Czy niedobór witaminy D może zwiększać ryzyko nadciśnienia?

Rozmawiała Ewa Kurzyńska
opublikowano: 30-03-2022, 16:45

O związku pomiędzy nadciśnieniem a spożywanymi napojami, hałasem, smogiem, a także witaminą D rozmawiamy z prof. Krzysztofem Narkiewiczem i Stanisławem Surmą.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O KIM MOWA
Fot. Archiwum

Prof. dr hab. n. med. Krzysztof Narkiewicz jest specjalistą w dziedzinie chorób wewnętrznych i hipertensjologii, kierownikiem Katedry i Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, współautorem wytycznych leczenia nadciśnienia tętniczego Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego.

O kim mowa
Fot. Archiwum

Stanisław Surma, student kierunku lekarskiego w Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach, najmłodszy członek Klubu Młodych Hipertensjologów Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, autor/współautor kilkudziesięciu publikacji naukowych z zakresu kardiologii prewencyjnej, lipidologii, nefrologii i hipertensjologii.

Czy jakieś niedobory witamin mogą mieć związek z rozwojem lub ciężkością nadciśnienia tętniczego (NT)?

Prof. Krzysztof Narkiewicz (K.N.): To bardzo aktualne pytanie, ponieważ obecnie toczy się dyskusja dotycząca przede wszystkim wpływu niedoboru witaminy D na ryzyko nadciśnienia tętniczego. Wyniki badań obserwacyjnych wskazują, że nadciśnienie częściej występuje u osób z niedoborem tej witaminy. Na przykład metaanaliza wyników 19 badań, obejmujących 90 tys. osób (duże vs małe stężenie witaminy D w osoczu) i analizujących ryzyko występowania nadciśnienia tętniczego w zależności od stężenia witaminy D w osoczu wykazała, że nadciśnienie występuje częściej w grupie osób z małym stężeniem 25(OH)D. W innym badaniu stwierdzono ponadto, że na każde 10 ng/ml zwiększenia stężenia witaminy D w osoczu ryzyko wystąpienia NT ulegało zmniejszeniu o 12 proc.

Stanisław Surma (S.S.): Co interesujące, u osób zamieszkujących obszary położone dalej od równika, tj. w miejscach o mniejszym nasłonecznieniu, stwierdzono wyższe ciśnienie tętnicze. Każde 10° szerokości geograficznej było związane ze zwiększeniem ciśnienia tętniczego o 2,5 mm Hg i o 2,5 proc. większą częstością występowania nadciśnienia. Wszystko to sprawia, że zaczęto wiązać niedobór witaminy D z większym ryzykiem wystąpienia NT. Wyniki badań interwencyjnych nie potwierdziły jednak takiego związku przyczynowo-skutkowego.

W metaanalizie 17 randomizowanych badań klinicznych, obejmujących prawie 1700 osób, wykonanej przez He i wsp., oceniano wpływ podawania witaminy D na ciśnienie tętnicze u osób ze stężeniem witaminy D w osoczu przed leczeniem <20 ng/ml. Nie stwierdzono różnic ani w zakresie ciśnienia skurczowego, ani rozkurczowego pomiędzy osobami, którym podawano witaminę D, a osobami, u których stosowano placebo. Z kolei Zhang i wsp. przeprowadzili metaanalizę wyników 27 badań prospektywnych, randomizowanych, z użyciem placebo, którymi objęto blisko 4 tys. osób. W badaniach tych oceniano wpływ podawania witaminy D na ciśnienie tętnicze. W metaanalizie tej również nie wykazano, by jej podawanie obniżało zarówno ciśnienie skurczowe, jak i rozkurczowe.

Powstaje zatem pytanie, skąd obserwacje poczynione w badaniach epidemiologicznych?

S.S.: Wykazana w badaniach obserwacyjnych większa częstość występowania NT u osób z małymi stężeniami witaminy D w osoczu może zatem wynikać jedynie z obniżonego stężenia tej witaminy u osób otyłych, które są predysponowane do zachorowania na nadciśnienie. Ostatnią rzeczą do rozwikłania jest związek pomiędzy nasłonecznieniem a ciśnieniem tętniczym. Wpływ światła słonecznego na ciśnienie wiąże się z procesem uwalniania tlenku azotu (NO) w skórze właściwej pod wpływem promieniowania UVA i rozkurczającym wpływem NO na naczynia krwionośne.

A czy można wskazać napoje sprzyjające wzrostowi ciśnienia i te, które je obniżają?

K.N.: To kolejne bardzo ważne pytanie. Zacznijmy od kawy, bo tu sytuacja jest bardziej złożona. Na początku trzeba wspomnieć o najnowszym badaniu autorstwa Simon i wsp., obejmującym prawie 470 tys. osób, obserwowanych przez 11 lat. Wykazano w nim, że picie od 0,5-3 filiżanek kawy na dobę było związane z niższym ryzykiem śmierci z jakiejkolwiek przyczyny o 12 proc., śmierci z przyczyn sercowo-naczyniowych o 17 proc. i ryzykiem udaru mózgu o 21 proc. Wpływ kawy na ciśnienie tętnicze zależy od kilku kwestii, z których najważniejszą jest sposób, w jaki spożywamy ten napój. Otóż picie kawy w sposób regularny, w ilości 2-3 filiżanek dziennie, charakteryzuje się pewnym efektem przeciwnadciśnieniowym. Z kolei raczenie się nią w sposób okazjonalny lub w dużych ilościach jest związane ze zwiększeniem ciśnienia tętniczego i ryzyka wystąpienia nadciśnienia.

Kolejną kwestią jest to, że największe korzyści zdrowotne można osiągnąć poprzez spożywanie czarnej kawy bez cukru, parzonej z użyciem papierowego filtra. Stwierdzono bowiem, że takie dodatki, jak mleko czy cukier niwelują prozdrowotne właściwości naparu. Aby nie pozostać gołosłownym, jeśli chodzi o przeciwnadciśnieniowe właściwości kawy, przedstawię wyniki jednego z nowszych badań w tym zakresie. W badaniu Miranda i wsp., obejmującym 8780 osób, które obserwowano przez blisko 4 lata, wykazano, że spożywanie 1-3 filiżanek kawy na dobę wiązało się ze zmniejszeniem ryzyka nadciśnienia tętniczego o 18 proc.

Kardiologia
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
×
Kardiologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Grupa Rx sp. z o.o. Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Czy równie dobre wiadomości można przekazać smakoszom herbaty?

S.S.: Owszem. W metaanalizie autorstwa Mahdavi-Roshan i wsp. stwierdzono, że zmniejszenie zarówno skurczowego, jak i rozkurczowego ciśnienia tętniczego u osób spożywających herbatę wynosiło odpowiednio ok. -5 mm Hg oraz -2 mm Hg. Z kolei w metaanalizie 25 randomizowanych badań klinicznych, przeprowadzonej przez Liu i wsp., wykazano, że spożywanie herbaty było związane ze zmniejszeniem skurczowego ciśnienia tętniczego o ok. 2 mm Hg, natomiast rozkurczowego o ok. 1,5 mm Hg. Ten efekt hipotensyjny istotnie przekłada się na zmniejszenie ryzyka wystąpienia nadciśnienia tętniczego.

W badaniu autorstwa Niu i wsp., obejmującym ponad 38 tys. osób, stwierdzono, że picie herbaty istotnie, bo o 14 proc. zmniejszało ryzyko wstąpienia nadciśnienia tętniczego. Wyniki badań wskazują, że największym przeciwnadciśnieniowym efektem charakteryzuje się zielona herbata.

K.N.: W kontekście pytania o napoje warto też wspomnieć o wynikach badania Ardissino i wsp., obejmującego dzieci, w którym oceniano przeciwnadciśnieniowe właściwości… wody. Badacze ci stwierdzili, że zwiększone spożycie wody jest związane z obniżeniem ciśnienia tętniczego, prawdopodobnie przez zwiększenie wydalania sodu przez nerki. Tak więc woda może odegrać rolę w zapobieganiu i/lub minimalizowaniu epidemii nadciśnienia oraz związanych z nim schorzeń zarówno u dzieci, jak i u dorosłych.

A co wiadomo o wpływie słodzonych napojów czy tzw. energetyków na wysokość ciśnienia?

S.S.: Na drugim biegunie mamy popularne napoje słodzone, takie jak cola. Ich picie charakteryzuje się niekorzystnym wpływem na ciśnienie tętnicze. W badaniu Souza i wsp., obejmującym ponad 500 studentów, stwierdzono, że ci, którzy spożywali takie napoje, charakteryzowali się o 3/2 mm Hg wyższym ciśnieniem tętniczym. Z kolei w metaanalizie 14 badań klinicznych, przeprowadzonej przez Farhangi i wsp. wykazano, że dzieci i młodzież spożywające większe ilości napojów słodzonych charakteryzowały się większym o 36 proc. ryzykiem rozwoju NT.

Podobna sytuacja dotyczy napojów energetyzujących. W metaanalizie 15 badań (Shah i wsp.) stwierdzono, że spożywanie takich napojów powodowało zwiększenie skurczowego i rozkurczowego ciśnienia tętniczego odpowiednio o 4,4 mm Hg i 2,7 mm Hg. Wyniki te potwierdza także metaanaliza 11 badań, przeprowadzona przez Xu i wsp. Badacze ci stwierdzili, że spożywanie napojów energetyzujących prowadziło do zwiększenia skurczowego i rozkurczowego ciśnienia tętniczego odpowiednio o: 5,3/2,3 mm Hg (młodzież) oraz 2,7/2,6 mm Hg (osoby dorosłe).

Skoro jesteśmy przy napojach, nie sposób nie spytać o alkohol...

K.N.: W kontekście wpływu spożywania alkoholu na ciśnienie tętnicze zdania są podzielone. W literaturze można znaleźć wyniki badań wskazujące zarówno na jego pronadciśnieniowe, jak i przeciwnadciśnieniowe właściwości. Zgodnie z najnowszymi wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, dotyczącymi prewencji sercowo-naczyniowej, dopuszczalne maksymalne spożycie alkoholu — dla kobiet i dla mężczyzn — zostało ustalone na poziomie 100 g/tydzień (klasa i poziom zaleceń: IB). Nie zaleca się upijania. Wydaje się, że spożywanie w niewielkich ilościach alkoholu, zwłaszcza czerwonego wytrawnego wina, nie powinno negatywnie wpływać na ciśnienie tętnicze.

W licznych badaniach oceniano związek pomiędzy zanieczyszczeniami powietrza i hałasem a ryzykiem nadciśnienia. Czego się dowiedziano?

S.S.: Faktycznie, to zagadnienia, które zgłębia wielu badaczy. W metaanalizie Qin i wsp., obejmującej 53 badania kliniczne, stwierdzono, że ryzyko wystąpienia nadciśnienia tętniczego ulegało istotnemu zwiększeniu u dorosłych wraz z każdym 10 μg/m³ pyłu zawieszonego PM2.5 (zwiększenie ryzyka o 10 proc), PM10 (zwiększenie ryzyka o 4 proc.) oraz SO2 (zwiększenie ryzyka o 21 proc.). Z kolei metaanaliza wyników 100 badań (Yang i wsp.) także potwierdziła pronadciśnieniowy wpływ zanieczyszczeń powietrza. Co ważne, oczyszczanie powietrza może charakteryzować się efektem przeciwnadciśnieniowym. W randomizowanym badaniu autorstwa Morishita i wsp., obejmującym 40 osób starszych, stwierdzono, że zastosowanie przenośnych oczyszczaczy powietrza zmniejszyło narażenie na pyły PM2,5, co przełożyło się na obniżenie skurczowego ciśnienia tętniczego o 3,2 mm Hg (95 proc. CI: -6,1 do -0,2 mm Hg).

K.N.: Natomiast w metaanalizie wyników 24 badań, przeprowadzonej przez Bolm-Audorff i wsp., dokonano podsumowania wiedzy w zakresie wpływu hałasu w miejscu pracy na ryzyko nadciśnienia tętniczego. Wykazano, że narażenie na hałas o natężeniu ≥80 dB, bez względu na płeć, istotnie, bo o 81 proc. zwiększało, ryzyko tej choroby. Stwierdzono zależność pomiędzy poziomem natężenia hałasu a ryzykiem NT, przy czym istotny efekt był obserwowany od >80 dB i stopniowo ulegał zwiększeniu wraz ze wzrostem tego natężenia.

Warto także wspomnieć o wynikach ostatniego badania Wojciechowskiej i wsp., w którym stwierdzono, że długotrwałe narażenie na hałas powodowany przez samoloty może zwiększać częstość występowania nadciśnienia. I nawet krótkotrwała redukcja hałasu lotniczego, związana z lockdownem podczas pandemii COVID-19, powodowała obniżenie ciśnienia tętniczego.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Kawa jak lek przeciwnadciśnieniowy

Jak spożycie soli wpływa na rozwój chorób układu krążenia [BADANIA]

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.