczna

MS: W jaki sposób ta współpraca powinna przebiegać? Co jest tu ważne?

AK: W instytucie leków realizujemy pewien duży projekt z inwestorem z Wielkiej Brytanii. Wcześniej zaczynaliśmy ze Stanami Zjednoczonymi, ale niestety nic z tego nie wyszło. Nie był to jednak stracony czas –zrozumieliśmy bowiem, czego oczekuje od nas biznes. Prosta rada dla naukowców marzących o komercjalizacji ich pomysłów? Żeby robiąc coś zawsze myśleli, czy ich produkt będzie w czymś lepszy od innych. Żeby realnie odnosili się do konkurencji. Tego nam czasem brakuje po stronie naukowej, a przemysł dokładnie wie, o co chodzi i zadaje bardzo trafnie swoje pytania. To jest trochę odarcie z mitu wielkiej nauki, mocne stanięcie na ziemi. Dopiero jednak dobrze ocenione i wycenione projekty naukowe mają szansę się sprzedać. Stać się produktem dla pacjenta. Jeżeli coś może być na rynku dla pacjenta dostępne w ciągu 3 lat, większość wybierze taką opcję niż jakąś wielką rzecz za 20 lat. Pracując z polskim przemysłem, doskonaląc go, rozwijając, stwarzamy realną możliwość odniesienia sukcesu

Wsparcie dla biznesu to nie tylko pożyczki

MS: Co jest potrzebne, aby przemysł farmaceutyczny chciał zwiększać produkcję, inwestować? Bo przecież od tego zależy nasze bezpieczeństwo lekowe?

AK: Przemysł farmaceutyczny cały czas prosi o różne rodzaje wsparcia, np. preferencje refundacyjne, granty na rozwój czy wsparcie w działaniach eksportowych. Nie wystarczy tylko sprzedać w Polsce, chociaż to też jest ważne, istotne są zewnętrzne rynki zbytu. Przedstawiciele przemysłu cały czas podkreślają, że mogą ponieść nakłady na rzecz zwiększania skali produkcyjnej, ale co dalej? Kto da im gwarancję sprzedaży? Jeśli zainwestują, zwiększą zatrudnienie, poniosą różne koszty i ryzyka. Od kilku miesięcy w Ministerstwie Rozwoju prowadzona jest analiza dotycząca wytwarzania API w Polsce, zarówno w odniesieniu do zapotrzebowania, jak i możliwości produkcyjnych. Myślę, że już w czerwcu powstanie gotowa lista kluczowych dla Polski API. Wtedy uzyskamy konkretny punkt odniesienia, będziemy znali także nasze zasoby.

MS: Jakich w takim razie mechanizmów wsparcia biznesu oczekuje branża?

AK: Jestem przekonana, że powinno być więcej mechanizmów wsparcia w ramach Krajowego Planu Odbudowy. To prawda, że było kilka spotkań resortu zdrowia z branżą w ramach KPO, problem jednak w tym, że brakowało skuteczniejszego połączenia z Ministerstwa Zdrowia. Poza tym w KPO branży finalnie zaproponowano pożyczki, nie dotacje czy granty. Przemysł farmaceutyczny ma wypracowane korzystne mechanizmy kredytowe z bankami komercyjnymi, a zamiast pożyczek wytwórcy leków woleliby otrzymać wsparcie inwestycyjne lub preferencje zagwarantowane odpowiednimi regulacjami. Dlatego tak ważna jest koordynacja międzyresortowa, dostrzeżenie potencjału w tym przemyśle. Zrozumienie, że nie chodzi tylko o dostęp do leków dla polskich pacjentów, ale także o to, że branża farmaceutyczna to szansa gospodarcza. Tak więc potrzebne jest: wsparcie międzyresortowe, rozmowa, wspólne wypracowywanie mechanizmów, otwarcie na współpracę z zagranicą oraz pokazanie, że Polska farmacja ma własną ofertę, z którą może wyjść na zewnątrz.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ministerstwo Zdrowia poprosiło firmy farmaceutyczne o zwiększenie zapasów

Prof. Czech: nowe geopolityczne otwarcie wymusza przemyślenie prac nad ustawą refundacyjną

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.