Badania patomorfologiczne w Polsce - dostęp do nich jest utrudniony, a jakość budzi wątpliwości [RAPORT NIK]

MJM
opublikowano: 28-09-2020, 14:32

W latach 2017-2019 minister zdrowia nie zapewnił dobrej diagnostyki patomorfologicznej - oceniła Najwyższa Izba Kontroli. Zdaniem NIK sposób organizacji i finansowania badań nie pozwalał na pełną ich dostępność i nie gwarantował odpowiedniej jakości ich wykonania. Brakowało także patomorfologów. To i inne problemy powodowały, że pacjenci musieli długo czekać na wyniki, a ich jakość i tak w wielu przypadkach nie była najlepsza. Wydłużało to postawienie diagnozy i rozpoczęcie leczenia, a czas w przypadku chorób nowotworowych jest kluczowy - zaznaczyła Izba.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Najwyższa Izba Kontroli w latach 2017-2019 sprawdziła, jak w Polsce wygląda organizacja, dostępność i jakość diagnostyki patomorfologicznej. Wyniki kontroli zostały opublikowane w raporcie NIK. Zdaniem autorów dokumentu w okresie kontroli dostęp do badań diagnostyki patomorfologicznej był utrudniony, a ich jakość w wielu przypadkach budziła wątpliwości.

Stan patomorfologii w Polsce - raport NIK

  • brak odrębnego finansowania badań patomorfologicznych

Autorzy raportu wskazują, że problemem jest brak odrębnego finansowania badań patomorfologicznych. Ich zdaniem brak odrębnej wyceny tych procedur i uwzględnianie ich kosztów w usługach medycznych świadczonych przez ambulatoria i szpitale powoduje wybór najtańszych metod diagnostycznych.

  • niewystarczająca liczba lekarzy patomorfologów i neuropatologów

Oprócz tego podmioty lecznicze, z powodu ograniczonych środków na niezbędne inwestycje, nie są zainteresowane inwestowaniem w zakłady, czy pracownie diagnostyki patomorfologicznej. W efekcie lekarze specjaliści mają ograniczone perspektywy rozwoju, brakuje więc chętnych na specjalizacje z dziedziny patomorfologii i neuropatologii. Liczba lekarzy patomorfologów jest za mała w stosunku do potrzeb - czytamy w raporcie.

W 2017 r. i 2018 r. konsultant krajowy w dziedzinie patomorfologii informował, że liczba osób przypadających na jednego specjalistę patomorfologa w Polsce wynosiła 85 tys., przy średniej dla państw Unii Europejskiej 35 tys. Taka sytuacja jest skutkiem wieloletnich zaniedbań - wskazują autorzy raportu.

W latach 2015-2019 nieznacznie (o 7 proc.) wzrosła liczba lekarzy ze specjalizacją w dziedzinie patomorfologii. Pod koniec 2019 r. aktywnych zawodowo patomorfologów (ze specjalizacją II stopnia oraz specjalistów) w Polsce było 599, a neuropatologów 28.

  • zaawansowany wiek lekarzy patomorfologów i neuropatologów

Dodatkowo NIK zwróciła uwagę, że duża część (42 proc.) lekarzy patomorfologów ma powyżej 60 lat. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w grupie neuropatologów - 57 proc. ukończyło 60. rok życia. 

  • nierównomierne rozmieszczenie zakładów i pracowni diagnostyki patomorfologicznej

Z raportu NIK wynika, że w Polsce w ostatnich latach nieznacznie wzrosła liczba zakładów patomorfologii, pracowni histopatologii i cytologicznych. W 2019 r. były zarejestrowane 163 zakłady patomorfologii, tj. o osiem (ponad 5 proc.) więcej niż w 2015 r. Zwiększyła się również liczba pracowni cytologicznych ze 177 w 2015 r. do 185 (tj. o 4,5 proc.). Wzrosła także liczba pracowni histopatologicznych, ze 121 w 2015 r. do 145 w 2019 r. (tj. o blisko 20 proc.).

Jednak barierą w dostępie do takich badań jest nierównomierne rozmieszczenie zakładów i pracowni diagnostyki patomorfologicznej.

  •  powszechny outsourcing badań patomorfologicznych

NIK zwrócił także uwagę na powszechny outsourcing badań patomorfologicznych. Wynika to z braku odpowiedniego, kosztownego sprzętu i aparatury oraz wykwalifikowanej kadry. Wśród kontrolowanych jednostek tylko Instytut Onkologii w Warszawie wykonywał pełen wachlarz badań patomorfologicznych.

  • brak nadzoru nad funkcjonowaniem patomorfologii 

W ocenie NIK problemem jest brak nadzoru nad funkcjonowaniem tego obszaru diagnostyki. Izba alarmuje, że w 50 proc. skontrolowanych podmiotów badania diagnostyki patomorfologicznej wykonywano dłużej, niż to wynikało z regulacji wewnętrznych i zawartych umów z podwykonawcami.

Występowały opóźnienia w przekazywaniu materiału tkankowego do zakładów diagnostyki patomorfologicznej sięgające nawet 40 dni od jego pobrania, co mogło powodować gorszą jakość wyników badań.

Sytuacja taka stwarzała ryzyko obniżenia jakości preparatów, związane głównie z wpływem formaliny na materiał tkankowy, w czasie dłuższym niż zalecony, do jego zabezpieczenia i utrwalenia. Ponadto opóźniało to podjęcie decyzji o sposobie leczenia pacjenta.

  • niska jakość badań w diagnostyce patomorfologicznej

NIK zwróciła także uwagę na często nie najlepszą jakość badań diagnostyki patomorfologicznej. Jak wynika z danych Instytutu Onkologii, 90 proc. wyników badań histopatologicznych wykonanych w innych podmiotach, zarówno publicznych, jak i prywatnych (z którymi pacjenci zgłosili się po raz pierwszy na wizytę do gabinetów w poradniach Instytutu), zawierało opis wyniku badania i rozpoznanie, które nie mogło stanowić podstawy do podjęcia decyzji o sposobie leczenia pacjenta. Wymagało to wykonania powtórnych badań, co opóźniało diagnozę i generowało dodatkowe koszty.

Po prostu świadczeniodawcy często dla ograniczenia kosztów wybierali podstawowe, najtańsze metody tej diagnostyki - czytamy w raporcie.

Zdaniem NIK, problemem jest również brak wzoru standardowego opisu wyniku badania patomorfologicznego. Obowiązujące przepisy nie określają, jakie informacje obligatoryjnie powinien on zawierać. Autorzy raportu zauważyli, że może to powodować konieczność jego powtórzenia w innych ośrodkach.

NIK zwróciła również uwagę, że nie wprowadzono systemu sieci konsultacyjnych, które ułatwiłyby diagnozę w trudnych i niejednoznacznych przypadkach. Materiał tkankowy przesyłany byłby do ośrodków posiadających największe doświadczenie w diagnostyce patomorfologicznej. Brakuje jednak regulacji dotyczących finansowania oraz sposobu przekazywania materiałów do konsultacji.

Z raportu NIK wynika także, że w blisko 70 proc. skontrolowanych podmiotów badania wykonywano w warunkach niezgodnych z przepisami. Nie spełniono wymagań dotyczących rodzaju pomieszczeń i warunków sanitarno-technicznych. Nieprawidłowości te polegały m.in. na braku pomieszczeń sekcyjnych, pracowni technik specjalnych i cytologicznej lub histopatologicznej oraz sali wydawania zwłok. Zastrzeżenia dotyczyły także np. znacznego wyeksploatowania podłogi i armatury łazienkowej, brudnych ścian i sufitu, niewydolnej wentylacji - czytamy w dokumencie.

Ponadto w 56 proc. zbadanych jednostek nie przeprowadzano, z wymaganą częstotliwością, badań i pomiarów poziomu stężenia czynnika szkodliwego dla zdrowia w środowisku pracy (formaldehydu) - wskazała Najwyższa Izba Kontroli.

Narażano tym samym zatrudniony personel na jego toksyczne działanie. W okresie objętym kontrolą najwyższe dopuszczalne stężenia formaldehydu przekroczono w czterech podmiotach, a mimo to nie zwiększono częstotliwości wykonywanych badań i pomiarów - czytamy w raporcie NIK.

  • problemy z dostępnością dobrej diagnostyki patomorfologicznej

NIK oceniła, że w latach 2107-2019 Minister Zdrowia, mimo podejmowanych działań nie zapewnił pełnej dostępności dobrej diagnostyki patomorfologicznej. Nie przeprowadzono dokładnej analizy jej organizacji i finansowania. A powinna ona stanowić podstawę dalszych prac nad stworzeniem kompleksowych rozwiązań dotyczących poprawy jakości i dostępności tych świadczeń. Nie dokonano również oceny rodzaju i skali wykonywanych badań, ich kosztów oraz funkcjonujących zakładów patomorfologicznych.

Najwyższa Izba Kontroli pozytywnie ocenia wprowadzenie standardów organizacyjnych w patomorfologii. Dostrzegła także, iż minister rozpoczął prace legislacyjne, które mają poprawić jakość diagnostyki patomorfologicznej oraz wypracować mechanizmy finansowania świadczeń z tego zakresu. Jednak z uwagi na początkowy etap tych działań, nie można było ocenić efektów i skuteczności proponowanych rozwiązań.

Patomorfologia w Polsce: jakie zmiany należy wprowadzić?

NIK skierowała wnioski do ministra zdrowia m.in. o:

  • wzmocnienie roli diagnostyki patomorfologicznej w systemie ochrony zdrowia poprzez optymalne wykorzystanie dostępnych badań, właściwej jakości i właściwego finansowania, z uwzględnieniem ograniczenia ryzyka nadmiernego wzrostu kosztów świadczeń ogółem;
  • przyspieszenie prac nad wyodrębnieniem procedur diagnostyki patomorfologicznej dla określenia ich kosztów oraz wyceny;
  • zintensyfikowanie podjętych prac nad opracowaniem standardów akredytacyjnych w patomorfologii do wdrożenia w zakładach/pracowniach diagnostyki patomorfologicznej w zaplanowanym terminie;
  • zapewnienie odpowiedniej alokacji środków finansowych w celu równomiernego rozmieszczenia geograficznego zakładów/pracowni diagnostyki patomorfologicznej oraz zachęty do podejmowania specjalizacji w dziedzinach patomorfologii i neuropatologii, co pozwoli ograniczyć skutki niedoboru tej kadry medycznej;
  • wykorzystanie ustawowo zagwarantowanych instrumentów do skutecznego nadzoru nad funkcjonowaniem zakładów/pracowni diagnostyki patomorfologicznej, co przyczyni się do podniesienia jakości wykonywanych badań;
  • wprowadzenie systemu sieci konsultacyjnych z wykorzystaniem specjalistów z ośrodków referencyjnych dla oceny trudnych i niejednoznacznych przypadków.

Źródło: Najwyższa Izba Kontroli

PRZECZYTAJ TAKŻE: Będą wyższe standardy w patomorfologii

Kompleksowe badania patomorfologiczne - opublikowano projekt rozporządzenia ws. pilotażu

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: MJM

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.